Według informacji Szojgu wojsko „zwiększy swój wysiłek" na kierunku zachodnim i południowo-zachodnim, to znaczy tam gdzie Rosja graniczy z NATO (państwa bałtyckie, Polska oraz Turcja).
Kolejnym miejscem będzie Arktyka, do części której Moskwa zgłasza roszczenia terytorialne.
Minister poinformował również, że cały czas ponad 95 proc. rosyjskiego arsenału jądrowego znajduje się cały czas w stanie gotowości bojowej. Jednocześnie trwa wymiana uzbrojenia atomowego na najnowsze. W lądowych wojskach strategicznych (czyli wystrzeliwujących rakiety z ziemi) już 51 proc. broni zostało wymienionej, a w całej „jądrowej triadzie" (wojskach lądowych, lotnictwie i okrętach) – aż 55 proc.
Rosyjska armia nadal też będzie „prowadziła niezapowiedziane ćwiczenia", zapewnił. W ciągu ostatnich dwóch lat Moskwa organizowała takie manewry z udziałem dziesiątków tysięcy żołnierzy, powodując znaczne zaniepokojenie NATO.
Konieczność utrzymywanie stałej gotowości bojowej Szojgu wyjaśnił „zaostrzaniem się sytuacji międzynarodowej szczególnie w Europie, na Bliskim Wschodzie, w środkowej Azji i " oraz „konsekwentnym rozszerzaniem bloku NATO".
„W ciągu stosunkowo krótkiego czasu rozszerzyło się prawie dwukrotnie, przyjmując 12 nowych członków" – opisał proces trwający od 16 lat. W grudniu Sojusz zaprosił do rozmów akcesyjnych Czarnogórę.
Minister poinformował prezydenta, że w magazynach w Europie znajduje się około 200 amerykańskich atomowych bomb lotniczych: w Belgii, Holandii, Włoszech, Niemczech i Turcji. Ponadto – w różnym stopniu gotowości – dyżuruje 310 samolotów, które mogą przenosić te ładunki.