fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Odszkodowanie za przewlekłość procesową

Fotolia.com
Liczba spraw za opieszałość wymiaru sprawiedliwości nieco rośnie, za to zasądzane odszkodowania są stabilne i dość niskie. Rząd deklaruje zmiany prawa.

Główne narzędzie walki z opieszałością Temidy: skarga na opieszałość, nie daje wyraźnych efektów, tak samo jak dyscyplinujące orzecznictwo Strasburga.

Sędziowie o opieszałości

Debatowało o tym kilkuset prawników, głównie sędziów, podczas międzynarodowej konferencji „Przewlekłość postępowania sądowego" zorganizowanej na SWPS Uniwersytecie Humanistycznospołecznym w Warszawie.

Na problem patrzono nie tylko z polskiej perspektywy i nie tylko stanowiska nauki, ale przede wszystkim sędziów zajmujących się na co dzień tym zagadnieniem oraz funkcjonującą od 2004 r. w Polsce i dwukrotnie poważnie reformowaną skargą na przewlekłość.

Nad debatą unosił się cień tzw. wyroku pilotażowego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Rutkowski i inni przeciwko Polsce z 2007 r., który, jak referowała Renata Degener, zastępca kanclerza sekcji ETPC, wśród przyczyn przewlekłości w Polsce wymienił m.in. niewystarczającą liczbę sędziów oraz urzędników sądowych, braki lokalowe, zbyt skomplikowane i uciążliwe procedury. Od siebie dodała częste zmiany prawa, zwłaszcza wkraczające w prawa nabyte, które generują falę pozwów w kraju i drugą falę w Strasburgu. Dodajmy, że trafia ich tam rocznie 150.

– Za usunięcie niedomagań odpowiedzialny jest rząd – nie pozostawiła wątpliwości.

Organizacja i obciążenie

Sędzia Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości, powiedział, że właśnie takie konferencje i współpraca, akurat możliwa na linii rząd–sądy, jest właściwą drogą do poprawy. Po stronie rządowej są to kolejne prace nad poprawą procedur, opłat sądowych, lepszym rozmieszczeniem i równym obciążeniem sędziów.

To jest jednak wciąż bolesny problem.

– Zajmuję się też skargami na opieszałość, czuję się jak saper, mając przed sobą sprawy kolegów, którzy mają ich po 1000 i pracują jak na polu minowym, by nie potknąć się na jakimś przeoczeniu – mówiła Aneta Łazarska, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie.

To jest też pewnie powód dość łagodnego traktowania przewlekających sprawy w Polsce i zasądzania stosunkowo niskich kwot. Przypomnijmy, że zgodnie z ustawą o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, uwzględniając skargę, sąd przyznaje od 2000 do 20 tys. zł, z tym że nie mniej niż 500 zł za każdy rok trwania postępowania, a sumę wyższą niż 500 zł za rok może przyznać, jeżeli sprawa ma szczególne znaczenie dla skarżącego i nie przyczynił się on do wydłużenia postępowania.

Józef Iwulski, prezes Izby Pracy Sądu Najwyższego, która zajmuje się tymi sprawami, mówił, że wypłacane kwoty są na granicy wymagań Strasburga (zresztą dopuszcza on stawki trzykrotnie niższe, niż sam zasądza), ale za dwa lata problem niskich rekompensat wróci. Prezes Iwulski inaczej niż Strasburg uważa, że należałoby ochronę podsądnych oceniać przez pryzmat wszystkich gwarancji, a nie tylko skargi na opieszałość.

O tych innych narzędziach, czyli ogólnym pozwie o odszkodowanie za brak w odpowiednim czasie wyroku – co jest prawem podsądnego –mówiła z kolei prof. Marta Romańska, sędzia Izby Cywilnej SN.

Dariusz Wysocki, sędzia Sądu Okręgowego w Płocku, apelował o radykalne ograniczenie skargi w sprawach wykroczeniowych, pozwala ona bowiem obwinionym zarabiać na wykroczeniach, które i tak szybko się przedawniają i większa przewlekłość w nich nie grozi.

Patronat honorowy nad konferencją sprawowała m.in. prof. Małgorzata Gersdorf, pierwszy prezes SN.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA