fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory do PE

Nadszedł czas Zielonych

Andrea Nahles, przewodnicząca SPD, stoi wobec największego kryzysu partii w jej ponad 150-letniej historii
AFP
Upadek SPD przybliża koniec obecnej koalicji rządowej oraz odejście kanclerz Angeli Merkel. Niemiecka scena polityczna nie będzie już taka jak dawniej.

Niesłychany sukces Zielonych, katastrofa SPD, porażka CDU przy w sumie stabilnych wynikach Alternatywy dla Niemiec – tak zakończyły się wybory do Parlamentu Europejskiego w Niemczech. Na ich skutki nie trzeba będzie zapewne długo czekać. Mogą oznaczać bliski już koniec koalicji rządowej CDU/CSU i SPD, a co za tym idzie – odejście Angeli Merkel. Mogą też otworzyć drogę Zielonym do udziału w rządach, być może nawet w koalicji z ugrupowaniem Angeli Merkel, ale już bez niej samej. Dla rządzonej przez PiS Polski Zieloni nie są wymarzonym partnerem. Mają niezwykle ambitny program ekologiczny, chcą szybkiej rezygnacji z węgla i umacniania integracji UE. Są natomiast zdecydowanie bardziej antyrosyjscy niż dość bliscy im ideowo socjaldemokraci.

To na nich głosowało w niedzielę co najmniej 1,2 mln dotychczasowych wyborców SPD, około miliona z obozu CDU/CSU, 600 tys. dotychczasowych zwolenników postkomunistycznego ugrupowania Lewica oraz pół miliona byłych wyborców FDP. Dało to w sumie Zielonym rekordowe 20,5 proc. głosów.

CDU traci systematycznie

Liczby te nie oddają być może dokładnie nastrojów społecznych, gdyż wartości przepływów elektoratu powstały z porównania niedzielnych wyborów do PE z ostatnimi wyborami do Bundestagu. Na pewno jednak odzwierciedlają trend niemieckiej polityki. Jeszcze niedawno kierunek ten wyznaczała wzrastająca popularność Alternatywy dla Niemiec (AfD). W tym głosowaniu nieco zwolenników AfD przybyło, ale mniej, niż się spodziewano.

Klęskę SPD w wyborach europejskich można jedynie porównywać do blamażu torysów w Wielkiej Brytanii. W porównaniu do poprzednich wyborów do PE socjaldemokraci stracili niemal 12 pkt proc. W porównaniu z katastrofalnymi wynikami ostatnich wyborów do Bundestagu to 5 pkt.

Na tym nie koniec złych wiadomości. Druzgocącą porażkę SPD poniosło w niedzielnych wyborach do landtagu Bremy, tracąc pozycję lidera po raz pierwszy od siedmiu dekad.

Wszystko to zwiastować może bliski już koniec formacji obecnej od półtora wieku na niemieckiej scenie politycznej. W końcu lepsze wyniki mieli nawet w czasach cesarstwa.

Tragicznie wypadła CDU. Mimo że jest nadal największą siłą polityczną, poniosła także porażkę, zdobywając jedynie 28,9 proc. głosów, co oznacza najgorszy wynik we wszystkich dotychczasowych wyborach obejmujących cały kraj. Wygląda na to, że wielka koalicja odchodzi w przeszłość, a wraz z nią Angela Merkel. Partie tej koalicji przegrały cztery elekcje w landach od wyborów do Bundestagu.

– Do wrześniowych wyborów w trzech landach wschodnich nic wielkiego się na scenie federalnej nie wydarzy. Dopiero słaby wynik SPD w Brandenburgii, Saksonii i Turyngii może zmusić SPD do opuszczenia koalicji rządowej – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Jochen Staadt, politolog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie. Wtedy odbędą się przedterminowe wybory do Bundestagu. Już bez Merkel. W ich wyniku Zieloni staną się naturalnym partnerem koalicyjnym CDU/CSU pod kierunkiem Annegret Kramp-Karrenbauer, następczyni Merkel. Taka – do niedawna nie do pomyślenia – koalicja funkcjonuje już w Badenii-Wirtembergii oraz Szlezwiku-Holsztynie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA