Sztuka

Polskość inna niż z tabloidów

Nowy cykl Piotra Uklańskiego w Muzeum Narodowym w Krakowie to 50 fotografii, które łączy temat: Polska.

Znany z prowokacji artysta uznał, że czas na refleksje, a nie tylko obrazoburcze gesty, bo jako społeczeństwo powinniśmy zadać sobie fundamentalne pytania: Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy jako naród? Co kształtuje nasze poczucie tożsamości, historii i zbiorowe cele?

Od wystawy „Naziści” w Zachęcie w 2000 roku zwykliśmy myśleć o nim jako o skandaliście, ale Uklański proponuje nam teraz inny dyskurs, choć też nasycony emocjami. Wymaga jednak, żebyśmy racjonalnie zastanowili się nad narodowymi mitami. Zdaniem zaś artysty polskość często przybiera dziś zbyt tabloidowe wersje.

Na krakowskiej wystawie najbardziej zaskakują stosunkowo niewielkie formaty zdjęć. Wcześniejsze realizacje Uklańskiego, portret papieski Jana Pawła II czy projekt z logo Solidarności, powstały z udziałem tysięcy statystów. Była w tych fotografiach inspiracja pomysłami rosyjskich konstruktywistów z lat 20., jak i masowymi widowiskami na stadionach. Obecne prace są znacznie skromniejsze.

– Fotografią zajmuję się od ponad 20 lat i myślę, że ludzie uważniej patrzą na mniejsze zdjęcia – mówi artysta „Rzeczpospolitej”. Poza tym chciałem, żeby obrazów było wiele, ale żeby ich autonomiczność się nieco zgubiła. Ważniejsza była myśl wystawy.

Pożary i pomniki

Kluczowe zdjęcie przedstawia płonące drzewo, otwiera wystawę, pojawia się na plakatach i na banerach. Jest to pojedynczy kadr z samotnym gorejącym drzewem na tle szarego pejzażu. Ale na banerach w muzeum mamy dwie wersje, także z postacią podpalacza. Nasuwa się skojarzenie z gorączką rozpalającą dziś coraz to nowe spory społeczno-polityczne. A zarazem artysta wskazuje na symboliczne skojarzenie z biblijnym krzewem gorejącym, w którym Bóg objawił się Mojżeszowi.

To jedna z niewielu inscenizowanych fotografii w całej serii. Zdjęcia z zadym w trakcie patriotycznych pochodów są zupełnie realne. Uklański rejestrował je z Pałacu Kultury w centrum stolicy podczas marszów w rocznicę odzyskania niepodległości w 2016 r. i upamiętniających rocznicę powstania warszawskiego w 2017 r.

Jednak na większości prac monumentalne są pomniki utrwalające pamięć o przeszłości: pomnik Powstańców Śląskich w Katowicach, warszawska Nike, pomnik Bohaterów Getta w stolicy, pomnik Martyrologii Dzieci – Ofiar Hitleryzmu w Łodzi, Bohaterów Armii Czerwonej na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich w Bielsku-Białej. Jest nawet Władysław Jagiełło sfotografowany w Nowym Jorku, gdzie artysta mieszka.

Trochę dziwi w tym kontekście brak pomnika smoleńskiego. Z placu Piłsudskiego w Warszawie Uklański sfotografował tylko Grób Nieznanego Żołnierza. Natomiast pamięci o katastrofie smoleńskiej dedykował zdjęcie nocnego pejzażu („Krzyczały ciała w garniturach”) polskiej ziemi, widzianej z lecącego samolotu.

Orzeł czy myszołów

Pejzaże to jeszcze jeden ze sposobów symbolizowania polskich tematów i doświadczeń. Krwawo zachodzące słońce za drutami byłego obozu koncentracyjnego w Auschwitz-Birkenau przywołuje pamięć o Holokauście. W fotografiach Uklańskiego jest mnóstwo odwołań do naszej zbiorowej pamięci i do tradycji polskiej fotografii, od Jana Bułhaka przez Edwarda Hartwiga do Adama Bujaka.

W komentarzach natomiast pojawia dużo literackich cytatów, od romantyzmu do Rafała Wojaczka i Marii Janion.

Obok nich znajdziemy też ledwo widoczny napis wydrapany na ścianach celi gestapo z czasów II wojny („Łatwo jest mówić o Polsce/ Trudniej dla niej pracować/ Jeszcze trudniej umrzeć/ A najtrudniej cierpieć”), jak i hasła dzisiejszych kibiców piłkarskich o pseudopatriotycznej retoryce.

W wizji Uklańskiego polska tożsamość wciąż jest podbudowana romantycznym mitem, połączonym z martyrologią i mesjanizmem. Ale zamiast symbolicznego heroicznego orła w koronie podsuwa nam zdjęcie myszołowa, bo jak przekonuje, choć nazwę ma brzydką, to bliższy jest żywym ludziom. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL