fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Szybsza emerytura szkodzi starszym

123RF
Polacy zbyt wcześnie kończą aktywność zawodową. Obniżenie wieku emerytalnego spowoduje, że zamiast gonić Europę, staniemy w miejscu.

Zbliżająca się wielkimi krokami obniżka wieku emerytalnego przynosi coraz więcej niespodzianek. Ostatnio prezes ZUS Gertruda Uścińska ujawniła, że według szacunków Zakładu aż 40 proc. z nowych emerytów (od października) to osoby obecnie nieubezpieczone. To znaczy niepracujące, przynajmniej w sposób oficjalny, bezrobotne, nieaktywne na rynku pracy i w tej chwili niepłacące składek.

Patrząc z punktu widzenia pracodawców, ten zaskakująco duży odsetek niepracujących przyszłych świadczeniobiorców może być dobrą informacją. Uderzenie w rynek pracy wywołane obniżeniem wieku emerytalnego nie będzie bowiem tak duże. – Okazuje się, że ubytek na rynku pracy wyniesie nie 330 tys. ale około 200 tys. osób – komentuje Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP. – To wciąż dużo, ale gdyby dla firm odejście starszych pracowników było problemem, to nieco łatwiej byłoby uzupełnić kadry – dodaje.

Przymus czy własna wola

Z drugiej strony fakt, że 40 proc. nowych potencjalnych emerytów to osoby niepracujące, uświadamia poważny problem: zbyt dużo osób przestaje być czynnymi zawodowo jeszcze przed osiągnięciem wieku emerytalnego.

Dlaczego tak się dzieje? – W części przypadków to przymus. Zdarza się, że ktoś, kto straci pracę, nie może znaleźć nowej, bo pracodawcy niechętnie zatrudniają tych, którym do emerytury zostało pięć lat, czyli są w okresie ochronnym – wyjaśnia Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan. Takie osoby mogą oczywiście pracować, ale już np. na szaro.

Część osób rezygnuje z aktywności z własnej woli, ze względu na stan zdrowia, zmęczenie, poczucie nieprzystosowania do nowych czasów czy chęć podjęcia obowiązków rodzinnych – opieki nad wnukami czy starszymi rodzicami.

Z Badań Aktywności Ekonomicznej Ludności, wynika, że o ile jeszcze wśród kobiet w wieku 50–54 lata zatrudnienie ma ok. 75 proc. z nich, o tyle w grupie na pięć lat przed emeryturą, czyli 55–59 lat, wskaźnik ten gwałtownie spada do 56 proc. (pozostałe 44 proc. to osoby bierne zawodowo). Wśród mężczyzn jest jeszcze gorzej – spadek z 68 proc. (w grupie wiekowej 55–59 lat) do 46 proc. (w grupie 60–64 lata).

Spadek aktywności zawodowej wraz z wiekiem jest dosyć naturalnym zjawiskiem i tak się dzieje w większości krajów UE. – Problem w tym, że w Polsce zaczyna się to stosunkowo wcześnie, z rynku pracy odchodzą osoby stosunkowo młode – podkreśla Kozłowski. Dla porównania w Szwecji aż 86 proc. kobiet w wieku 55–59 wciąż pracuje, w Niemczech – 77,8 proc., we Francji – 73,3 proc.

To w znacznej mierze kwestia różnic w ustawowym wieku emerytalnym. – Z doświadczeń w Polsce i innych krajów wynika, że ludzie na jakieś pięć lat przed emeryturą zaczynają mniej dbać o podnoszenie swoich kwalifikacji zawodowych i uzupełnianie wiedzy, przy obecnym postępie technologicznych zaczynają mieć problem z byciem na bieżąco – opisuje Mordasewicz. Jednocześnie pracodawcy także mniej chętnie inwestują w takich pracowników, w ich szkolenia czy zmianę ich stanowiska i warunków pracy dostosowanych do ich czasami specyficznych potrzeb. W efekcie 57-letnia kobieta czy 63-letni mężczyzna przestaje się czuć pełnoprawnym uczestnikiem rynku pracy, a ich powtórna aktywizacja zawodowa jest niezwykle trudna.

Demografia wymaga

– Wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat dawało nadzieję, że rozwiążemy problem zbyt wczesnego okres dezaktywizacji zawodowej Polaków. Powrót do wieku 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzna, przekreśla w dużej mierze te nadzieje – podkreśla Mordasewicz. – Politycy próbują nas przekonywać, że obniżenie wieku jest korzystne właśnie dla tych starszych pracowników. A to nieprawda, obniżenie wieku im zaszkodzi – dodaje. Im wcześniej bowiem ktoś kończy pracę, tym mniej wpłaca składek do systemu, a przez to jego świadczenie emerytalne będzie mniejsze.

– Demografia powoduje, że w dosyć szybkim tempie będzie nam ubywać zasobów pracy. Tym bardziej konieczne są takie działania, by Polacy jak najdłużej pozostawali na rynku pracy – mówi Piotr Lewandowski, prezes Instytutu Badań Strukturalnych. – Reforma rządu PiS przyniesienie wprost odwrotne efekty – podkreśla.

Utrwalenie stereotypów

Zdaniem Piotra Lewandowskiego reforma przyniesie też jeszcze jeden negatywny skutek.

– Obecnie w Polsce wciąż bardzo silny jest stereotyp, że 55-letnia kobieta czy 60-letni mężczyzna to starzy ludzie – mówi Lewandowski. – Obniżenie wieku zakonserwuje te postawy, a to przecież nieprawda. Dzisiaj pracownicy w grupie 55+ nie są też tak zmęczeni pracą jak jeszcze pokolenie naszych rodziców. Coraz więcej ludzi pracuje umysłowo, a nawet w przemyśle mamy coraz więcej automatyzacji – zaznacza Lewandowski.

Wysokie koszty, niskie emerytury

Przepisy przywracające wiek emerytalny do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn z 67 wejdą w życie od października tego roku. ZUS oszacował, że na skutek tych zmian w 2017 r. ok. 415 tys. osób nabędzie prawo do emerytury, a ok. 80 proc. skorzysta z tego prawa. Oznacza to, że ok. 331 tys. osób faktycznie przejdzie w stan spoczynku, a pozostałe 84 tys. raczej pozostaną na rynku pracy. Od 1 wrześnie uprawnieni mogą już składać wnioski o przyznanie świadczenia i do 14 września wpłynęło ich ok. 120 tys. Obniżenie wieku emerytalnego w 2017 r. ma kosztować ok. 800 mln zł, a w 2018 r. – już 9 mld zł. Największym problemem wynikającym z reformy może być niska wartość świadczeń, które będą otrzymywać kobiety po przejściu na emeryturę w wieku 60 lat.

Opinia

Maciej Bukowski, prezes think tanku Wise Europa

W Polsce wiek dezaktywizacji zawodowej jest stosunkowo niski, ale w ostatnich latach znacznie wzrósł. W grupie osób z wyższym wykształceniem praktycznie wszyscy pracują do osiągnięcia wieku emerytalnego lub później. Problem wczesnego odchodzenia z rynku pracy dotyczy przede wszystkim grupy osób z wykształceniem podstawowym, zawodowym czy średnim. Zmieniająca się struktura społeczeństwa, w tym coraz większy udział osób w wykształceniem wyższym oraz coraz większe upowszechnianie się elastycznych form zatrudniania, powinny spowodować, że średni wiek dezaktywizacji powinien się wydłużać. Jednak obniżenie wieku emerytalnego będzie równoważyć ten trend.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA