fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spadki i darowizny

Prawo do zachowku dla pogrobowca

123RF
Dziecko, które zostało poczęte za życia spadkodawcy, ale narodziło się już po jego śmierci, ma prawo do zachowku, nawet jeśli zmarły nie wiedział o jego istnieniu. Ta okoliczność może jednak decydować o miarkowaniu zachowku.

W ciekawym wyroku z 19 października 2016 r. (sygn. akt I ACa 609/16) krakowski Sąd Apelacyjny dokonał osądu roszczenia o zachowek dla dziecka, z którym spadkodawca nie tylko nie nawiązał żadnych relacji rodzinnych, ale nawet nie wiedział, że zostało poczęte.

Spadek dla stowarzyszenia

Tadeusz W. wydziedziczył swoją żonę i córkę. Spadkobiercą swego pokaźnego majątku ustanowił w testamencie stworzone przez siebie stowarzyszenie – Radę N. zajmującą się sprawami osób niepełnosprawnych. Nie wiedział, że wydziedziczona córka jest w ciąży. Magdalena H. przyszła na świat już po śmierci dziadka. Zażądała od stowarzyszenia 800 tys. zł zachowku.

Stowarzyszenie przyznało, że wnuczce należy się zachowek, ale niższy - 250 tys. zł. Argumentowało m.in., że najcenniejsza część odziedziczonego majątku została już sprzedana, a uzyskane pieniądze spożytkowane na działalność statutową.

Innego zdania był Sąd Okręgowy w Krakowie. Powództwo Magdaleny H. uwzględnił nie tylko co do zasady, lecz w dużej części także co do wysokości. W chwili śmierci Tadeusza W. powódka była nasciturus (dziecko poczęte, ale nienarodzone). Urodziła się żywa i była zstępną spadkodawcy, więc mogła dziedziczyć po nim jako spadkobierca ustawowy. Po wydziedziczeniu przez dziadka żony i córki, ona jedyna byłaby powołana do spadku z ustawy. Zmarły zostawił jednak testament, w którym ustanowił innego dziedzica.  Nie pozbawiło to wnuczki prawa do zachowku. A ponieważ dziewczynka była małoletnia, przysługiwał jej podwyższony zachowek -  2/3 udziału spadkowego, który by jej przypadł przy dziedziczeniu ustawowym, czyli 2/3 całej schedy.

Spór o wysokość zachowku

Sąd musiał jeszcze ustalić kwotę zachowku na podstawie wartości spadku ustalonej według stanu z chwili otwarcia spadku, a według cen z daty orzekania o roszczeniach z tego tytułu. Wyszło na to, że cały spadek wart jest 1.074.901 zł, a 2/3 z tego daje kwotę 716.600 zł. Tyle Sąd zasądził na rzecz Magdaleny H. Nie uwzględnił argumentów stowarzyszenia, że zachowek należało miarkować w oparciu o zasady współżycia społecznego (art. 5 kodeksu cywilnego). Sąd podkreślił, że Rada N. tuż po śmierci Tadeusza W. dowiedziała się, że będzie musiała zapłacić zachowek jego wnuczce. Mimo to rozporządzała odziedziczonym majątkiem w sposób świadczący o tym, że nie zamierzała płacić całego zachowku, a jedynie część. Sąd zauważył też, że wnuczka Tadeusza W. nie ma żadnego majątku ani dochodów.

Rada N. nie godziła się na zapłatę zachowku ponad 250 tys. zł. Wniosła apelację. Jej zdaniem zaskarżony wyrok nie uwzględniał faktu, że stowarzyszenie ma ograniczone możliwości uzyskiwania dochodów z uwagi na charakter prowadzonej działalności: pomoc kilkudziesięciu osobom potrzebującym. Ta okoliczność przemawiała za miarkowaniem zachowku.

Zachowek nie może krzywdzić spadkobiercy

Sąd Apelacyjny w Krakowie uwzględnił część zarzutów stowarzyszenia. Jego zdaniem nie można pomijać charakteru prawnego Rady N. i rodzaju jej działalności.

- Strona pozwana jest stowarzyszeniem służącym udzielaniu pomocy osobom niepełnosprawnym i nie posiada własnych dochodów ani majątku wystarczającego na zaspokojenie pełnej kwoty zachowku. Zatem spełnienie roszczeń powódki musiałoby prowadzić do uniemożliwienia pozwanemu jakiejkolwiek działalności a wręcz, jego likwidację. Tymczasem jedną z przesłanek miarkowania zachowku jest sytuacja majątkowa i osobista zobowiązanego do zapłaty należności z tytułu zachowku i możliwość jego spłaty. Wobec braku takiej możliwości w konkretnych okolicznościach, żądanie zapłaty pełnej należności z powyższego tytułu pozostałoby w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego – stwierdził Sąd Apelacyjny.

Trudno mówić o bliskości

Zastosowanie klauzuli z art. 5 k.c. w tej sprawie SA uznał za uprawnione z jeszcze jednego powodu. Otóż prawo do zachowku służy urzeczywistnieniu zasad moralnych, jakie spadkodawca ma względem swoich najbliższych - nikt nie może na wypadek swojej śmierci rozporządzić swoim majątkiem zupełnie dobrowolnie, z pominięciem swoich najbliższych. Decydujące znaczenie ma więc aspekt bliskości. Tymczasem w tej sprawie spadkodawca nie nawiązał z powódką żadnych relacji, nie miał nawet świadomości, że na świat ma przyjść jego wnuczka. Odpowiedzialność za to obciąża wyłącznie matkę powódki, a córkę spadkodawcy, która nie poinformowała go o ciąży. Zdaniem Sądu Apelacyjnego w takiej sytuacji uwzględnienie żądań powódki w całości naruszyłoby normy moralne zawierające reguły postępowania między ludźmi oraz zasady sprawiedliwości.

Za nietrafny uznał SA pogląd Sądu I instancji, że pozwane stowarzyszenie samo pozbawiło się możliwości spełnienia roszczenia o zachowek, ponieważ sprzedało otrzymaną w spadku nieruchomość. Po pierwsze, nie miało żadnego obowiązku powstrzymywania się z jej zbyciem, a po drugie – gdyby tego nie zrobiło, musiałoby ponosić niemałe koszty utrzymywania nieruchomości i hamowania jej degradacji. Decyzja o sprzedaży była więc racjonalna, skoro stowarzyszenie nie zamierzało samo korzystać z odziedziczonej nieruchomości.

Wszystkie te okoliczności uzasadniały obniżenie zasądzonego już zachowku o połowę, czyli do 358 tys. zł – stwierdził Sąd Apelacyjny. Dalsza obniżka byłaby jego zdaniem niesprawiedliwa wobec Magdaleny H.

Wyrok jest prawomocny.

Sygn. akt I ACa 609/16

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA