fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Frankowicze: jak dochodzić swoich roszczeń

AdobeStock
Frankowicze należą do osób lepiej radzących sobie w życiu. Wielu z nich to ekonomiści, urzędnicy, drobni przedsiębiorcy, ale podzielę się z nimi klasyczną poradą, aby bez prawnika nie wybierali się do sądu. Chyba że idą w grupie z pozwem zbiorowym.

Cenię ludzi, którzy sami prowadzą sprawę sądową, zwłaszcza gdy wygrywają. Większość prawników, i to nie tylko reprezentujących frankowiczów, udział profesjonalnego pełnomocnika w takich sprawach uważa jednak za konieczny. Wskazują, że mimo stosunkowo korzystnego dla frankowiczów wyroku TSUE wciąż nie będzie to prosta droga do nieba, że pewne kwestie jeszcze się skomplikowały. I sądy będą musiały szukać rozwiązania prowadzącego do naprawienia umów, urealnienia obowiązku spłaty kredytu.

Rozstrzygnięcie tych ogólnych kwestii, bardzo spornych i kosztownych, zależy w dużym stopniu od sędziów. Oczywiście z czasem wykształci się tzw. linia orzecznicza, czyli mniej więcej ugruntowane stanowisko sądów – ale to może zabrać dwa–trzy lata, a może i więcej.

Nie ma zaś wątpliwości, że po stronie banków będą występować otrzaskani prawnicy, dysponujący przewagą wynikającą z prowadzenia setek, a może nawet tysięcy podobnych lub identycznych spraw. Prawnicy gotowi wykorzystać każdy błąd kredytobiorcy. Konkurować z nimi mogą tylko najlepsze kancelarie, ale te oczywiście odpowiednio kosztują. Interesującym i tańszym da frankowicza rozwiązaniem byłby wybór grupowego postępowania, ale kilka lat działania tej procedury nie zachęca do wkraczania na tę ścieżkę, taka jest powolna.

Już sam wybór drogi sądowej – indywidualnej czy zbiorowej – wymaga wiedzy, zważenia wielu czynników. Przecież w takim procesie chodzi nie tylko o koszty procesu: to opłaty od pozwu, na biegłego sądowego do wyliczenia nadpłaty frankowicza wobec banku, ale też czas stracony na postępowanie. To wymaga choćby wstępnego zbadania sprawy i wstępnego wydatku na prawnika.

Tu sensowną radą jest, by popytać wśród znajomych, do którego się zwrócić, ile winszuje sobie za poradę, a potem za proces. Porada to jeszcze nie prowadzenie procesu. Jeśli jego kompetencje czy honorarium budzą wątpliwości, idźmy jeszcze do innego. I pamiętajmy: droższy nie musi być lepszy.

Prowadzenia sprawy sądowej wymaga orientowania się w wielu formalizmach, dopełnienia ich, niepopełnienia błędu. Tu także jest potrzebny prawnik, gdyż tylko niektórzy potrafią pokonać samodzielnie bez szwanku te poprzeczki.

Z czasem, kiedy spraw frankowych będzie więcej, podjęcie decyzji, czy wkraczać na drogę sądową i kiedy, może być nieco łatwiejsze, ale czy czekać na te „lepsze" czasy, czy występować z pozwem już teraz – to także wymaga wiedzy i rozwagi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA