fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Stalkerzy wciąż niszczą ludzi

Stalkerzy często dręczą ofiary przy użyciu telefonu
123RF
Rośnie liczba przestępców nękających ofiary. Nowym zjawiskiem jest niszczenie życia obcym osobom.

Stalking wciąż na topie – statystyki potwierdzają, że ofiary coraz częściej skarżą się na dręczycieli, a ich doniesienia są uzasadnione. Przypadków uporczywego nękania przybywa.

W pierwszym półroczu 2015 r. stwierdzono blisko 1,9 tys. takich przestępstw, czyli o 220 więcej niż w analogicznym okresie zeszłego roku. Jednej czwartej sprawcy dopuścili się, wykorzystując internet – wskazują dane Komendy Głównej Policji, jakie poznała „Rzeczpospolita".

Przepis (art. 190a kodeksu karnego), który pozwolił ścigać za stalking, obowiązuje od lata 2011 r. Rok później stwierdzono 2,7 tys. takich przestępstw, w kolejnym – 2,9 tys., a w ubiegłym już 3,2 tys. Wszystko wskazuje na to, że trend jest, a w tym roku tego typu przestępstw będzie jeszcze więcej.

O ile sposoby dręczycieli są niezmienne: to głównie nękanie ofiar setkami esemesówi i telefonów, budzenie ich nocą dzwonkiem domofonu czy zapewniające anonimowość dręczenie z wykorzystaniem internetu, o tyle śledczy zauważają, że pojawił się nowy trend: stalkerzy częściej na cel biorą osoby obce, im nieznane.

Tak było w Gilowicach na Śląsku, gdzie 15-letnią dziewczynę i nieco starszą kobietę nękał nieznany sprawca. Dzwonił, pisał, chciał się umówić i wyglądało na to, że je śledzi. Kobiety się nie znały. Okazało się, że na cel wziął je nieznajomy 43-latek.

W Wielkopolsce stalker zamienił w koszmar życie młodej kobiety, chociaż wcale jej nie znał. Zaczęło się od esemesów w rodzaju „może się poznamy?". Gdy kobieta spytała, kim jest autor zaproszenia, nie mogła już się od niego opędzić.

W poszukiwanie sprawcy zaangażował się sam szef miejscowej policji.

– Kobieta była zniszczona psychicznie, wręcz trzęsła się na dźwięk dzwonka telefonu – opowiada Klaudiusz Woźniak, komendant Komisariatu Policji w Nowych Skalmierzycach.

Sprawca w esemesach także o treści erotycznej żądał spotkań, coraz bardziej natarczywie, aż zagroził, że ją zabije.

– Wysyłałem patrol, by był blisko ofiary, kiedy wracała z pracy – mówi kom. Woźniak.

Stalker miał telefon na kartę i czuł się bezkarny. „Złap mnie, jak potrafisz" – mówił do komendanta, gdy ten zadzwonił z telefonu ofiary, by przywołać go do porządku. Namierzyć sprawcę pomógł przypadek: w dużej firmie meblowej, gdzie pracował stalker, doszło do wypadku. Policjanci pojechali tam i przy okazji zapytali, czy numer telefonu należy do któregoś z pracowników. – Okazało się, że nie znał kobiety. Jej numer dał mu znajomy, mówiąc, że z kobietą warto się umówić – mówi Woźniak.

Niedawno sprawca został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu, ma też zakaz zbliżania się do ofiary.

– Z reguły dręczycielami są porzuceni partnerzy, ale coraz częściej się zdarza, że sprawcami są obce osoby. Np. ktoś wymienił się wizytówkami, kobieta nie chce kontynuować znajomości, a druga strona nie przyjmuje tego do wiadomości – mówi Anna Lubojańska z Komendy Powiatowej Policji w Kępnie (woj. wielkopolskie).

Ofiary bywają zupełnie przypadkowe. Jak 19-latka, która nie mogąc znaleźć posady, ogłosiła się w sieci jako osoba towarzysząca na studniówkach czy przyjęciach (wykluczyła oferty erotyczne). Umówiła się z chłopakiem poznanym przez internet. Najpierw zmusił ją do kontaktu seksualnego, a potem wkradł się do grona jej znajomych na Facebooku. – Groził jej, że jeśli nie będzie się z nim spotykać, to skompromituje ją przed znajomymi – mówi Lubojańska.

W końcu ofiara poszła na policję, sprawcę zatrzymano. Był to student, obcy dla ofiary, mieszkał w innej części kraju.

Z 1,9 tys. przestępstw stalkingu aż w 452 przypadkach sprawca, dręcząc ofiary, wykorzystał do tego anonimowość, jaką zapewnia mu sieć – podszył się lub wykorzystał wizerunek lub dane ofiary, by jej zaszkodzić.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA