fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędzia Dalkowska powinna wybrać między NSA a ministerstwem sprawiedliwości

Ministerstwo Sprawiedliwości
Ministerstwo Sprawiedliwości
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Gdy wiceminister sprawiedliwości zostaje sędzią NSA, powinien odejść – twierdzą prawnicy.

Anna Dalkowska, obecna wiceminister sprawiedliwości, od 23 lutego br. nie może być jednocześnie sędzią sądu nadzorującego rząd – czyli Naczelnego Sądu Administracyjnego – i wiceszefem Ministerstwa Sprawiedliwości. 23 lutego odebrała nominację do NSA. Cały czas jednak podejmuje decyzje jako wiceminister sprawiedliwości.

Jeśli są delegacje, to nieważne

Taka delegacja, jak twierdzą prawnicy, skutkuje nieważnością wszystkich czynności z jej udziałem. Dotyczy to zwłaszcza decyzji o delegowaniu sędziów sądów powszechnych do innych sądów. A co za tym idzie – wyroków czy decyzji przez tychże sędziów wydanych.

Czytaj także:

Albo rząd, albo NSA

Pietryga: Dwa obozy, dwa prawa

Nieważność czynności sędziego NSA delegowanego do MS

 

Powód? Ważnej delegacji może udzielić jedynie ten podsekretarz stanu, który sprawuje swoją funkcję na podstawie zgodnego z prawem aktu delegacji.

– Nie jest pewne, czy od 23 lutego br. podsekretarz stanu Anna Dalkowska pełni swoją funkcję na podstawie jakiejkolwiek delegacji – zauważają prawnicy.

– Z chwilą powołania na urząd sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego sędzia straciła wszystkie uprawnienia związane z byciem sędzią sądu powszechnego (którym już nie jest) – twierdzi prof. Jacek Skrzydło z Uniwersytetu Łódzkiego.

Delegowanie sędziów sądów administracyjnych, w tym NSA, do Ministerstwa Sprawiedliwości jest nieważne z dwóch powodów.

– Po pierwsze, brak w ustawie o ustroju sądów administracyjnych przepisu, który by na to pozwalał – twierdzi prof. Aleksander Kappes z Uniwersytetu Łódzkiego. – Po drugie, narusza delegowanie i sprawia, że jest ono nieważne również z tego powodu, że narusza zbudowany przez ustawodawcę mur między sądownictwem administracyjnym a władzą wykonawczą. Rzecz w tym, że to Naczelny Sąd Administracyjny kontroluje działanie organów państwa.

Są sędziowie, którzy potrafią się zachować

Przekonał się o tym kilka lat temu sędzia Jacek Czaja, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości w latach 2007–2011. Dziś jest sędzią Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie delegowanym do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

– Kiedy podjąłem decyzję o przejściu do orzekania w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, na mój wniosek odwołano mnie z funkcji wiceministra w Ministerstwie Sprawiedliwości – mówi „Rzeczpospolitej".

Dodaje też, że kiedy podejmował decyzję, nie miał najmniejszych wątpliwości, że nie można łączyć funkcji sędziego w Naczelnym Sądzie Administracyjnym i w Ministerstwie Sprawiedliwości.

– Dopóki Anna Dalkowska jest wiceministrem, nie orzeka. Taka ma obowiązywać zasada. Zakaz łączenia funkcji administracyjnej w Ministerstwie Sprawiedliwości dla sędziów do niego delegowanych wynika z przepisów regulujących ustrój sądów. Jako wiceminister podejmuje takie decyzje, jakie przewiduje prawo: o delegowaniu, tworzeniu nowych sądów czy wydziałów. Od powołania wiceminister, tak jak każdy sędzia, ma na zgłoszenie się do objęcia stanowiska maksymalnie dwa tygodnie. Wtedy może uregulować sprawy związane z dotychczas wykonywaną funkcją – uważa sędzia Wrzesińska-Nowacka, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów Sądów Administracyjnych.

Jeśli jednak sytuacja się przedłuży, może mieć poważne konsekwencje, bo decyzje wiceminister wprowadzą chaos.

Przypomnijmy, 18 czerwca 2020 r. Krajowa Rada Sądownictwa pozytywnie zaopiniowała kandydaturę wiceminister sprawiedliwości Anny Dalkowskiej na sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego, a 23 lutego 2021 r. prezydent wręczył jej nominację do orzekania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA