fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Handel ludźmi: częściej zmuszani do pracy niż do seksu

Bydgoscy policjanci kilka dni temu zatrzymali mężczyzn, którzy więzili pracownika
Policja
Ofiary handlu ludźmi częściej zmusza się do ciężkiej pracy niż do seksu.

Zmienia się charakter przestępstwa handlu ludźmi – kiedyś przybierało głównie postać wykorzystywania seksualnego, dzisiaj na plan pierwszy wysuwa się zmuszanie do niewolniczej pracy.

– Zjawisko dotyczy przede wszystkim cudzoziemców wykorzystywanych u nas w kraju do przymusowej pracy, ale również Polaków, w tym wyjeżdżających za granicę – zaznacza Irena Dawid-Olczyk, prezes Fundacji La Strada, która pomaga ofiarom handlu ludźmi.

To praca ponad siły, za darmo lub rażąco nisko opłacana, do której ofiary są przymuszane biciem, poniżaniem i zastraszaniem. Noclegi w urągających warunkach, wyżywienie poniżej jakichkolwiek standardów – to realia, z jakimi spotykają się ofiary przymusowej pracy.

Najnowszy, szokujący przypadek dotyczy 55-latka, który przez rok był wykorzystywany do niewolniczej pracy w gospodarstwie rolnym w woj. kujawsko-pomorskim.

– Mężczyzna był zamykany w kontenerze lub części ładunkowej ciężarówki, groźbami i biciem zmuszany do wykonywania wszystkich prac: porządkowych, remontowych czy kopania rowów. Pracował za darmo, a do jedzenia dostawał np. suchy chleb. Gdy próbował ucieczki, był bity pięściami i kopany – mówi Monika Chlebicz, rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. To policjanci tej jednostki po tym, kiedy mężczyźnie udało się uciec, zatrzymali jego oprawców. 31-letni Łukasz T. i 22-letni Łukasz J. usłyszeli zarzuty i zostali aresztowani.

O poczuciu bezkarności podejrzanych świadczy to, że kiedy mężczyzna po ucieczce schronił się u rodziny, „pracodawcy" przyjechali po niego, chcąc go zabrać z powrotem. Sprawa wyszła na jaw, bo rodzina uciekiniera wezwała policję, zgłaszając wtargnięcie na ich posesję.

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2017 r. stwierdzono 83 przestępstwa handlu ludźmi, rok wcześniej – zaledwie dziewięć. Więcej takich czynów udało się ustalić w 2015 r. – łącznie 105. Jednak wciąż liczba śledztw jest niewielka (od 27 do 30 rocznie).

– To sprawy trudne dowodowo, ujawniane rzadko, także przypadkiem, gdy udręczone ofiary podejmuje desperackie decyzje – przyznają śledczy.

Inny mężczyzna zmuszany do pracy (także w gospodarstwie pod Bydgoszczą) próbował popełnić samobójstwo. Trafił do szpitala, dlatego sprawa się wydała.

– Do niewolniczej pracy są wykorzystywane osoby bezdomne, samotne, w trudnej sytuacji życiowej, bez oparcia w rodzinie – mówi nam Michał Grzelec, naczelnik wydziału do walki z handlem ludźmi w KGP. – Ujawnione przez nas sprawy pokazują, że ma to miejsce także w gospodarstwach rolnych, w małych miejscowościach – zaznacza.

– Ofiary bywają postrzegane jako ludzie z marginesu, osoby gorsze, więc takie, które można wykorzystywać – mówi Irena Dawid-Olczyk. Nasila się – jak zaznacza – wykorzystywanie do przymusowej pracy cudzoziemców, głównie ze Wschodu, którzy przyjechali za chlebem. – Zwłaszcza Ukraińców i Białorusinów, choć mamy sygnały dotyczące także obywateli Bangladeszu i Uzbekistanu – dodaje prezes La Strady.

Po 400 godzin tygodniowo, za upokarzająco niską płacę kilkudziesięciu Ukraińców było wykorzystywanych do pracy w znanych restauracjach w Warszawie – niedawno w tej sprawie do sądu trafił akt oskarżenia (co ujawniła „Rzeczpospolita"). – Gdyby klienci renomowanych lokali o tym wiedzieli, omijaliby je szerokim łukiem – sugeruje jeden ze śledczych z nadzieją, że dzięki procesowi się tego dowiedzą.

Obcokrajowcy – poniżani i upokarzani – odczuwają stres migracyjny, więc tym łatwiej ich wykorzystywać. – Zwłaszcza że sprawcy stosują obecnie wyrafinowane metody psychologiczne – mówi Irena Dawid-Olczyk.

Co gorsza, zdarza się, że sądy mają problemy z rozpoznaniem przestępstwa – w jednej z drastycznych spraw sąd dopatrzył się jedynie znęcania, a nie handlu ludźmi

Korzystający z niewolniczej pracy uchodzą w swoich środowiskach za ludzi zamożnych i wpływowych. To też sprawia, że ofiary się boją. Pomocy mogą szukać w Krajowym Centrum Interwencyjno-Konsultacyjnym prowadzonym przez La Stradę (tel. 22 628 01 20).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA