fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Wpompują miliony złotych w stadninę w Janowie Podlaskim

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Rządowa instytucja dołoży do słynnej hodowli koni, która podczas rządów PiS stanęła na skraju bankructwa.

Od 11 września Stadnina Koni Janów Podlaski ma nowego prezesa. To były senator i były poseł PiS Lucjan Cichosz. I już na starcie może liczyć na wsparcie rządu. Podległy ministrowi rolnictwa Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa zamierza dokapitalizować stadninę.

Informacje „Rzeczpospolitej" potwierdza KOWR. Informuje, że decyzję o dokapitalizowaniu podjęto „w związku z rolą i znaczeniem Spółki SK Janów Podlaski sp. z o.o. dla polskiej hodowli koni czystej krwi arabskiej". „Dokapitalizowanie nastąpi w zamian za nowe udziały wydane jedynemu wspólnikowi – KOWR. Jednocześnie Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa pragnie podkreślić, że planowane dokapitalizowanie przeznaczone będzie na cele li tylko rozwojowe" – dodaje.

Zaznacza, że „trwają prace nad ustaleniem wszelkich szczegółów programu inwestycyjnego" i na razie „nie istnieje możliwość podania jednoznacznej, potwierdzonej kwoty dokapitalizowania".

Może wynosić ona 5 mln zł. Wniosek o dokapitalizowanie taką kwotą złożył w grudniu wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski podczas posiedzenia sejmowej Komisji Finansów. Jednak do dokapitalizowania nie doszło. O pieniądze starał się też poprzednik Cichosza Marek Gawlik, który prezesem był od kwietnia. Bezskutecznie.

Dlaczego pieniądze ma dostać nowy prezes? – Odpowiedź jest prosta – mówi nasz informator znający sytuację w stadninie. – Gawlik uchodził za nominata prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych Tomasza Chalimoniuka. Z kolei Cichosz to człowiek dyrektora KOWR Grzegorza Pięty. A to KOWR jest formalnie właścicielem stadniny – wyjaśnia.

– Jeśli pieniądze były blokowane z powodu układów personalnych, to jest to skandal – mówi posłanka KO Joanna Kluzik-Rostkowska.

Jej zdaniem znamienne jest też to, że rząd chce ratować stadninę, którą sam doprowadził na skraj bankructwa. Przypomina, że kłopoty Janowa zaczęły się w 2016 roku, gdy Agencja Nieruchomości Rolnych (później przekształcona w KOWR) zwolniła wieloletniego prezesa stadniny Marka Trelę.

W spółce ruszyła karuzela prezesów i popsuły się wyniki aukcji. W maju „Rzeczpospolita" ujawniła, że koniom podaje się niepełnowartościową paszę. To, że siano jest „zatęchłe", a konie „niedożywione" potwierdził główny lekarz weterynarii.

Kluzik-Rostkowska, która wizytowała stadninę w maju, mówi, że sytuacja zaczęła się poprawiać dzięki prezesowi Gawlikowi, ale bez zastrzyku pieniędzy się nie obędzie. – Inwestycji wymaga m.in. hodowla bydła, o której mało kto pamięta – zauważa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA