fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Zbigniew Ziobro o oświadczeniu I prezes Sądu Najwyższego, Małgorzaty Manowskiej ws.

Zbigniew Ziobro
Zbigniew Ziobro
PAP/ Albert Zawada
Minister Sprawiedliwości już na samym początku środowej konferencji podkreślił swoją solidarność z oświadczeniem I prezes Sądu Najwyższego, Małgorzaty Manowskiej, która po wyroku TSUE stwierdziła, że sędziowie obejmując swój urząd przysiegąją być wiernym Rzeczpospolitej Polskiej i jej Konstytucji.

Zarówno według Małgorzaty Manowskiej jak i ministra Ziobry, polscy sędziowie są niezawiśli i podlegają jedynie Konstytucji. 

Prokurator Generalny odniósł się przede wszystkim do wyroku TSUE w sprawie zawieszenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Zadaniem Trybunału Konstytucyjnego jest m.in. badanie zgodności Konstytucją aktów niższej rangi, w tym norm traktatowych z umów międzynarodowych. Zgodnie z orzeczeniem TK, TSUE nie ma prawnych możliwości, aby zawiesić polskich organów, polskiego porządku ustawowego czy też samych ustaw.

Czytaj też:

Dziesięcioro sędziów SN: Manowska narusza prawo

Takie orzeczenie TSUE nie są wiążące dla organów działających na podstawie i w granicach polskich przepisów prawnych. Samo podporządkowanie się ich decyzjom byłoby bezprawne. I takie też stanowisko I prezes SN o odmrożeniu funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej było jedynym możliwym w świetle wyroku TK, a nawet racjonalnej wykładni norm konstytucyjnych jak i tych pochodzących umów międzynarodowych, które Polska przyjęła jak uważa minister. 

Atak sędziów sądów powszechnych na Małgorzatę Manowską, którzy przekraczają granice wolności słowa stawiając jej zarzuty popełniania przestępstw należy uznać za skandaliczne i łamiące moralność oraz obowiązujące prawo. Robią to ci sami sędzowie, w tym m.in. sędzia Tuleya, którzy pouczają Polaków, że aby mówić o popełnieniu przestępstwa należy opierać się na wyroku sądowym.  

Niezależnie od swoich poglądów, I prezes SN nie mogła zachować się inaczej, nie mogła podjąć innej decyzji w tej sprawie, ponieważ nie miałaby żadnej podstawy prawnej, zwłaszcza po wyroku Trybunału Konstytucyjnego by zawieszać Izbę Dyscyplinarną. 

Nie wyobrażam sobie, żeby I prezes SN uległa przestępczym naciskom i realizowała bezprawne żądania zawieszenia Izby Dyscyplinarnej. Gdyby jednak teoretycznie, postąpiła inaczej i uległa niewątpliwym atakom tym razem ze strony upolitycznionego Trybunału Sprawiedliwości UE, to następnymi ofiarami po sędziach Izby Dyscyplinarnej byliby sędziowie Izby Kontroli Nadzwyczajnej, a na "sam deser" trafiłaby sama pani prezes, bo według unijnych organów ci sędziowie powołani przez Krajową Radę Sądownictwa są powołani w sposób wadliwy  i nie powinni zajmować tych stanowisk, bo nie spełniają wymogów sędziego niezawisłego. 

Polska jest krajem niezależnym i niemożliwe jest spełnianie żądań sądu z Luksemburga, bezprawnych w świetle polskiego jak i europejskiego prawa. 

Swoje zdanie wyraził również wiceminister sprawiedliwości, Sebastian Kaleta, który podkreślił, że takimi działaniami Unia dąży do podważenia systemu powoływania sędziów w Polsce przez zreformowaną Krajową Radę Sądownictwa. Organy unijne są upolitycznione, a ich działania nie są opierają się na rzetelności i legalności. System sądownictwa w Polsce jest analogiczny do tego obowiązujęgo w Hiszpanii, jednak Unia mówi, że ten system musi ulec zmianom, ale nie nakazuje takich samych zmian Hiszpanom. To pokazuje skrajnie podwójne standardy stosowane przez Unię Europejską. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA