fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Trudniej o finansowanie węglowych inwestycji

Fotorzepa, Robert Wójcik Robert Wójcik
Kurczy się grupa instytucji gotowych kredytować elektrownie na czarne paliwo i kopalnie.

Pod koniec listopada międzynarodowa grupa ING zakręciła kurek z pieniędzmi dla nowych elektrowni węglowych i kopalni na całym świecie, w tym w Polsce. Ograniczenia dotyczą także kredytowania firm, których przychody w ponad 50 proc. zależą od spalania czy wydobycia czarnego paliwa. Jak tłumaczył Ralph Hamers, prezes ING, banki odegrają istotną rolę w procesie transformacji energetyki w kierunku niskoemisyjnym i będą rzeczywistym gwarantem realizacji globalnej umowy.

– Z finansowania nowych projektów węglowych wycofały się też HSBC, Credit Agricole czy Allianz – wylicza Łukasz Dziekoński z Funduszu Marguerite, który od początku nie zakładał możliwości inwestowania w tym obszarze.

Krótka kołderka

Limity na finansowanie węglowych projektów wprowadzają czołowi gracze globalni. W czasie COP21 częściową dekarbonizację portfeli zadeklarowały m.in. francuska Caisse des Depots, holenderski fundusz emerytalny ABP, a także trzeci co do wielkości fundusz emerytalny w USA New York Common Retirement Fund. W tym kontekście mówi się także o największym na świecie funduszu Pimco oraz AXA. – Pytanie brzmi nie „czy", ale „kiedy" kolejne instytucje wycofają się całkowicie z projektów węglowych, jak uczynił rządowy fundusz Norges Bank Investment Management – podkreśla Dziekoński. To spory problem dla naszej energetyki, która sama buduje węglowe moce, a wkrótce może też wchłaniać kopalnie,

Kłopotów z finansowaniem nie mają projekty, które są już realizowane. Problem może się pojawić przy kolejnych. Bo po włączeniu do systemu bloków w Kozienicach (Enea), Opolu (PGE) i Jaworznie (Tauron) prawdopodobnie ruszy kolejna fala inwestycji w polskiej energetyce. Odmrożenie projektu Energi w Ostrołęce to tylko preludium do dalszych inwestycji. Do 2020 r. z powodu zaostrzających się norm środowiskowych ubędzie 7 tys. MW, a do 2030 r. – 12 tys. MW.

Z wyliczeń Roberta Maja z Haitong Banku wynika, że na ich odtworzenie w oparciu tylko o węgiel sektor będzie potrzebował 40–70 mld zł. Twierdzi on, że ze względu na potrzebę dywersyfikacji oraz limity część mocy będzie powstawać np. w odnawialnych technologiach, na które pieniądze leją się dziś szerokim strumieniem.

Trwają poszukiwania

Na razie skala zjawiska nie jest duża. Bo łatwiej wymienić banki już niekredytujące węgla niż te, które chcą finansować oparte na nim projekty. Ale trend przybierze na sile.

Polskie spółki już odczuwają tę bardziej restrykcyjną politykę banków. – Dlatego EBI, który inwestuje od pewnego czasu tylko w projekty niskoemisyjne, dał PGE 2 mld zł zaznaczając, że to środki na dystrybucję i elektrociepłownie gazowe, co wspomoże rozwój mocy innych niż węglowe – wskazuje Maj.

Zdaniem Pawła Puchalskiego z DM BZ WBK rynek finansowy nie lubi próżni i daleko mu do wyschnięcia. Dlatego limity narzucane przez jednych będą szansą na większy zarobek dla innych. – Za finansowanie projektów o zwiększonym stopniu ryzyka banki będą po prostu żądały wyższego oprocentowania, i to potencjalnie z gwarancjami Skarbu – uważa Puchalski.

Zdaniem przedstawicieli spółek energetycznych, z którymi kontaktowała się „Rz", choć liczba banków może się jeszcze skurczyć, to na pewno nie do zera. Zwłaszcza gdy pojawi się system wspierania inwestycji węglowych.

Naturalnym kierunkiem są poszukiwania kapitału na inwestycje węglowe są Chiny, w kierunku których patrzą dziś wszystkie spółki sektora, w tym PGE. Szlaki przeciera na razie Tauron. Do konsorcjum refinansującego obligacje na 6,3 mld zł zaproszono chiński ICBC.

Przyjęty przez grupę korporacyjny model finansowania (gdzie liczy się rating) i skala wydatków wymuszą w najbliższych latach pozyskiwanie dodatkowych środków. – Gdy instytucja podejmie decyzję o braku finansowania grup wykorzystujących paliwa kopalne, to zapewne nie będzie też uczestniczyć w finansowaniu takich podmiotów jak Tauron – przyznaje Nowakowski.

Z naszej ankiety wśród największych banków komercyjnych w Polsce wynika, że nie zamierzają pójść one w ślady ING. Ale stawiają pewne ograniczenia. – W każdym kraju, gdzie Grupa BNP Paribas jest obecna, będzie finansować tylko te spółki sektora wydobywczego i energetycznego, które zamierzają prowadzić gospodarkę niskowęglową i których strategia uwzględnia zobowiązania kraju dotyczące ograniczania emisji – mówi Izabela Tworzydło z BNP.

– Energetyka musi liczyć bardziej na krajowe instytucje, takie jak PKO, PZU, BGK czy PIR. W przyszłości to one mogą stać na czele konsorcjów, by rozłożyć ryzyko i łatwiej zorganizować finansowanie – twierdzi Maj. Projekty coraz częściej będą realizowane w ramach spółek celowych przez wielu partnerów, jak np. ostrołęcki blok, który być może powstanie siłami Energi i Enei.

Bartłomiej Kubicki z Societe Generale uważa jednak, że wkrótce strumień pieniędzy z polskich banków może się zmniejszyć. I to na wszystkie inwestycje, nie tylko węglowe. Przyczyną ma być podatek od aktywów inwestycji finansowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA