fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Francja: Merowie zgłaszają zastrzeżenia do uchodźców

Marine Le Pen
AFP
Podobnie jak w Polsce debata na temat uchodźców toczy się w trakcie kampanii wyborczej. Nad Sekwaną sprzyja to politykom skrajnej prawicy.

Francja nie ma takiego problemu z uchodźcami jak Niemcy, ale i tak nie ma zgody na bezwarunkowe ich przyjęcie. Z ostatnich sondaży wynika, że 55 proc. społeczeństwa jest przeciwko ich przyjmowaniu, a niemal dwie trzecie uważa, że uchodźcy z Syrii powinni być traktowani jak wszyscy inni imigranci starający się o pobyt we Francji. Zgodnie z planem do Francji miałyby trafić 24 tysiące uchodźców.

Równocześnie wielu merów francuskich miast mówi otwarcie, że w razie konieczności gotowi są dać schronienie imigrantom chrześcijanom. Taką opinię przedstawił właśnie Yves Nicolin z partii republikańskiej, mer Roanne, miasta liczącego 35 tys. mieszkańców w pobliżu Lyonu. Nie jest bynajmniej w swych poglądach odosobniony.

Ton nadał w tej sprawie przewodniczący stowarzyszenia merów francuskich François Baroin, były minister finansów, sprawujący urząd mera Troyes w Szampanii. Jest także członkiem partii republikańskiej byłego prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego, lecz nie idzie tak daleko jak mer Roanne w odrzucaniu uchodźców muzułmańskich. Prym wiodą merowie Frontu Narodowego. – Będziemy się sprzeciwiać inwazji imigrantów oraz infiltracji Francji przez islamskich terrorystów – głosi Steeve Briois, jeden z 12 merów partii Marine Le Pen. Sama przewodnicząca przekonuje, że do Francji prą nie uchodźcy, ale imigranci zarobkowi, dla których nie ma w kraju miejsca.

34 proc. Francuzów jej poglądy w sprawie uchodźców są najbliższe. 32 proc. jest zdania, że podziela stanowisko rządu, który nie może się zdecydować, ilu uchodźców Francja powinna przyjąć. 30 proc. popiera Sarkozy'ego, który propaguje wprowadzenie ścisłych kontroli na granicach i gruntowną przebudowę porozumienia z Schengen.

– We Francji trwa walka wyborcza przed grudniowymi wyborami regionalnymi, co ma przemożny wpływ na zachowanie polityków – tłumaczy „Rz" Georges Mink z Narodowego Centrum Badań Naukowych (CNRS) w Paryżu.

Jest więc nieco podobnie jak w Polsce. Jednak w przeciwieństwie do Polski Francja ma doświadczenia z imigrantami i taka sytuacja kryzysowa jak obecnie skłania większość społeczeństwa do odrzucenia nowej fali przybyszów. – Imigranci kojarzą się zasadniczo z islamem, i to w radykalnym wydaniu – mówi Georges Mink.

Na tej fali sukcesy notuje Marine Le Pen. Na razie ma największe poparcie w jednym z północnych regionów, gdzie leży okupowane częściowo przez imigrantów Calais. Wiele wskazuje na to, że jej partia odniesie tam sukces w grudniowych wyborach. Zanim to jednak nastąpi, będzie musiała stawić się przed sądem w Lyonie. Grozi jej grzywna za rasistowskie wypowiedzi sprzed kilku lat. – Nie ma czołgów ani okupujących nasz kraj żołnierzy, ale obywatele i tak cierpią z powodu okupacji – perorowała przed laty Marine Le Pen w czasie zjazdu swej partii. Miała na myśli francuskich muzułmanów, porównując ich obecność do okupacji niemieckiej.

W wypadku skazania dołączy do swego ojca i założyciela Frontu Narodowego, który ma już za sobą 25 kar grzywny. Został niedawno wykluczony ze swej partii za wypowiedzi jak ta, powtarzana nieraz, że komory gazowe były jedynie „detalem" historii.

Jest bardzo prawdopodobne, że partia Marine Le Pen wyjdzie zwycięsko z grudniowych wyborów regionalnych, odnosząc sukces w dwóch prowincjach. Oznacza to dotacje finansowe państwa i więcej władzy. Przewodnicząca Frontu będzie poważną kandydatką w wyborach prezydenckich w 2017 roku.

Najbardziej niepokoi to partię republikańską (do niedawna Unia na rzecz Ruchu Ludowego) Sarkozy'ego, gdyż w jej szeregach szuka z powodzeniem nowych zwolenników.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA