fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Gubernator

Rafał Tomański
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Środowe wybory gubernatora Dżakarty mogą mieć o wiele dalsze konsekwencje niż tylko zdecydowanie o kolejnym merze stolicy.

Do walki stanęły trzy pary. W każdej z nich liczy się głównie lider, ale jak pokazuje przykład obecnego gubernatora i lidera sondaży - Basukiego Tjahaji Purnamy - z pozycji przybocznego można awansować na główne stanowisko. Gdy w 2014 roku Joko Widodo został prezydentem kraju, pozostawił fotel gubernatora stolicy właśnie Basukiemu.

Głównym konkurentem Basukiego jest Anies Baswedan, były minister edukacji i kultury. Zgodnie ze swoim doświadczeniem obiecuję wzrost jakości kształcenia, chce także stawiać na rozwój miejsc pracy opartych na cyfrowej gospodarce. Wspiera go generał Prabowo Subianto, który przegrał z Joko Widodo w 2014 roku.

Prabowo z kolei jest byłym mężem córki Suharto (wieloletniego przywódcy Indonezji) Siti Hediyati Hari, która wciąż go udziela mu poparcia.

Obecny prezydent znany jest jako Jokowi. Gubernator Dżakarty funkcjonuje jako "Ahok" od swojego chińskiego imienia w języku Hakka, które brzmi Tjung Ban Hok. Pochodzenie Ahoka jest kluczem do zrozumienia jego politycznej pozycji oraz roli, jaką może odegrać w przyszłości całego kraju. Dziadek gubernatora był górnikiem w chińskim Kantonie. W obecnej Indonezji Chińczycy stanowią jedynie około procenta całej ponad 255-mln populacji, jednak przez lata uchodzili za elitę trzymającą władzę co nie przekładało się na ich popularność wśród rdzennych mieszkańców.

W 1998 roku fala nienawiści wobec Chińczyków i ich potomków ekslopodowała w całym kraju przynosząc tysiące ofiar. W samej stolicy zginęło co najmniej tysiąc osób, podpalano chińskie sklepy i całe kwartały chińskiej dzielnicy w Dżakarcie. Prześladowane rodziny uciekały z Indonezji do Singapuru, ale Ahok z bliskimi został w kraju. Twierdził publicznie, że choć pochodzi z Chin, jego ojczyzną jest Indonezja.

Gubernator jest także protestantem. Obejmując urząd stał się tym samym dopiero drugim w historii merem stolicy łączącym dwie mało popularne statystycznie cechy. Jako Chińczyk i chrześcijanin miał rządzić wielomilionowym centrum kraju, w którym 90 proc. mieszkańców to muzułmanie.

Niecałe pięć miesięcy temu Ahok na jednym ze spotkań wyborczych skomentował kilka słów Koranu. Odniósł się publicznie do 51. wersu sury Al Maida, według której muzulmanami nie może rządzić ktokolwiek innej religii. Gubernator stwierdził, że to tylko dobre wytłumaczenie, by wmawiać ludziom, że nie mogą na niego jako na chrześcijanina głosować. Gdy nagranie z 27 września opublikowano w sieci, muzułmanie szybko zaczęli zbierać podpisy o odsunięcie Basukiego od władzy. 4 listopada przyszło apogeum fali protestów. Gubernatora nazwano bluźniercą, życzono mu śmierci, a protest rozlał się po Dżakarcie i przerodził w zamieszki.

Ahoka broniono w sieci. Kampanię pod hasłem #kamiAhok, czyli "jesteśmy z Ahokiem", indonezyjska wersja "je suis Charlie", poparł m.in. Joko Anwar, znany reżyser. Jego profil na Twitterze śledzi ponad 1,2 mln osób. 13 grudnia 2016 Ahok płakał i przepraszał na pierwszej rozprawie o bluźnierstwo. Na podstawie prawa o religii 1965 roku, które ustanowił założyciel powojennej Indonezji, Sukarno, może grozić mu do 5 lat więzienia.

Mottem kraju pozostaje "Jedność w różnorodności". Przykład Ahoka tym bardziej może zauważyć na przyszłości kraju, w szczególności gdy język młodych zaopatrzonych w internet i sieci społecznościowe Indonezyjczyków radykalizuje się w stronę islamu. Obecny gubernator stawia na rozbudowę infrastruktury Dżakarty, sprzątanie miasta ze śmieci, korków i slumsów. Przed sprawą z Koranem uchodził za sprawnego fachowca od szybkiego działania. Anies Baswedan miał obiecać generałowi Prabowo, że w razie wygranej nie opuści stanowiska, jak zrobił to prezydent Jokowi. Trzeci w wyborach, Agus Hagimurti Yudhoyono znany jako "AHY", były żołnierz i syn "SBY", byłego prezydenta Susilo Bangbang Yudhoyono SBY już wie, że druga tura przewidziana na 19 kwietnia nie będzie dla niego. Zachęcał do siebie mówiąc o rozdawaniu pieniędzy najbiedniejszym, dla polityki zostawił służbę wojskową.

Na oficjalne wyniki trzeba będzie czekać nawet do dwóch tygodni, na razie wiadomo, że niewielka przewaga po pierwszej turze pozostaje na korzyść Ahoka. Okazuje się, że kwestia obrazy religijnej nie zaszkodziła gubernatorowi tak, jak chcieli tego jego przeciwnicy. Może to mieć kluczowe znaczenie w 2019 roku, gdy w Indonezji odbędą się wybory prezydenckie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA