Komentujący decyzję uważają, że amerykańska strategia Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie jest w chaosie.

Jak informuje Reuters, amerykańscy urzędnicy rozważają opuszczenie Syrii przez wojska USA w związku z odzyskaniem niemal całego terytorium, które zajęli bojownicy Państwa Islamskiego.

Z kolei CNN cytuje przedstawiciela Pentagonu, który mówi, że wycofanie się z Syrii będzie "całkowite" i "błyskawiczne".

W Syrii pełni obecnie służbę ok. 2 tysiące żołnierzy z USA, którzy w większości zajmują się szkoleniem rebeliantów walczących z Państwem Islamskim.

Decyzja ta, jeśli zostanie potwierdzona, będzie w kontrze z założeniami dotyczącymi długoterminowej obecności wojskowej USA w Syrii, za czym opowiadał się sekretarz obrony Jim Mattis i inni wyżsi rangą urzędnicy.

Stała obecność miała być gwarantem tego, że Państwo Islamskie ponownie nie opanuje kraju.

Prezydent Donald Trump informował, że będzie chciał wkrótce doprowadzić do wycofania się wojsk USA z Syrii. Po pojawieniu się doniesień o rychłym wycofaniu się wojsk USA z Syrii, prezydent Trump napisał na Twitterze, że "USA pokonały ISIS (Państwo Islamskie - red.) w Syrii, to był dla mnie jedyny powód by być tam, w czasie prezydentury Trumpa".