fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory parlamentarne 2019

PiS będzie dostawać z budżetu 23,3 mln zł rocznie

Adobe Stock
Na konta ugrupowań, które weszły do parlamentu, popłyną rekordowe kwoty z budżetu państwa. To efekt wysokiej frekwencji.

23,3 mln zł to kwota rocznej subwencji, którą, zgodnie z wyliczeniami „Rzeczpospolitej", będzie dostawać Prawo i Sprawiedliwość. Ta partia może czuć się zwycięzcą wyborów również po względem finansowym, bo dotąd dostawała dużo mniej – 18,5 mln zł.

W górę pójdą też środki trafiające na konta innych partii. Platforma Obywatelska miała dotąd 15,5 mln zł, a dostanie 19,9 mln zł, choć część będzie musiała oddać ugrupowaniom wchodzącym w skład Koalicji Obywatelskiej. SLD dostawał 4,3 mln zł, a będzie miał 11,4 mln zł. Subwencja PSL wzrośnie z 4,5 mln zł do 8,3 mln zł. 6,8 mln zł rocznie będzie dostawać z kolei nieotrzymująca dotąd publicznych pieniędzy Konfederacja.

W sumie subwencje wyniosą 69,7 mln zł, co jest rekordową kwotą, odkąd w 2010 r. Sejm obniżył pieniądze dla partii o połowę. Po wyborach w 2011 r. łączna kwota subwencji wynosiła 54,4 mln zł, a po elekcji w 2015 r. – 58,2 mln zł.

Dlaczego kwoty poszybują w górę? Krzysztof Lorentz z Krajowego Biura Wyborczego wyjaśnia, że jest to zasługa wysokiej frekwencji, bo zgodnie z ustawą o partiach politycznych płaci się za każdy głos. – Poza tym partie, które nie przekroczyły progu subwencyjnego, zrobiły słabe wyniki w wyborach. Również to ma wpływ na wysokość subwencji dla tych ugrupowań, które znalazły się nad progiem – dodaje.

To nie koniec pieniędzy, które zasilą partyjne budżety. Dostaną też jednorazowe dotacje za każdy uzyskany mandat posła i senatora. Ich wysokość nie jest jeszcze znana, bo przy obliczeniach bierze się pod uwagę sumę wydatków komitetów na kampanię. Jednak już teraz można spodziewać się, że pieniądze nie będą małe. Przykładowo za wybory w 2015 r. PiS dostało niemal 30 mln zł.

Na co będą mogły pójść publiczne pieniądze? – Definicja ustawowa subwencji mówi, że jest ona subwencją na cele statutowe – wyjaśnia Lorentz.

O tym, jak szeroka jest to definicja, świadczą przykłady z przeszłości. I tak PiS regularnie płaci 1,6 mln zł rocznie na prywatną ochronę swojego prezesa, a w 2013 r. wyszło na jaw, że Platforma wydała majątek na ubrania, wina i cygara.

Subwencje największe znaczenie mają jednak dla partii, które z powodu słabych wyników wyborczych były dotąd w tarapatach finansowych. I one nad podziałem środków zaczęły zastanawiać się jeszcze przed wyborami.

W sierpniu pisaliśmy w „Rzeczpospolitej", że startujący z list ludowców Paweł Kukiz będzie miał udział w podziale subwencji, którą po wyborach dostanie PSL. Tak przewiduje „umowa dżentelmeńska", którą zawarł z prezesem PSL Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Inne uzgodnienia poczynili liderzy lewicy. Z list SLD startowali też politycy Wiosny i partii Razem, ale z ustaleń wynika, że całość subwencji przypadnie SLD.

Nad tym, co zrobić z pieniędzy, zastanawiali się też liderzy Konfederacji. Na kilka dni przed wyborami portal Wp.pl ujawnił nagrania sprzed wielu miesięcy, mające rzekomo świadczyć o chęci wyprowadzenia pieniędzy poza partię.

Jeden z liderów Konfederacji Robert Winnicki mówi „Rzeczpospolitej", że w nagraniach nie było niczego zdrożnego. – To były rozważania dotyczące formuły prawnej startu w wyborach jesiennych. Nie mieliśmy jeszcze zarejestrowanej partii pod nazwą Konfederacja i nie wiedzieliśmy, czy będziemy ją mieć. Rozważaliśmy też start z partii Korwin, pod ewentualnie zmienioną nazwą. Rozpatrywaliśmy finansowe skutki poszczególnych wariantów, z czego ktoś próbuje zrobić aferę – mówi.

I nie ukrywa, że niemal 7 mln zł subwencji, którą dostanie jego partia, to solidny zastrzyk gotówki. – Pieniądze przeznaczymy na profesjonalizację działania, kolejne kampanie wyborcze i promowanie ważnych postulatów programowych – mówi. – Dotąd działaliśmy jak bakterie beztlenowe – dodaje Winnicki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA