fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory do PE

Prof. Zdzisław Krasnodębski: Po raz pierwszy europejska, a nie tylko polska stawka

Fotorzepa, Robert Gardziński
- Do tej pory system władzy na poziomie państw w UE był dosyć stabilny. Był motor francusko-niemiecki, Brytyjczycy odgrywali specjalną rolę w powstrzymywaniu centralistycznych zapędów. Teraz to się zaczyna zmieniać - mówi "Rzeczpospolitej" wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego z PiS prof. Zdzisław Krasnodębski.

"Rzeczpospolita": Jaka jest stawka w nadchodzących wyborach do PE?

Prof. Zdzisław Krasnodębski, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego z PiS: Po raz pierwszy europejska, a nie tylko polska. Do tej pory w wyborach przeważały tematy krajowe i one na pewno także tym razem będą bardzo ważne. Tak jest też w innych krajach. Ludzie głosują na partie zgodnie z preferencjami krajowymi, w kampanii mówi się głównie o polityce krajowej. Teraz jednak w wielu krajach po raz pierwszy może wyraźnie pojawić się tematyka ogólnoeuropejska. Wynika to po pierwsze ze zjawiska buntu przeciw elitom w wielu krajach Europy. Najnowszym tego przykładem są „żółte kamizelki” we Francji. Po drugie, z coraz bardziej rozpowszechnionego przekonania, że aby zmienić sytuację w kraju, trzeba zmienić sytuację w całej Europie, a szczególnie w Unii. Taka zmiana w Unii może nastąpić. Stawka jest więc europejska, co podkreślają także urzędnicy unijni, komisarze.

Zmiana, ale w którym kierunku?

Do tej pory system władzy na poziomie państw w UE był dosyć stabilny. Był motor francusko-niemiecki, Brytyjczycy odgrywali specjalną rolę w powstrzymywaniu centralistycznych zapędów. Teraz to się zaczyna zmieniać, Wielka Brytania wychodzi z UE, ale także między Francuzami i Niemcami zaczyna iskrzyć. Ponadto w Unii mieliśmy do czynienia z czymś w rodzaju wielkiej koalicji w stylu berlińskim - koalicji nominalnych chadeków, Europejskiej Partii Ludowej oraz socjaldemokratów, koalicji centrolewicy i centroprawicy. Ten układ może się prawdopodobnie zmienić tak, że ta koalicja straci swoją większość i będzie musiała szukać nowych sojuszników. To jest zupełnie nowa sytuacja. Już nie chodzi o to, która z frakcji będzie największą czy pierwszym ze „Spitzenkandidaten” będzie „socjaldemokrata” Schulz czy „chadek” Juncker, nie różniący się prawie co do poglądów na UE.

W 2014 kandydaci na szefa KE przyjeżdżali do Polski. Teraz też są takie plany. Ale jak rozumiem Pan stawia tezę, że rywalizacja się całkowicie zmienia.

Teraz już nie chodzi tylko o rywalizację o przyszłych koalicjantów, którzy bez trudu się dogadują za kulisami, bo w gruncie rzeczy niewiele ich różni i zawsze załatwiali ze sobą interesy. Teraz można się spodziewać naruszenia tego układu. Choć nie przypuszczam, żeby już teraz doszło do zasadniczego przewrotu, można założyć, że powstanie silna, różnorodna opozycja, że PE będzie o wiele bardziej zróżnicowany, a polityka europejska żywsza i bliższa obywatelom. I to na tym może polegać prawdziwa demokratyzacja Unii.

Więcej

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA