fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Niemcy zrastają się bardzo powoli

Adobe Stock
Trzy dekady po upadku NRD jego byłym obywatelom coraz bliżej do zachodu przede wszystkim materialnie.

30-lecie obalenia muru Berlin świętuje z rozmachem. Przez cały tydzień (rocznica przypada 9 listopada) moc koncertów, filmów, dyskusji i projekcji laserowych na budynkach. To wszystko we wschodniej części Berlina, w zachodniej jedynym miejscem upamiętnienia zjednoczenia jest Europacenter przy Kurfürstendamm z gwiazdą mercedesa na dachu. To miejsce było dla obywateli wschodnich Niemiec symbolem pożądanego dobrobytu i wolności.

Rząd przygotował, jak co roku, raport o stanie niemieckiej jedności. Jest to prezentacja na ponad 130 stronach głównie osiągnięć gospodarczych. Autorów dumą napawa fakt, że od szczytu kryzysu gospodarczego i finansowego w 2009 roku odsetek obywateli zatroskanych o swą przyszłość spadł z 49 proc. na wschodzie i 45 proc na zachodzie do odpowiednio 17 i 14 proc. Ale wielu byłych obywateli NRD jest nadal bardzo niezadowolonych z różnicy w poziomie życia. Bo średnia płaca na zachodzie wynosiła pod koniec ubiegłego roku 3340 euro miesięcznie, podczas gdy na wschodzie 2790. Za to emerytury na wschodzie osiągnąć mają w połowie przyszłego roku 97,2 proc. poziomu zachodniego. Byłoby jednak uproszczeniem sprowadzać wszystko do pieniędzy.

Jak wynika z niedawnego sondażu, 57 proc. wschodnich Niemców czuje się „obywatelami drugiej kategorii", a bez mała połowa jest niezadowolona z tego, jak w Niemczech funkcjonuje demokracja. Socjologowie zwracają uwagę, że na wschodzie jest obecn e poczucie kolektywnej krzywdy. Chodzi braku szacunku oraz możliwości współdecydowania.

Historyk młodego pokolenia Marcus Böick przypomina o najeździe ekspertów, samorządowców, urzędników i menedżerów, jaki dokonał się na wschodnie Niemcy po zjednoczeniu. „Przybywał ktoś z Düsseldorfu ze słowami: »wasz zakład jest nic nie wart«. To pozostawiło trwały ślad" – pisze Böick.

– Zachód był postrzegany jako pozbawiony solidarności, płaski i lepiej wiedzący. To doprowadziło do awersji – dowodzi Arne Born w książce „Historia literatury niemieckiej jedności" („Literaturgeschichte der deutschen Einheit"), w której prezentuje wiele przykładów w literaturze wschodnich Niemiec rozczarowania zachodem, zimnym i pozbawionym empatii. Brak tej ostatniej zarzucali zachodni Niemcy mieszkańcom wschodu, którzy zamiast witać ze współczuciem uchodźców, uczestniczyli w wiecach PEGIDY, czyli Patriotycznych Europejczyków, przeciwko islamizacji Zachodu, czy też demonstracjach Alternatywy dla Niemiec (AfD), której część przywódców wywodzi się ze środowisk nazistowskich. Upływ czasu niejako pogodził mieszkańców obu części Niemiec – dziś większość po obu stronach jest przeciwko przyjmowaniu imigrantów bez ograniczeń.

Nie brak w czasie tegorocznych obchodów wyrazów podziękowania pod adresem innych narodów. Jak twierdzi Heiko Maas, szef niemieckiej dyplomacji, w artykule opublikowanym w europejskich mediach, zjednoczenie zawdzięczają Niemcy setkom tysięcy obywateli NRD, którzy wyszli na ulice. Potem wspomina o wydarzeniach w Stoczni Gdańskiej, gdzie narodziła się Solidarność, rewolucji w krajach bałtyckich, o Węgrzech, które jako pierwsze otworzyły zasieki żelaznej kurtyny, umożliwiając przedostanie się do Austrii wielu obywatelom NRD, czechosłowacką Kartę 77 i Michaiła Gorbaczowa z jego głasnostią i pierestrojką. Polska nie jest mocno eksponowana, co nieco dziwi, gdyż przed Bundestagiem stoi od dekady fragment muru Stoczni Gdańskiej przypominający o wkładzie „Polski w ponowne zjednoczenie Niemiec i polityczną jedność Europy".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA