fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Dwa standardy jednej etyki - Tomasz Krawczyk o dyscyplinarce sędzi Doroty Lutostańskiej

Baby pruskie w Olsztynie przystrojone w koszulki z napisem „KonsTYtucJA, Jędrek”
kod warmińsko-mazurski
Nie zazdroszczę sędziom z łódzkiego sądu dyscyplinarnego - łódzki sędzia Tomasz Krawczyk o dyscyplinarce sędzi Doroty Lutostańskiej.

Do Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Łodzi wpłynęła w ostatnim czasie sprawa sędzi Doroty Lutostańskiej z Sądu Okręgowego w Olsztynie. Zarzucono jej, że nie wyłączyła się od rozpoznania zażalenia na postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania wykroczeniowego w sprawie członków KOD, obwinionych o ubranie posągów bab pruskich w koszulki z napisem „KonTYtucJA, Jędrek".

Czytaj też:

Miesiąc wcześniej uczestniczyła w sędziowskiej ogólnopolskiej akcji wykonywania zdjęć z „konstytucyjną" koszulką. Dało to zastępcy rzecznika Michałowi Lasocie powód do postawienia sędzi zarzutu popełnienia przewinienia dyscyplinarnego z art. 107 §1 u.s.p. Miałoby ono polegać na „oczywistej i rażącej obrazie przepisów prawa" (jak należy sądzić: odpowiednio stosowanego art. 41 §1 kodeksu postępowania karnego) poprzez niewyłączenie się od rozpoznania sprawy zażaleniowej, mimo że zaistniała „okoliczność tego rodzaju, że mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do jej bezstronności".

Nie wszystkim się to spodoba, a tych, którzy niedawno widzieli mnie ubranego w podobną koszulkę, zapewne też zaskoczę: w mojej ocenie sędzia powinna się wyłączyć od jej rozpoznania. Głęboko wierzę, że nie miało to żadnego wpływu na treść wydanego przez nią rozstrzygnięcia, skądinąd trafnego w warstwie merytorycznej. Zewnętrzny odbiór całej sytuacji w sposób naturalny i uprawniony prowadzić będzie jednak nieprawnika do przeświadczenia, że sędzia, która dopiero co występowała publicznie w koszulce „KonsTYtucJA", może nie być do końca bezstronna w merytorycznym sądzeniu sprawy, w której sednem zarzutu jest właśnie demonstracyjne ulokowanie na pomniku takiego elementu ubioru. Zdecydowanie lepiej byłoby więc, gdyby jednak zdecydowała się z urzędu wyłączyć od jej rozpoznania.

Pozostaje oczywiście pytanie o faktyczną motywację zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych w kontekście wątpliwości, czy brak samowyłączenia się sędziego w tak błahej sprawie można rzeczywiście traktować jako „rażącą i oczywistą obrazę przepisu prawa" i asumpt do ścigania dyscyplinarnego, tym bardziej ze szczebla centralnego. Reasumując, sędzia z Olsztyna nie zrobiła dobrze, ale decyzję o jej represjonowaniu należy ulokować gdzieś pomiędzy strzelaniem z armaty do wróbli a podyktowanym względami stricte politycznymi rozstrzeliwaniem dla przykładu.

Nie zazdroszczę kolegom sędziom z łódzkiego sądu dyscyplinarnego, bo przy okazji staną przed jeszcze dalej idącym dylematem moralnym. Jak w ogóle karać podobne zachowanie „zwykłego" sędziego w sytuacji, gdy przed momentem cała Izba Dyscyplinarna SN sama uchybiła standardowi, którego naruszenie zarzuca się właśnie obwinionej? W dniu 10 kwietnia 2019 r. wszyscy sędziowie owej izby gremialnie podjęli uchwałę w sprawie II DSI 54/18, stwierdzając, że są legalnie powołani i mogą orzekać.

Uczynili to przy zignorowaniu faktu, że chodziło o orzeczenie podjęte ewidentnie we własnym interesie zawodowym i finansowym, a zatem przy naruszeniu zasady bezstronności o skali wielokrotnie przekraczającej casus sędzi z Olsztyna. Gdyby zatem chcieć stosować powyższy wzorzec etyczny (lub raczej: nieetyczny), to tym bardziej jedynym możliwym wynikiem omawianego postępowania dyscyplinarnego sędzi Lutostańskiej wydaje się jej uniewinnienie.

Jeśli jednak dojdzie do skazania obwinionej, choćby dopiero w Izbie Dyscyplinarnej SN, trudno będzie o bardziej dobitny dowód funkcjonowania w nowym modelu sądownictwa dyscyplinarnego podwójnych standardów: dla „zwykłych" sędziów i dla nominatów z nadania obecnej władzy. Przy czym tym naprawdę właściwym i godnym sprawowanego urzędu polskiego sędziego wydaje się ten, w którym wyłączyłby się on od orzekania zarówno w jednym, jak i drugim przypadku.

Autor jest sędzią Sądu Okręgowego w Łodzi

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA