Do tej tragedii doszło we wsi Szczepkowo Borowe w powiecie nidzickim w województwie warmińsko-mazurskim.
Zwierzę zaatakowało rolnika na pastwisku, gdy ten przyszedł, żeby zaprowadzić byka do obory. Obrażenia u mężczyzny były bardzo poważne.
Na ratunek przyleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Niestety poturbowanego rolnika nie udało się uratować. 52-latek zmarł na miejscu.
Funkcjonariusze wezwali na miejsce też lekarza weterynarii, żeby pomógł zapanować nad rozjuszonym zwierzęciem i zdecydował o jego dalszym losie.
Na razie nie wiadomo dlaczego zwierzę zaatakowało i poturbowało właściciela. Okazuje się, że to nie był odosobniony przypadek w ostatnich dniach.
W zeszłym tygodniu w jednym z gospodarstw w Inwałdzie w Małopolsce rozjuszony byk zaatakował swojego właściciela. Obrażenia u mężczyzny były na tyle poważne, że nie udało się go uratować.
Jak mówią weterynarze najgroźniejsze dla właścicieli są byki ras mlecznych, bo agresja w ich przypadku jest na dużo wyższym poziomie niż w przypadku byków ras mięsnych.
– Jest to związane ze sposobem utrzymywania młodych byczków – tłumaczy Janusz Obijalski, weterynarz z Olsztyna w rozmowie z branżowym portalem agrofakt.pl.
Dodał, że rasy mięsne wychowują się w stadzie, przy matkach, podczas gdy cielęta ras mlecznych są w ciągu kilku tygodni po porodzie izolowane i przenoszone do oddzielnych boksów.
- Taki byk, który nie nauczy się interakcji w stadzie, traktuje człowieka jako swojego przeciwnika i podejmuje próby jego zdominowania- wyjaśnił weterynarz.