Ustrój i kompetencje

Czy urzędnik może nakazać usunięcia drzewa, które zagraża ludziom

123RF
Propozycja, by zmuszać właścicieli działek do wycinki drzew, które zagrażają ludziom, doprowadzi do konfliktów sąsiedzkich – uważa m.in. rząd.

Szykuje się kolejna zmiana w zasadach dotyczących wycinki. Sejmowa Komisja ds. Petycji chce wprowadzić szybką ścieżkę usuwania drzew z cudzych posesji.

Projekt ostro krytykuje rząd, wytykając mu liczne błędy, a Komisja Ochrony Środowiska chce, by wyrzucić go do kosza.

Czytaj także: Wycinka drzew: Usunięcie drzewa trzeba zgłosić

Wycinka narzucona przez wójta

W piątek w sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa zakończyło się pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o ochronie przyrody. Autorzy tej propozycji chcą wprowadzić procedurę usuwania drzew zagrażających życiu lub zdrowiu ludzi albo sąsiednim budynkom.

W tej sprawie każdy będzie się mógł zwrócić do wójta (burmistrza, prezydenta miasta na prawach powiatu). Ten wyda decyzję, w której wyznaczy właścicielowi posesji, na której rośnie niebezpieczne drzewo, termin jego usunięcia. Jeżeli ten nie podporządkuje się decyzji, wójt sam zadba o wycięcie niebezpiecznego drzewa. Kosztami wycinki obciąży zaś właściciela nieruchomości, na której rośnie.

Projekt przewiduje też, że w szczególnie uzasadnionych przypadkach decyzji będzie można nadać rygor natychmiastowej wykonalności. Chodzi o sytuacje, gdy np. konar drzewa jest mocno nadłamany i w każdej chwili może spaść na znajdujący się na sąsiedniej działce dom albo drzewo niebezpiecznie się przechyla i w każdej chwili może upaść na ulicę. Wtedy będzie istniał powód, by działać bez zbędnej zwłoki.

Podobne zasady mają dotyczyć drzew rosnących na nieruchomościach wpisanych do rejestru zabytków. W tym jednak wypadku decyzję o wycince będzie wydawać wojewódzki konserwator zabytków. On też będzie jej nadawał rygor natychmiastowej wykonalności.

Projekt powstał na podstawie petycji osoby, która zwróciła się w tej sprawie do Sejmu. A posłowie zaakceptowali jej pomysł. Projekt nie wszystkim się jednak podoba.

Nieprzemyślana i pełna luk

Na piątkowym posiedzeniu sejmowej Komisji Ochrony Środowiska projektowi nie szczędzono gorzkich słów krytyki.

– Jest pełen luk. Nie precyzuje procedury na podstawie, której będą wydawane decyzje w sprawie wycinki – tłumaczyła Małgorzata Golińska, wiceminister środowiska. – Nie przewiduje również odszkodowań w sytuacji, gdy decyzja administracyjna jest obarczona wadami. Nie zawiera nawet obowiązku przeprowadzenia oględzin drzewa przed jego usunięciem z działki – wyliczała Golińska.

Wtórowała jej posłanka PiS Anna Paluch.

– Projekt jest kompletnie nieprzemyślany. Nie wolno w ten sposób ingerować w czyjeś prawo własności. Przepisy powinny równoważyć interesy obu stron, a w tym wypadku przeważają interesy tych, którym drzewo przeszkadza. W zupełności wystarczą obowiązujące dziś przepisy kodeksu cywilnego – mówiła Anna Paluch.

A gdzie ekspertyza

– Jak ocenić, czy drzewo zagraża życiu ludzi, czy nie, skoro nie można zrobić ekspertyzy dendrologicznej? – pytała posłanka Paluch.

Innego zdania była posłanka Jolanta Hibner z Platformy Obywatelskiej.

– Mówimy o drzewach zagrażających życiu i zdrowiu, a nie o pięknych i dorodnych okazach – wyjaśniła Hibner.

– W obowiązujących przepisach nie ma uregulowań, które nakazywałyby usunięcie drzewa. Istnieje pełna dobrowolność w tym zakresie. Tymczasem po ostatnich kataklizmach wiele drzew wyrządziło szkody, były nawet śmiertelne wypadki. Do urzędów gmin wpłynęło bardzo dużo wniosków o wypłatę odszkodowań – podkreśliła posłanka.

Najprawdopodobniej losy projektu nowelizacji ustawy o ochronie przyrody zostaną rozstrzygnięte na następnym posiedzeniu Sejmu, czyli już na początku października br.

Etap: trafi do drugiego czytania

Jak legalnie pozbyć się drzewa

Na prywatnej posesji wolno wyciąć drzewo, ale trzeba zgłosić to w urzędzie gminy (urzędzie miasta). Następnie w ciągu 21 dni od doręczenia zgłoszenia na posesji powinni się pojawić urzędnicy, by przeprowadzić oględziny i sporządzić inwentaryzację. TXT - IND - 8.25 L: Przepisy nakazują im ustalić: gatunek ścinanego drzewa, obwód jego pnia na wysokości 5 cm, a gdy na tej wysokości drzewo ma kilka pni – obwód każdego z nich, a gdy nie posiada pnia (np. został przeżarty chorobą) – obwód drzewa poniżej korony. Z oględzin sporządza się protokół. Gdyby się okazało, że zgłoszenie jest niekompletne, urząd może wezwać do jego uzupełnienia, dając na to siedem dni. Po przeprowadzeniu oględzin właściciel musi poczekać dodatkowe 14 dni. Tyle czasu dają przepisy urzędnikom na wniesienie sprzeciwu. Jeżeli w ciągu 14 dni urząd się nie odezwie, to znaczy, że wyraził milczącą zgodę i można ruszać z wycinką.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL