fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Taśmy z Nowogrodzkiej

Birgfellner w prokuraturze: Kulisy taśm z Nowogrodzkiej

Jan Maria Tomaszewski i Jarosław Kaczyński
Fotorzepa, Darek Golik
Od tego, jakie dowody przedstawił austriacki biznesmen, zależeć będzie, czy śledztwo zostanie wszczęte.

Gerald Birgfellner – wraz z dwoma pełnomocnikami – stawił się w poniedziałek w stołecznej prokuraturze. Zeznawał jako świadek w związku z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS – co miało polegać na tym, że nie zapłacono przedsiębiorcy za prace związane z przygotowaniem budowy dwóch wieżowców w Warszawie przez spółkę Srebrna, kojarzoną z PiS. Austriacki biznesmen oskarża Jarosława Kaczyńskiego o próbę oszustwa i domaga się od spółki Srebrna 1,5 mln zł.

Prokuratura wszczęła postępowanie sprawdzające po ujawnieniu nagranej potajemnie rozmowy ze spotkania w zaufanym gronie – wziął w niej udział Jarosław Kaczyński, Gerald Birgfellner i jego żona Karolina Tomaszewska, mająca pełnić rolę tłumaczki.

Kiedy oddawaliśmy gazetę do druku, przesłuchanie Birgfellnera wciąż trwało – nie wiadomo więc, czy biznesmen przyniósł śledczym taśmy, mające być dowodem na to, że Kaczyński czuł się zobowiązany zapłacić za jego wydatki związane z projektem budowy K-Tower. Jak pisaliśmy, do zawiadomienia złożonego w prokuraturze nie załączono nawet kopii. Mec. Roman Giertych nie chciał nam odpowiedzieć, ile nagrań z 19 spotkań zarejestrowano, ani kto nagrywał.

Z kolei mec. Jacek Dubois, drugi pełnomocnik Austriaka (w wywiadzie dla OKO.press), potwierdził, że to jego klient jest autorem nagrań publikowanych przez „Wyborczą”. „Nagrywanie to był naturalny odruch człowieka, który czuje się oszukiwany i postanawia zabezpieczyć dowody na to, że pracę wykonał, a odmówiono mu obiecanego wynagrodzenia” – mówił mec. Dubois.

Ale wpis na Twitterze, jaki niedawno zamieścił mec. Giertych, wskazywać może, że to nie Austriak nagrywał – wręcz jest „zasmucony faktem opublikowania dwóch taśm” – i nie on zaniósł je mediom. Również „GW”, która od stycznia ujawnia taśmy, nie podaje, w jakich okolicznościach je otrzymała (tak było w przypadku taśm z rozmów Leszka Czarneckiego z prezesem KNF). Co zastanawiające, choć w stenogramach i tekstach wszystkich rozmówców przedstawia z funkcji, imienia i nazwiska – to Tomaszewską tytułuje jako „tłumaczkę” – bez nazwiska.

Dlaczego jej postać może być ważna? Karolina Tomaszewska, choć formalnie jest asystentką kilku europosłów PiS – jak wynika z nagranej rozmowy – jest bardzo zaangażowana w sprawę budowy wież. W poniedziałkowym wywiadzie dla „Sieci” Kaczyński przyznaje, że „zna ją od dziecka”. Czy więc ten ważny rodzinny kontekst pozwolił Birgfellnerom wejść w przedsięwzięcie bez umów? Prezes PiS Jarosław Kaczyński spotykał się z Birgfellnerem wielokrotnie – od 12 maja 2017 r. aż 19 razy. Niewątpliwie powodem były łączące Kaczyńskiego i Tomaszewskich bliskie związki rodzinne. Z analizy nagrań wynika, że Tomaszewska nie pełni wyłącznie roli tłumaczki. Podczas rozmów na Nowogrodzkiej z Kaczyńskim jest bardzo aktywna, wskazuje dokładnie, jakie dokumenty wykonanych czy zleconych prac znajdują się w segregatorach, broni też stanowiska męża. Gdy Kaczyński rozkłada ręce, mówiąc, że „taka jest polityka” (dla tego rejonu nie ma tzw. wuzetki, czyli warunków zabudowy, i nie można nic budować, a w Warszawie rządzi PO), Tomaszewska odpiera argument, mówiąc: „ale Gery też twierdzi, że to było wiadomo też 14 miesięcy temu, że taka jest polityczna sytuacja”. Tomaszewska wskazuje, by spółka Srebrna zapłaciła rachunki m.in. kancelarii prawnej (101 tys. euro – 800 euro za godzinę pracy prawnika).

Czy wiedziała o nagrywaniu rozmów i czy wyraziła zgodę na ich opublikowanie? Od listopada 2018 r. Tomaszewska jako asystentka europosłów PiS przebywa na zwolnieniu. – Nie mam z nią kontaktu, nie pomogę – odpowiada europoseł Zbigniew Kuźmiuk.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA