fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Starosta tatrzański: To był zwykły halny

Fotorzepa, Michał Walczak
Prawo demoralizuje inwestorów – mówi Piotr Bąk, starosta tatrzański.

Właściciel naczepy tira przerobionej na wypożyczalnię nart nie starał się o pozwolenie na budowę ani jej nie zgłaszał. Jak to możliwe?

Nie znaleźliśmy w wydziale budownictwa starostwa takiego wniosku w ostatnich trzech latach, od kiedy dzierżawi on ten skrawek terenu. Żaden projekt ani zgłoszenie nie wpłynęły do starostwa.

Nie występował z wnioskiem, bo to teren zielony, nieprzeznaczony pod budownictwo. Nie dostałby pozwolenia.

Istotnie. Bukowina Tatrzańska nie ma całościowego planu zagospodarowania przestrzennego, natomiast dla wierzchołka Rusińskiego Wierchu taki plan został uchwalony i obowiązuje. W planie zagospodarowania przestrzennego określone jest przeznaczenie terenu, na którym stoi przedmiotowy obiekt, i plan wyklucza możliwość postawienia tam jakiegokolwiek budowli.

Na tym terenie pełno jest podobnych obiektów. Jak one powstały?

Na to pytanie odpowiedzieć może nadzór budowlany, który zajmuje się sprawą samowoli budowlanych, ale organizacyjnie nie podlega staroście. Aby taką samowolę zlikwidować, potrzeba kilku lat. Inspektorat powiatowy wydaje decyzje o rozbiórce, inwestor składa odwołanie do inspektora wojewódzkiego, a potem kolejno skargi do wojewódzkiego i naczelnego sądu administracyjnego. Procedury administracyjne trwają, a on spokojnie użytkuje obiekt. Ustawodawca ciągle poszerza zakres wyłączeń, wprowadza abolicje dla samowoli, zmniejsza stawki opłat legalizacyjnych, generalnie demoralizuje rynek. Najlepsza była pierwotna wersja ustawy uchwalona w 1994 r., gdy ministrem była Barbara Blida. Wtedy dla każdej nowej samowoli budowlanej była tylko jedna perspektywa – przymusowa rozbiórka. Przy kolejnych nowelizacjach ustawy pojawiało się coraz więcej możliwości legalizacyjnych, które są zachętą dla potencjalnego samowolnika.

Jak duży jest problem z samowolami budowlanymi na Podhalu?

Problem jest tam, gdzie nastąpiła intensyfikacja rozwoju gospodarczego. Mamy ogromny problem z art. 29 ustawy – Prawo budowlane. W myśl tego artykułu można np. postawić obiekt tymczasowy na trzy miesiące na podstawie zwykłego zgłoszenia, ale później trudno wyegzekwować likwidację, gdy ten okres minie. Długotrwała procedura administracyjna i egzekucyjna trwa, a życie toczy się według swoich praw, których nie da się ominąć. Przecież ten wiatr, który zerwał drewniany dach, to był zwykły halny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA