W przypadku stwierdzenia naruszenia obowiązku hospitalizacji, kwarantanny lub izolacji w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem lub zwalczaniem COVID-19, służby sanitarne nakładają na osobę naruszającą taki obowiązek karę pieniężną w kwocie do 30 tys. zł - przypomina lubelska policja.
Jak podało dziś ministerstwo zdrowia w związku z epidemią koronawirusa ponad 160 tys. Polaków objętych jest kwarantanną.
Oznacza to, że przez dwa tygodnie nie mogą oni opuszczać miejsca zamieszkania, a w przypadku wystąpienia u nich objawów (gorączka, kaszel, duszności) powinni zgłosić się to telefonicznie do stacji sanitarno-epidemiologicznej.
Kontrolą osób objętych kwarantanną codziennie zajmuje się policja, a od niedawna także wojsko.
Poza tym od dwóch tygodni działa aplikacja kwarantanna domowa – przygotowana przez resort cyfryzacji. Jej główny cel to ułatwienie i usprawnienie odbywania obowiązkowej kwarantanny w warunkach domowych.
Po dodaniu danych osoby objętej kwarantanną do systemu aplikacji, dostaje ona SMS-a z informacją o obowiązku zainstalowania i korzystania z aplikacji Kwarantanna domowa. Aplikacja to narzędzie kontroli, czy nie łamane są zasady kwarantanny, np. zakaz wychodzenia z domu.
Wcześniej aplikacja była dobrowolna, a od kilku dni jest obowiązkowa - dla osób, które posiadają telefony komórkowe, a są objęte kwarantanną.
Mimo kontroli nie brakuje osób, które celowo łamią warunki odosobnienia. Lubelska policja dostała informację, że jeden z mieszkańców gminy Kłoczew narusza zasady kwarantanny. 58-letni mężczyzna był widziany w urzędzie gminy oraz sklepie.
- Tak skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie stwarza niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia mieszkańców –podkreśla lubelska policja.
Po otrzymanym sygnału i zweryfikowaniu informacji mundurowi z Ryk ustalili miejsce pobytu mężczyzny. 58-latek został zatrzymany, a decyzją sądu tymczasowo aresztowany.
- Apelujemy o rozsądne i odpowiedzialne zachowanie oraz przestrzeganie wprowadzonych dla bezpieczeństwa nas wszystkich ograniczeń i zakazów - prosi policja.
To nie jedyny przypadek łamania kwarantanny w regionie. Surowe kary grożą też parze, która wybrała się na spacer w gminie Żmudź. Jak się okazało, oboje objęci są kwarantanną, której warunki złamali.
Dzielnicowy z posterunku w Żmudzi zwrócił uwagę na kobietę i mężczyznę, którzy spacerowali po jezdni w gminie Żmudź. Byli to mieszkańcy tej gminy.
- Nie zachowywali określonej przepisami odległości od siebie. Policjant ustalił, że oboje objęci są kwarantanną domową, której warunki złamali. Mężczyzna używał wulgarnych słów, wyrzucał papierki na jezdnię i chciał wprowadzić policjanta w błąd co do swojej tożsamości – informuje Komenda Wojewódzka w Lublinie.
Wobec obojga skierowany będzie wniosek o ukaranie do sądu. Odpowiednia informacja została też przesłana do służb sanitarnych, które mogą nałożyć karę nawet do 30 tys. zł na osobę.
Także 48-letni mieszkaniec Bełżyc odpowie za notorycznie łamanie ciążącego na nim obowiązek kwarantanny. Mężczyzna wychodził do sklepu oraz spotykał się z kolegami.
W związku z tym wszczęto czynności wyjaśniające oraz przekazano informację do sanepidu. To jednak nie wpłynęło na zachowanie 48-latka. Nadal łamał nałożone zakazy.
Policjanci dostali kolejne sygnały, że mężczyzna był widywany na ulicy, w parku, czy też podczas spotkań ze znajomymi.
- W związku z tymi informacjami policjanci z komisariatu w Bełżycach zatrzymali 48-latka – podaje lubelska policja.
Podczas zatrzymania mężczyzna był agresywny. Powiedział policjantom, że jest chory i ich zarazi, a kombinezony ochronne których używają nic im nie pomogą. Zaczął też popychać jednego z policjantów, wyzywając go przy tym.
48-latek trafił do specjalnego pomieszczenia w policyjnej izbie zatrzymań. - Dziś usłyszy zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego oraz naruszenia nietykalności i znieważenia funkcjonariusza – informuje lubelska policja.
Do sądu trafi też wniosek w sprawie aresztu dla mężczyzny. Teraz grozić mu może kara nawet do ośmiu lat więzienia.
