fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Rosja: Wysoka cena wstawania z kolan

123RF
Prawie połowa Rosjan poważnie odczuwa skutki trwającego od kilku lat kryzysu gospodarczego.

Wynika to z najnowszego sondażu przeprowadzonego przez centrum socjologiczne Rosyjskie Społeczeństwo 2017 działające przy Rosyjskiej Akademii Nauk. Aż 47 proc. Rosjan ocenia skutki trwającego od 2014 roku kryzysu gospodarczego jako „istotne”, a nawet „katastrofalne”. Jedynie 14 proc. respondentów deklaruje, że kryzys gospodarczy w Rosji ich wcale nie dotknął. Reszta twierdzi, że ich sytuacja gospodarcza pogorszyła się w nieznaczny sposób.

O tym, że dochody Rosjan maleją, świadczą nawet oficjalne liczby rosyjskiego urzędu statystycznego. W 2013 roku średnia krajowa pensja w Rosji wynosiła 30 tys. rubli (ówczesna równowartość 3000 złotych). W październiku 2017 rosyjski urząd statystyczny podawał, że Rosjanie średnio zarabiają 38 tys. rubli (około 2,2 tys. złotych).

Na Kremlu kryzys tłumaczą malejącą od lat ceną ropy, której eksport na początku roku wynosił aż 44 proc. dochodu rosyjskiego budżetu. Pensje w Rosji bezpośrednio zależą od sprzedaży surowców energetycznych, ponieważ od lat stanowią one kilkanaście procent PKB.

Analitycy przyznają, że na stanie rosyjskiej gospodarki odbiły się również zachodnie sankcje, nałożone na Rosję po aneksji Krymu w marcu 2014 roku. W odwecie Moskwa wprowadziła wtedy embargo na całą zachodnią żywność i jeszcze bardziej pogorszyła sytuację. W ciągu ostatnich trzech lat ceny produktów w rosyjskich sklepach wzrosły o prawie 70 proc. Z kolei „zakazane towary” z Zachodu nielegalnie wciąż trafiają do rosyjskich sklepów, m.in. przez Białoruś, która nie dołączyła do antyzachodniego embarga Rosji. Ale cena sprzedawanego w ten sposób np. holenderskiego sera wzrosła kilkakrotnie.

– To nie jest wysoka cena za zachowanie naszej suwerenności. To, co się działo na Ukrainie w 2014 roku, było początkiem planu, który za główny cel miał zniszczenie Rosji i jej kierownictwa. Plan ten został udaremniony – mówi „Rzeczpospolitej” Siergiej Markow, rosyjski politolog blisko związany z Kremlem. – Gdy Amerykanie prowadzili aktywną działalność na Ukrainie i przygotowywali grunt dla realizacji swoich planów, Rosja patrzyła na to biernie. Trzeba było zaingerować i stłumić zagrożenie w zarodku – dodaje.

Rosyjskie media państwowe twierdzą, że odpowiedzialność za pogarszającą się sytuację gospodarczą w ich kraju ponosi Zachód. Lokalni propagandyści często używają stwierdzenia, że „Rosja wstaje z kolan”, a kryzys jest „próbą dla narodu”.

– Nie rozumiem, o jakim wstawaniu z kolan można mówić, jeżeli jesteśmy całkowicie uzależnieni od sprzedaży ropy i gazu. Co więcej, najwięcej surowców sprzedajemy znienawidzonym przez Kreml zachodnim państwom – mówi „Rzeczpospolitej” Siergiej Mitrochin, jeden z liderów opozycyjnej partii Jabłoko.

Malejące pensje i rosnące ceny nie przekładają się na rosnącą popularność prezydenta. Według grudniowego sondażu niezależnego ośrodka Centrum Lewady w przyszłorocznych wyborach głosować na Władimira Putina chce 61 proc. Rosjan. W listopadzie takie zamiary deklarowało 53 proc. badanych. – To stary rosyjski przesąd: car jest dobry, bojarzy są źli – mówi Mitrochin.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA