fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Macierewicz odwleka dezubekizację w armii

Antoni Macierewicz, nie chcąc konfliktu z oficerami, przestał forsować dezubekizację w armii - twierdzi opozycja.
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Choć PiS w pośpiechu obniżył emerytury byłym esbekom, zwleka z podobnymi przepisami w wojsku.

– My się nie damy sterroryzować. Z całą pewnością uchwalimy budżet, a także inne ustawy, w tym także tą, o którą być może chodzi – mówił 16 grudnia w Sejmie prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Kilka godzin wcześniej opozycja zaczęła blokadę mównicy. Tłumaczyła, że to protest przeciw planowanym ograniczeniom dla dziennikarzy i wykluczeniu z obrad posła PO Michała Szczerby. Kaczyński sugerował, że prawdziwym powodem jest głosowanie nad ustawą obniżającą emerytury i renty byłym esbekom. – Różnego rodzaju okoliczności pozwalają sądzić, że ci, którzy dziś blokują budżet, są bardzo niechętnie nastawieni do ustawy dezubekizacyjnej – powiedział.

Marszałek Marek Kuchciński przeniósł głosowania do Sali Kolumnowej, gdzie PiS uchwalił budżet i ustawę dezubekizacyjną, narażając się na zarzuty złamania regulaminu. Obecnie Sejm pracuje już normalnie. Mimo to PiS przesuwa prace nad projektem, który miał być rozpatrywany łącznie z ustawą dotyczącą byłych esbeków.

Chodzi o tzw. wojskową ustawę dezubekizacyjną, skierowaną przez rząd do Sejmu kilka dni po ustawie milicyjnej, uchwalonej 16 grudnia, i przewidującą podobny mechanizm działania.

Milicyjna ustawa dezubekizacyjna obniżyła emerytury i renty tym mundurowym, którzy „pełnili służbę na rzecz totalitarnego państwa" w latach 1944–1990. W ustawie znalazł się wykaz jednostek, w których praca została uznana za służbę w tym charakterze. Podobne wyliczenie jednostek wojskowych jest w drugiej ustawie. Żołnierze, którzy w nich służyli, mogliby liczyć najwyżej na emeryturę lub rentę w wysokości średniego świadczenia wypłacanego przez ZUS.

W odróżnieniu od ustawy milicyjnej wojskowa nie przeszła nawet pierwszego czytania i nie ma go w harmonogramie rozpoczynającego się w tym tygodniu posiedzenia Sejmu.

Szef sejmowej Komisji Obrony Narodowej Michał Jach z PiS mówi, że rozpoczęcie prac to tylko kwestia czasu. – Projekt nie wchodzi pod obrady, bo przez sejmowe awantury spiętrzyły się sprawy terminowe – twierdzi.

Inaczej sprawę ocenia poseł PO Cezary Tomczyk. – PiS albo wycofuje się ze swoich planów, albo czeka na lepszy moment – mówi. Powód? Zdaniem Tomczyka mamy obecnie karuzelę kadrową na stanowiskach dowódczych i problemy z modernizacją armii, więc szef MON Antoni Macierewicz może nie chcieć otwierać kolejnego frontu. A ustawa byłaby źle przyjęta przez żołnierzy. Głównym problemem jest to, że obniża świadczenia nawet tym wojskowym, którzy „na rzecz totalitarnego państwa" służyli tylko jeden dzień. – Ustawa stwarza pozory sprawiedliwości, a jest jej całkowitym zaprzeczeniem. Dotyka również żołnierzy, którzy obecnie służą na misjach, ryzykując życie za Polskę. A nawet wdów po takich wojskowych – wylicza Cezary Tomczyk.

Z tego powodu m.in. prof. Marek Chmaj, który opiniował projekt dla Biura Analiz Sejmowych, uznał, że narusza on zasadę zaufania obywateli do państwa. Kolejna wątpliwość wiąże się z tym, że projekt stawia na równi katów i ofiary.

Chodzi np. o to, że część oficerów Oddziału II Sztabu Generalnego, który w ustawie uznano za działający na rzecz totalitarnego państwa, było inwigilowanych i skazywanych w pokazowych procesach. Ci oficerowie najczęściej już nie żyją, więc nie pobierają emerytur. Jednak objęcie ich ustawą byłoby znamienne.

Dyrektor Wojskowego Biura Historycznego prof. Sławomir Cenckiewicz uważa, że autorzy ustawy nie popełnili błędu. – Nie możemy czynić wyjątku dla ludzi, którzy dobrowolnie zaciągnęli się do pracy w wojskowej bezpiece. Zresztą wielu represjonowanych w ramach czystek żołnierzy lub współpracowników wywiadu i kontrwywiadu wcześniej brało udział w działaniach wymierzonych w podziemie i uchodźstwo – wyjaśnia.

Michał Jach dodaje, że w ustawie znajdzie się zapis, zgodnie z którym każdy szczególny przypadek będzie indywidualnie rozpatrywany przez ministra obrony. Jednak to niejedyna zmiana, którą będzie musiał wprowadzić PiS, jeśli zdecyduje się na przyjęcie projektu. Wynika z niego, że ustawa wchodzi w życie 1 stycznia 2017 r. i już w tym roku ma przynieść oszczędności.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: w.ferfecki@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA