fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Czarne perspektywy dla węgla

Bloomberg
W tym roku obserwujemy największy w historii spadek zużycia węgla, a nowa polityka Chin może zapoczątkować koniec ery czarnego paliwa.

Od stycznia do września 2015 r. w porównaniu z tym samym okresem ub.r. nastąpiło zmniejszenie zużycia węgla od 2,3 proc. do nawet 4,6 proc. – oszacowała proekologiczna organizacja Greenpeace. Jej eksperci przekonują, że to największy spadek w historii, za który odpowiadają głównie Chiny.

Publikacja raportu zbiega się z trwającym właśnie szczytem klimatycznym w Paryżu, który ma wyznaczyć nowe kierunki walki z globalnym ociepleniem.

Zmiana kursu

W ostatnich dziesięcioleciach to właśnie Chiny w największym stopniu odpowiadały za wzrost zużycia węgla na świecie. Jednak, jak podaje Greenpeace, w 2014 r. zużycie czarnego paliwa w tym kraju przestało rosnąć, a w tym roku zaczęło gwałtownie spadać.

– Powodem tego jest przywrócenie równowagi w rozwoju gospodarczym, walka z zanieczyszczeniami i dynamiczny rozwój energii odnawialnej – tłumaczą autorzy raportu.

Nie tylko Chiny, ale także USA odwracają się od węgla. Rewolucja łupkowa, a także zaostrzenie przepisów dotyczących ochrony środowiska spowodowały, że wyłączono tam lub zaplanowano do wyłączenia ponad 200 elektrowni węglowych oraz zamknięto wiele kopalń węgla.

Greenpeace szacuje, że udział węgla w produkcji energii elektrycznej w USA w tym roku spadnie do 36 proc. (dziesięć lat temu było to 50 proc.), a wydobycie tego surowca – do poziomu najniższego od 30 lat. W efekcie wielu amerykańskich producentów węgla ogłosiło bankructwo.

W Japonii zapotrzebowanie na energię elektryczną w 2015 r. spadło o 2,5 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim, co doprowadziło do 5,2-proc. spadku zużycia energii pochodzącej z węgla.

Z kolei w Europie prym wiedzie Wielka Brytania, która ogłosiła wycofanie z użycia elektrowni węglowych w ciągu następnych 10–15 lat.

– Te trendy pokazują, że tak zwany boom węglowy z pierwszej dekady XXI w. był jedynie złudzeniem – komentuje Lauri Myllyvirta, ekspert w dziedzinie polityki węglowej i energetycznej Greenpeace.

Jej zdaniem ostatni boom węglowy w Chinach jedynie zamaskował to, co naprawdę działo się na świecie.

– Węgiel czeka nieuchronny upadek, a kraje inwestujące w jego wydobycie z myślą o eksporcie działają lekkomyślnie. Mogą doprowadzić do zniszczenia krajobrazu i dalszego ocieplania klimatu, podczas gdy ich inwestycje się nie zwrócą – przekonuje Myllyvirta.

Inna perspektywa

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) w najnowszym oświadczeniu przyznała, że historia największego wzrostu zapotrzebowania na węgiel w ostatnich dziesięcioleciach już się kończy. Według agencji wykorzystanie węgla w Chinach już niemal osiągnęło stałą wartość, bo ich gospodarka dąży do zrównoważonego rozwoju, a wzrost zapotrzebowania na energię zwalnia, po czym zacznie tam spadać.

W swoich ostatnich prognozach dla rynku węgla MAE szacowała jednak, że jeszcze w najbliższych latach globalny popyt na węgiel będzie rósł – przełamując poziom 9 mld ton w 2019 r. Eksperci agencji tłumaczyli, że mimo wysiłków Chin do umiarkowanego zużycia węgla nie uda im się zatrzymać wzrostu zużycia tego paliwa w tak krótkim czasie. Do tego motorami wzrostu będą także Indie i inne kraje azjatyckie, co w sumie z nawiązką pokryje spadek zapotrzebowania na węgiel w Europie czy USA.

Również polscy eksperci nie kreślą optymistycznych perspektyw dla czarnego paliwa. Według Artura Iwańskiego z DM PKO BP obecne spadki cen węgla na świecie w połączeniu z chroniczną nadpodażą w Polsce wpłyną na kolejne spadki cen węgla w naszym kraju. Szacuje on, że sięgną one 6 proc. w tym roku i kolejne ponad 5 proc. w 2016 r.

Boleśnie odczują to polskie kopalnie, które borykają się z ogromnymi problemami. Większość z nich notuje dotkliwe straty już przy obecnych cenach węgla, a największa spółka z branży – Kompania Węglowa – od miesięcy balansuje na krawędzi bankructwa.

Jarosław Zagórowski, doradca KPMG i były prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej, też nie ma złudzeń, że węgiel pozostanie głównym paliwem dla polskich elektrowni.

– Przyszłość polskiego węgla leży w przemyśle chemicznym, a nie w energetyce – mówił Zagórowski podczas czwartkowego Kongresu „Parkietu".

Podyskutuj z nami na Facebooku, www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia. Czy Polska powinna budować swoje bezpieczeństwo energetyczne na węglu?

Kompania ma pieniądze na barbórkę

Pracownicy pogrążonej w kłopotach finansowych Kompanii Węglowej dostaną ekstrapensję – barbórkę – na czas, choć firma nie dostała jeszcze pieniędzy od Towarzystwa Finansowego Silesia.

– Spółka ma zabezpieczone środki na wypłatę barbórek, nie ma też zagrożenia wypłaty grudniowych pensji dla załogi. Na zaawansowanym etapie jest proces zapewnienia finansowania spółki do końca I kwartału – poinformował nas Tomasz Głogowski, rzecznik Kompanii Węglowej.

Spółka zapewnia, że pieniądze pochodzą ze zwiększonej sprzedaży węgla. Jednak, co ciekawe, wcześniej spółka podawała, że ma zabezpieczone środki na grudniowe pensje, a nie ma środków na barbórkę. Można więc przypuszczać, że z powodu przedłużenia się rozmów z TF Silesia Kompania „przerzuciła" środki z puli na comiesięczne pensje na potrzeby wypłaty załodze dodatkowego wynagrodzenia z okazji Dnia Górnika. Wypłata tego ostatniego ma nastąpić 3 grudnia, by dzień później pieniądze pojawiły się już na kontach górników. Kompania wyda w tym roku na wypłatę barbórki 300 mln zł.

Z naszych informacji wynika, że rozmowy z TF Silesia powinny się zakończyć w przyszłym tygodniu – jeszcze przed wypłatą grudniowej pensji. Władze Kompanii informowały wcześniej, że aby spółka przetrwała do końca I kwartału 2016 r., potrzebuje 700 mln zł. W dalszej perspektywie potrzebne jest pozyskanie inwestorów, którzy wnieśliby do firmy 1,5 mld zł.

Nowy rząd nie ogłosił jeszcze, jaki ma plan ratunkowy dla Kompanii Węglowej, której wciąż grozi bankructwo.

Opinia

Jerzy Markowski, prezes Silesian Coal i były wiceminister gospodarki

O końcu ery węgla słyszę już od 40 lat, ale tego końca wciąż nie widać. Polska obecnie nie ma innej alternatywy dla produkcji energii niż węgiel, który od lat stanowi podstawę naszego miksu energetycznego. Naszego kraju nie stać na szybką i bardzo kosztowną transformację systemu. Możemy oczywiście postanowić, że rezygnujemy z wydobycia węgla, ale wtedy będziemy musieli się posiłkować surowcem z importu. Tym bardziej że nie mamy dziś technicznych możliwości pozyskania dużych ilości energii z zagranicy. Dlatego szacuję, że jeszcze przez 30–40 lat zapotrzebowanie na węgiel w Polsce utrzyma się na takim samym poziomie jak obecnie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA