fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Marże rafineryjne są niskie, ale koncerny liczą na ich wzrost

Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Zyski rafinerii w Gdańsku i Płocku mocno spadły. Wraz z ożywieniem gospodarczym jednak i one powinny rosnąć.

Po kilkunastomiesięcznej przerwie Lotos rozpoczął publikowanie marż rafineryjnych.

W styczniu wyniosła ona 1,9 dol. na każdej baryłce przerobionej ropy. Koncern obliczył ją według nowej metodologii uwzględniającej aktualną strukturę wytwarzanych produktów. Uległa ona zmianie po zakończeniu projektów EFRA (Efektywnej Rafinacji), Węzła Odzysku Wodoru oraz innych, mniejszych przedsięwzięć. Obecnie w strukturze marży rafineryjnej olej napędowy stanowi 63 proc., benzyna 23 proc., a resztę pozostałe produkty. Według nowej metodologii obliczono też wstecz poziom marż rafineryjnych. I tak rok temu, czyli w styczniu 2020 r., była ona znacznie wyższa niż obecnie, gdyż sięgała 8,5 dol.

Obserwowany od maja ubiegłego roku niski poziom marż rafineryjnych spowodował, że Lotos w 2020 r. zanotował słabe wyniki finansowe. W samym IV kwartale przychody koncernu spadły o 27,2 proc. (do 5,25 mld zł), a kluczowy wskaźnik, czyli oczyszczony zysk EBITDA LIFO, o 69,5 proc. (do 0,18 mld zł). W tym czasie grupa musiała też zwiększyć rezerwę na pokrycie niedoboru uprawnień do emisji CO2 i utworzyć rezerwy na realizację tzw. Narodowego Celu Redukcyjnego. Pogorszenie koniunktury w biznesie rafineryjnym widoczne jest nie tylko w Lotosie, ale i w innych koncernach paliwowych. W styczniu grupa Orlen zanotowała marżę rafineryjną na poziomie zaledwie 1,1 dol. wobec 4,2 dol. rok wcześniej, a w węgierskim MOL Group spadła ona do 2,1 dol. z 5,6 dol.

W tym roku koncerny paliwowe liczą na wzrost tego wskaźnika. Gdański koncern oczekuje poprawy, szczególnie w drugiej połowie roku. Do czynników, które będą kształtować marżę rafineryjną w grupie, zalicza: tempo odbudowy gospodarek, szczególnie europejskich, oraz decyzje dotyczące ograniczania wydobycia ropy przez państwa zrzeszone w OPEC+.

Również Orlen niedawno poinformował, że oczekuje wzrostu marży rafineryjnej w porównaniu ze średnią z 2020 r. W jego ocenie będzie to jednak zwyżka powolna, przynajmniej do czasu redukcji globalnego wydobycia ropy o ok. 3,7 mln baryłek dziennie, co może potrwać kilka kwartałów.

Wreszcie MOL Group spodziewa się wzrostu marż rafineryjnych w całej Europie w następstwie postępujących szczepień przeciwko koronawirusowi, co powinno zaowocować znaczącym wzrostem mobilności w okresie wakacyjnym i zwyżką popytu na paliwa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA