Begum miała 15 lat, gdy wraz z trzema koleżankami ze szkoły wyjechała do Syrii i dołączyła do Daesh. W Syrii wyszła za mąż za holenderskiego dżihadystę. Przed urodzeniem Jarraha miała już dwoje dzieci, które jednak również zmarły.
Według opozycyjnej Partii Pracy decyzja o pozostawieniu niewinnego dziecka w obozie dla uchodźców, gdzie śmiertelność noworodków jest wysoka, była "moralnie naganna".
- Tragiczna śmierć dziecka Shamimy Begum, Jarraha, jest plamą na sumieniu tego rządu - powiedziała Diane Abbott z Partii Pracy.
- Szef MSW zawiódł to brytyjskie dziecko i powinien udzielić wielu odpowiedzi - dodała.
Begum, która chciała wrócić do Wielkiej Brytanii, nie godziła się na powrót dziecka bez niej na Wyspy. Podkreślała w rozmowie ze Sky News, że dziecko nie czuje się dobrze i że w obozie ma problem ze zdobyciem lekarstw dla niego.
Szef MSW Wielkiej Brytanii, Sajid Javid, pozbawiając Begum obywatelstwa podkreślał, że priorytetem jest dla niego bezpieczeństwo Brytyjczyków i przedstawicieli innych narodów mieszkających na Wyspach.
Mimo że większość Brytyjczyków poparła tę decyzję, wywołała ona wątpliwości nawet u niektórych członków partii May.
Phillip Lee, były minister sprawiedliwości, członek Partii Konserwatywnej podkreśla, że Begum miała "odrażające poglądy" kiedy wyjeżdżała do Syrii, ale jednocześnie "była dzieckiem, produktem brytyjskiego społeczeństwa". - Mieliśmy moralną odpowiedzialność, by sprowadzić ją i jej dziecko, Jarraha - dodał.
Jego zdaniem decyzja o odebraniu Begum obywatelstwa była "motywowana populizmem".
Jednak przewodnicząca Izby Gmin Andrea Leadsom przyznając, że śmierć Jarraha była tragedią, to jednak "głównym zadaniem szefa MSW jest ochrona mieszkańców Wielkiej Brytanii".
- Popieram jego decyzję - dodała.