fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spór o aborcję

Kaczyński nawoływał do przemocy? Śledztwa nie będzie

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie działań wicepremiera i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Doniesienie do prokuratury po tym, jak Kaczyński wzywał do obrony kościołów podczas strajków kobiet, złożyli posłowie Lewicy i Koalicji Obywatelskiej.

Decyzję o złożeniu zawiadomienia do prokuratury posłowie Lewicy i KO podjęli po oświadczeniu Jarosława Kaczyńskiego, opublikowanym w mediach społecznościowych.

Czytaj także:

Prezes Marszu Niepodległości: Przystępujemy do wojny

Dotyczyło gwałtownych protestów, które wybuchły w wielu miastach Polski po ogłoszeniu 22 października przez Trybunał Konstytucyjny wyroku w sprawie legalności aborcji z przyczyn embriopatologicznych.

Sędziowie orzekli, że ta jedna z trzech przesłanek dopuszczających legalną aborcję w Polsce jest niezgodna z konstytucją.

Przeciwnicy tego wyroku wyszli na ulice w kilkudziesięciu miastach Polski. Doszło do przepychanek z policją, która  stosowała m.in. gaz pieprzowy i teleskopowe pałki. W niektórych miastach protesty z ulic przeniosły się pod kościoły, a niektóre z haseł wymalowano na ich murach.

W swoim oświadczeniu Kaczyński mówił m.in., że wyrok TK jest "całkowicie zgodny z konstytucją" i innego wyroku Trybunał wydać nie mógł.

Jednocześnie wezwał "wszystkich członków Prawa i Sprawiedliwości i wszystkich, którzy nas wspierają, do tego, by wzięli udział w obronie Kościoła, w obronie tego, co dziś jest atakowane i jest atakowane nieprzypadkowo".

"Ten atak jest atakiem, który ma zniszczyć Polskę, ma doprowadzić do triumfu sił, których władza w gruncie rzeczy zakończy historię narodu polskiego tak jak dotąd go postrzegaliśmy; tego narodu, który jest naszym narodem, który mamy w naszych umysłach i naszych sercach, który jest przedmiotem polskiego patriotyzmu" - mówił Kaczyński.

Do kolejnego wystąpienia prezesa PiS doszło w listopadzie  w Sejmie, podczas dyskusji nad sytuacją w kraju - nieustających mimo pandemii protestów, które przeniosły się także przed Sejm.

Z sejmowej mównicy Kaczyński zażądał od posłów opozycji, by zdjęli z twarzy maseczki z czerwoną błyskawicą - symbolem Strajku Kobiet, nazywając ją "esesmańskim symbolem".

Kaczyński zarzucił opozycji, że zachęca protestujących do demonstracji, a sytuacja epidemii powoduje, że wzrasta liczba zakażeń.

- Jest tak, że wszystkie te demonstracje kosztowały już życie wielu osób. Macie krew na rękach, łamiecie artykuł 165 - oświadczył. -  Powtarzam, nie powinno was być w tej izbie. Dopuściliście się zbrodni.

Po tych wystąpieniach posłowie opozycji złożyli w prokuraturze doniesienie o możliwości popełnienia przez Kaczyńskiego przestępstwa polegającego na nawoływaniu do przemocy i wydaniu funkcjonariuszom poleceń, które naraziły osoby uczestniczące w protestach na bezpośrednie zagrożenie utraty  życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

- Uważamy, że Jarosław Kaczyński wyczerpał znamiona przestępstw takich jak podżeganie do przemocy, podżeganie do gróźb, podżeganie do udziału w bójkach, a także przekroczył uprawnienia funkcjonariusza publicznego, czyli wyczerpał znamiona przestępstwa z art. 231 - tłumaczył Krzysztof  Śmiszek z Lewicy.

Pod koniec grudnia prokuratura zajęła stanowisko w tej sprawie. Jej decyzję opublikował dziś w mediach społecznościowych poseł KO Cezary Tomczyk.

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, uzasadniając to "brakiem znamion czynu zabronionego".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA