Unia Europejska

O krok od unijnych sankcji wobec Polski

Frans Timmermans, podkreślał podczas konferencji prasowej, że decyzja o uruchomieniu art. 7 nie była łatwa
AFP
Bruksela wnioskuje o uznanie Polski za kraj niepraworządny. Decyzja należy teraz do państw członkowskich.

Korespondencja z Brukseli

Komisja Europejska uruchomiła artykuł 7.1 traktatu o UE i chce stwierdzenia istnienia poważnego ryzyka dla praworządności w Polsce. Jest to efekt przeprowadzonej przez PiS reformy sądownictwa. – To nie jest opcja nuklearna, to ciągle dialog – przekonywał wiceprzewodniczący Frans Timmermans na konferencji prasowej. Holender podkreślał, że nie była to decyzja łatwa. Z naszych informacji wynika, że w czasie zamkniętej dyskusji komisarzy był poruszony. – Nie było to udawane – twierdzi nasz rozmówca.

Decyzja KE to przeniesienie sprawy na inny poziom. Sama Komisja wykorzystała już wszelkie proceduralne możliwości. Teraz uznała, że ruch należy do państw członkowskich. Inicjatywa w tej sprawie przechodzi w ręce Bułgarii, która od 1 stycznia 2018 roku przejmuje rotacyjne przewodnictwo w UE. To ono odpowiada za ustalanie agendy Rady UE ds. Stosunków Ogólnych, która gromadzi ministrów ds. europejskich UE (z Polski to Konrad Szymański). – Musi tę sprawę umieścić na agendzie i zarządzić głosowanie. Ale w przypadku terminu nie ma tu żadnych traktatowych nakazów – wyjaśnia urzędnik KE.

Pierwsza okazja nadarzy się 27 lutego, bo wtedy zbiera się wspomniana Rada. Prezydencja może wtedy przeprowadzić dyskusję i zarządzić głosowanie nad wnioskiem KE, które prowadziłoby do stwierdzenia „wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez państwo członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2". Te wartości to „poszanowanie godności osoby ludzkiej, wolność, demokracja, równość, państwo prawne, jak również poszanowanie praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości".

Zanim głosowanie nastąpi, prezydencja może poprosić zainteresowany kraj o ustosunkowanie się do opinii KE. A następnie wydać własne rekomendacje, które najprawdopodobniej wykorzystywałyby zalecenia KE. Samo głosowanie prawdopodobnie będzie odłożone na później, a najpierw odwołano by się znów do dialogu, który prowadzony od 13 stycznia 2016 roku dotąd nie przyniósł efektów. Teraz jednak sytuacja będzie inna. Polski rząd niejednokrotnie zarzucał Komisji, że wykracza poza swoje uprawnienia, bo prawo do pouczania w sprawie praworządności ma tylko – w myśl traktatu o UE – unijna Rada, czyli państwa członkowskie. I teraz jej Komisja przekazuje pałeczkę.

KE gotowa jest wycofać się z artykułu 7, jeśli Polska w ciągu trzech miesięcy uwzględni jej rekomendacje. To przede wszystkim zmiana ustawy o Sądzie Najwyższym, tak aby nie stosowano obniżonego wieku emerytalnego wobec obecnych sędziów oraz zniesiono swobodę decyzyjną prezydenta dotyczącą przedłużania kadencji sędziów Sądu Najwyższego, a także wyeliminowano postępowanie na podstawie skargi nadzwyczajnej, dające możliwość ponownego otwarcia spraw, w których prawomocny wyrok zapadł wiele lat temu.

Bruksela domaga się także, by nie przerywano kadencji sędziów-członków Krajowej Rady Sądownictwa oraz zapewniono, aby nowy system gwarantował ich wybór przez środowisko sędziowskie.

Ważna jest także zmiana lub wycofanie ustawy o ustroju sądów powszechnych, w szczególności wyeliminowanie nowych uregulowań dotyczących wieku emerytalnego sędziów oraz swobody decyzyjnej ministra sprawiedliwości do przedłużania kadencji sędziów oraz wyznaczania i odwoływania prezesów sądów.

Komisja zwraca także uwagę na przywrócenie niezależności i legitymacji Trybunału Konstytucyjnego przez zapewnienie, aby prezes i wiceprezes byli wybierani zgodnie z prawem, a wyroki publikowane i w całości wykonywane. Nawołuje także do powstrzymania się od działań i oświadczeń publicznych, które podważają legitymację wymiaru sprawiedliwości.

Jeśli kolejne fazy dialogu nie przyniosą rezultatu, to Rada UE potrzebuje 22 z 27 głosów do stwierdzenia poważnego ryzyka naruszenia praworządności. W kolejnych etapach, których finałem mogą być sankcje w postaci zawieszenia prawa głosu lub zamrożenia unijnych funduszy, potrzebna byłaby jednomyślność.

 

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL