Większe nakłady na zdrowie i i programy mające poprawić sytuację pacjentów nie przyniosły efektów – wynika z raportu NIK o „Realizacji zadań NFZ w 2015 roku", który poznała „Rzeczpospolita".
1400 dni
Wnioski są alarmujące. W 2015 r. koszty świadczeń zdrowotnych poniesione przez NFZ wyniosły ponad 67 mld zł i były o 4,4 mld zł wyższe niż rok wcześniej. W życie wszedł tzw. pakiet kolejkowy mający poprawić dostępność świadczeń. Ale poprawy brak.
Czas oczekiwania wydłużył się w siedmiu z dziewięciu objętych kontrolą oddziałów szpitalnych i w pięciu z dziewięciu poradni specjalistycznych.
Pacjenci muszą dłużej czekać na rehabilitację, chociaż tu kolejki od lat biją rekordy. W 2015 r. średni czas oczekiwania w oddziałach rehabilitacyjnych wydłużył się o 62 dni – z 286 do 348, czyli o jedną piątą. W ośrodkach rehabilitacji dziennej zaś niemal się podwoił (z 51 do 91 dni).
To samo dotyczy kolejek do szpitali. Np. by się dostać na chirurgię urazowo-ortopedyczną, trzeba czekać średnio 129 dni – o 22 dłużej niż w poprzednim roku.
W szpitalach najdłużej czekało się na przyjęcie na oddziały otorynolaryngologiczne dla dzieci (167 dni, wzrost o 40 dni). W poradniach – endokrynologicznych osteoporozy (296 dni) oraz genetycznych i endokrynologicznych dla dzieci (odpowiednio 189 i 180).
Test na cierpliwość przechodzą czekający na wszczepienie endoprotezy stawu biodrowego, kolanowego i na operację zaćmy. „Średni rzeczywisty czas oczekiwania w poszczególnych oddziałach NFZ mógł przekraczać nawet 1400 dni" – podaje raport.
Urolog nie dla dziecka
Kolejkowy koszmar zaczął dotykać najmłodszych.
– Zauważamy, że dłużej na niektóre świadczenia musiały czekać również dzieci. Dotyczyło to na przykład dziecięcych poradni endokrynologicznych, gdzie średni czas oczekiwania na wizytę sięgał 180 dni. Duże problemy były także z dostępem do poradni immunologicznych, genetycznych, szpitalnych oddziałów otolaryngologicznych czy z urologią dziecięcą – mówi Piotr Wasilewski, dyrektor Departamentu Zdrowia NIK.
Na przykład na szpitalnej otorynolaryngologii dla dzieci kolejki wydłużyły się o jedną trzecią.
Pacjenci nie mieli równego dostępu do usług – wskazuje NIK. Z 11 badanych zakresów świadczeń szpitalnych tylko w dwóch oddziałach NFZ dano im pełny dostęp do świadczeń. W praktyce np. w połowie kraju dzieciom nie zapewniono szpitalnego leczenia urologicznego.
– Na niektórych obszarach kraju były „białe plamy". W lepszej sytuacji byli pacjenci w dużych miastach, w gorszej ci z małych miejscowości, z dala od ośrodków akademickich – mówi dyr. Wasilewski.
Tymczasem niemal 90 proc. ankietowanych przez NIK szpitali deklaruje, że z miejsca mogłoby przyjąć więcej chorych i wykonywać więcej zabiegów. Według NIK to dowód, że system ochrony zdrowia jest niedopasowany do potrzeb.
System do reformy
Skąd problemy? Jednych specjalistów brakuje, bo wyjechali, inni – np. endokrynolodzy – nie chcą pracować w placówkach mających umowy z NFZ, bo ich świadczenia są słabo opłacane.
Jak zatem skrócić kolejki? – System usprawnić. Samo dokładanie pieniędzy niczego nie rozwiąże – napisała nam Milena Kruszewska, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.
Przypomniała, że rząd planuje likwidację NFZ i że „ważnym elementem reformy będzie utworzenie Urzędu Zdrowia Publicznego mającego koordynować i integrować działania całego rozproszonego obecnie systemu zarządzania zdrowiem publicznym".
Resort obiecuje kształcenie większej liczby lekarzy. Do 2025 r. nakłady na zdrowie mają wzrosnąć z obecnych ok. 4,5 proc. do 6 proc. produktu krajowego brutto.
NIK ostrzega jednak w raporcie, że trzeba usprawnić kontrolę nad wydawaniem pieniędzy. Przytacza przykłady drastycznych nadużyć przy wystawianiu recept. Np. jeden z lekarzy wystawił ich prawie 34 tys. w ciągu roku, czyli ponad 90 dziennie.
Odkryto też recepty wypisane przez nieżyjących lekarzy albo nieżyjącym pacjentom.