fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Polski przemysł zbroi się na drugą falę pandemii

Adobe Stock
Producenci środków biobójczych nadal mogą je rejestrować według uproszczonych procedur. Pozwoli to uniknąć powtórki kryzysu na tym rynku przy nawrocie epidemii.

Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL) przedłużył w miniony piątek możliwość szybkiej rejestracji środków do dezynfekcji, z której od wybuchu pandemii skorzystały setki firm w Polsce. Zezwolił też, by zapasy produktów zarejestrowanych w pierwszych miesiącach pandemii mogły być nadal sprzedawane po upływie terminu ich 180-dniowej rejestracji.

– To rewelacyjna decyzja, o którą nasz związek bardzo usilnie zabiegał od kilku tygodni. Pozwoli ona przetrwać firmom, które uruchomiły produkcję środków biobójczych, by przetrwać pandemię, a jednocześnie zapewni społeczeństwu stały dostęp do produktów do dezynfekcji w obliczu zbliżającej się drugiej fali epidemii Covid-19 – mówi Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Polskiego Związek Przemysłu Kosmetycznego (PZPK).

Z deficytu do nadmiaru

Walcząc o zgodę na przedłużenie obowiązywania terminu uproszczonej rejestracji biobójów, PSZK argumentował, że setki firm kosmetycznych. które uruchomiły ich produkcję, by przetrwać wywołane pandemią sprzedaży załamanie kosmetyków, teraz zostaną z nadmiernymi zapasami.

Na przełomie marca i kwietnia tzw. produkty do dezynfekcji były najszybciej rosnącą kategorią produktów w statystykach handlowych, a firmy biły się o główny surowiec do ich produkcji – spirytus – którego cena poszła w górę ponadpięciokrotnie (z 3,5 do ponad 20 zł za kilogram). Jednak już w maju środki do dezynfekcji wypadły z listy zakupowych hitów, a od czerwca ich producenci coraz częściej mówią o nadpodaży.

Tymczasem konkurencja stale rośnie. Według udostępnionych „Rzeczpospolitej" danych URPL do końca ubiegłego tygodnia (czyli do 7 sierpnia) według uproszczonej procedury zarejestrowano w tym roku 2256 produktów biobójczych, z czego ponad 2,2 tys. już w czasie pandemii koronawirusa. Tylko w czerwcu i w lipcu pojawiło się w rejestrze ponad pół tysiąca nowych produktów. – W pierwszych tygodniach pandemii wydawało się, że potrzeby są nieograniczone. Jednak rynek dość szybko się nasycił – ocenia Henryk Orfinger, współwłaściciel Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris.

– Wiele firm ma już problemy z magazynowaniem zapasów – dodaje Katarzyna Furmanek, wiceprezes PZSK i prezes Laboratorium Kosmetycznego Floslek, które w czasie pandemii wprowadziło do swej oferty dziesięć produktów do dezynfekcji, w tym jeden biobójczy. Przed zastojem w kraju ratuje się eksportem do Skandynawii.

Biobójcza rzeka

Obok starań PSZK wpływ na decyzję URPL miał też zapewne ostatni skok zachorowań na koronawirusa, który nasilił obawy o drugą fale pandemii na jesieni. Wtedy upływał termin ważności rejestracji ponad tysiąca produktów biobójczych wprowadzonych na rynek w pierwszych tygodniach pandemii. Gdyby zniknęły z rynku, moglibyśmy znów wrócić do niedoboru, tym bardziej że pandemia wymusza stały popyt na biobóje – masowo teraz zużywane już nie tylko w szpitalach, ale także w zakładach pracy, urzędach, hotelach czy sklepach.

– Od początku marca do końca lipca br. nasza sieć zużyła blisko 300 tys. litrów żeli antybakteryjnych, na potrzeby naszych sklepów i centrów dystrybucyjnych. Na bieżąco monitorujemy stan zapasów płynów i zapewniamy ich dostępność pracownikom i klientom – podkreśla Danuta Pawłowska, dyrektor działu BHP w sieci Biedronka.

Ryzyko dla szpitali

Jak jednak zaznacza Waldemar Ferschke, lekarz epidemiolog i wiceprezes spółki Medisept, która jest największym polskim dostawcą środków dezynfekcyjnych dla służby zdrowia, decyzje URPL nie wystarczą, by zlikwidować ryzyko niedoboru produktów biobójczych dla szpitali.

W tej produkcji jest bowiem niezbędny pochodzący z importu izopropanol – jeśli nadejdzie druga fala epidemii, to – podobnie jak to było już wiosną- – znów może się on stać trudno osiągalny. Dlatego już teraz warto byłoby zrobić jego zapas. Przymierza się do tego Medisept, który od kilku tygodni apeluje do rządu o koordynację działań dotyczących zabezpieczenia w razie pandemii, co pozwoliłoby krajowym producentom zabezpieczyć odpowiednie zapasy, przynajmniej w perspektywie kilku miesięcy.

– Przed dwoma tygodniami wysłaliśmy do Ministerstwa Zdrowia pismo z prośbą o podanie założeń dotyczących przyszłych potrzeb, co pozwoliłoby nam zaplanować odpowiednie zapasy surowców. Niestety, nadal nie dostaliśmy odpowiedzi – dodaje Waldemar Ferschke.

Globalna hossa dezynfekcyjna

Wybuch pandemii skorygował w górę prognozy wzrostu sprzedaży produktów do dezynfekcji. Według danych serwisu Reports & Data globalny rynek tych produktów, który w minionym roku był wyceniany na 17,9 mld dolarów, w najbliższych latach przyspieszy tempo wzrostu średnio do ponad 7 proc. rocznie. W 2027 r. jego wartość ma przekroczyć 30,1 mld USD.Obok pandemii,na sprzedaż produktów dezynfekujących wpływa starzenie się społeczeństwa i wzrost liczby chronicznych chorób – zwiększa to liczbę pacjentów szpitali i zakładów opiekuńczych, gdzie łatwiej o zakażenie. Wartość rynku dezynfekcji może być nawet większa, jeśli doliczyć ozonowanie obiektów czy odkażanie lampami UV.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA