Przyjęciem większości senackich poprawek zakończyła się kolejna parlamentarna batalia o model działania Trybunału. Nowa ustawa zastąpi poprzednią, obowiązującą zaledwie od niecałych 11 miesięcy i w tym czasie kilkakrotnie nowelizowaną.
Poprawki, określane przez posłów PiS jako „znaczące ustępstwa" na rzecz opozycji, odnoszą się m.in. do uprawnień prezydenta RP. Nie będzie mógł – wbrew pierwotnej wersji projektu – wnosić o rozpatrzenie spraw w TK poza kolejnością wpływu. Głowa państwa ma powoływać prezesa TK spośród trzech kandydatów, a nie „co najmniej trzech". Prezydent nie będzie mógł też ingerować w kolejność rozpatrywania spraw. Przywrócono możliwość przyłączania się rzecznika praw obywatelskich do każdej sprawy w TK.
W ustawie pozostały jednak przepisy, które opozycja uznaje za paraliżujące działalność Trybunału. Przy rozpatrywaniu spraw w pełnym składzie czterech sędziów będzie mogło wnosić o odroczenie wydania wyroku na trzy miesiące, a potem na kolejne trzy.
Pół roku do namysłu
Według posła PiS Waldemara Budy ten przepis nie jest blokowaniem Trybunału, raczej zachętą dla sędziów do głębszego zastanowienia nad trudniejszymi sprawami.
– Przecież w ostatecznym głosowaniu i tak zdecyduje zwykła większość składu sędziowskiego, więc nie można mówić o blokadzie – mówi.
W niektórych przypadkach procedurę przed Trybunałem wstrzyma nieobecność na rozprawie prokuratora generalnego.
– A przecież jest nim z urzędu minister sprawiedliwości, czynny polityk, który może w ten sposób blokować wydawanie wyroków z przyczyn politycznych – wskazuje Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej. – I dodaje: – Obecny prokurator generalny Zbigniew Ziobro nie pojawił się na ani jednej rozprawie w TK, więc można się spodziewać, że wciąż tak będzie.
Osłabienie sprawności
Wątpliwości co do tych przepisów ma też dr hab. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. Przypomina, że wymogiem Konstytucji RP jest to, żeby instytucje publiczne – w tym Trybunał Konstytucyjny – działały sprawnie. Tymczasem nieobecność na rozprawie prokuratora generalnego może opóźnić rozpoznawanie takich spraw.
– Dotychczas TK dobrze funkcjonował bez tego rozwiązania i nie znajduję argumentów, które by przemawiały za jego wprowadzeniem – mówi konstytucjonalista.
Zdaniem Ryszarda Piotrowskiego przepis o sprzeciwie czterech sędziów będzie miał złe skutki, i to nie tylko z powodu odraczania rozstrzygnięć.
– Takie rozwiązanie może sprzyjać konfliktom wewnątrz TK. A przecież działanie takiej instytucji jako ciała kolegialnego powinno się opierać na współdziałaniu i wzajemnym zaufaniu – zauważa ekspert.
– Cel tej ustawy jest jasny: chodzi o zablokowanie działania organu kontrolującego przestrzeganie konstytucji – ocenia Jerzy Stępień, były prezes TK.
Ustawa ma wejść w życie 14 dni od ogłoszenia. Oznacza to, że już wtedy zostanie rozwiązany problem sędziów wybranych w nowej kadencji Sejmu, którzy nie zostali dopuszczeni do orzekania. Prezes TK będzie musiał ich włączyć do składów orzekających i przydzielić sprawy.
Opinia dla „Rz"
prof. Genowefa Grabowska, konstytucjonalistka z Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Warszawie
Uchwalone zmiany w większości wychodzą naprzeciw oczekiwaniom Komisji Weneckiej. Usunięto np. uprawnienia prezydenta do wpływu na kolejność rozpatrywania spraw. Budziło wątpliwości, czy była kolizja uprawnień władzy wykonawczej i sądowniczej. Przepisy o publikacji orzeczeń wciąż pozwalają na niepublikowanie ważnego wyroku TK z 9 marca. Nierozwiązana jest sprawa nadmiaru sędziów. Nie można zaprzysiąc wybranych w poprzedniej kadencji, bo liczba sędziów przekroczyłaby ustawową piętnastkę. Tych spraw nie da się uregulować ustawą. To pat polityczny, do którego rozwiązania trzeba nie ustawy, ale dobrej woli wszystkich stron sporu i działania w duchu kompromisu.