fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Szwecja: precedensowy proces polityka podejrzanego o złamanie zakazu szukania źródła informacji

123RF
W sądzie rejonowym w Helsinborgu ruszył proces przeciwko politykowi Umiarkowanej Partii Koalicyjnej. Jest podejrzany o złamanie konstytucyjnego zakazu szukania źródła informacji. Usiłował się bowiem dowiedzieć, którzy urzędnicy gminy ?storp mieli kontakt ze szwedzką telewizją.

Proces należy do unikatowych. Bez precedensu jest bowiem naruszenie zakazu dociekania, skąd pochodzi informacja, i sądzenia za to polityka. Zakaz sformułowano w podstawowym prawie swobody wypowiedzi w 1991 r.

Polityk partii Moderata miał złamać prawo, wysyłając do pracownika gminy e-mail z pytaniem, czy ten udzielił wywiadu szwedzkiej telewizji na jego temat. Podobne pytanie miał zadać przez telefon innej zatrudnionej w gminie osobie.

Indagowani przez polityka pracownicy zgłosili sprawę na policję i po śledztwie kanclerz ds. praworządności zdecydował o przygotowaniu aktu oskarżenia Palssona.

Rok temu redakcja „Sydnytt" robiła reportaż o konfliktach między urzędnikami gminy i Palssonem. Chodziło w nim o ukazanie uwłaczającego zachowania polityka, który groził, molestował i szykanował pracowników gminy Astorp. Mimo krytycznych raportów ani lokalny zarząd, ani zarząd partii nie przeciwdziałały sytuacji. W sprawę włączono też związek zawodowy oraz Urząd ds. Środowiska Pracy i w końcu politykowi odebrano klucze do lokali gminy, by nie miał styczności z urzędnikami.

Zgodnie z podstawowym prawem swobody wypowiedzi pracownicy mogą się kontaktować z dziennikarzami i przekazywać im anonimowo informacje, np. o nieprawidłowościach w miejscu zatrudnienia w publicznym sektorze czy osobach, których postawa budzi zastrzeżenia. W ten sposób są chronieni przed konsekwencjami swoich opowieści. Przedstawiciel państwowych lub gminnych władz nie ma zaś prawa dochodzić, czy podwładny o czymkolwiek donosił mediom. Jak to wyraził prokurator Bo Birgersson w czasie rozprawy w sądzie helsingborskim: „Jest zabronione szukanie źródła i absolutnie zabronione pytanie o nie".

Polityk zaprzecza popełnieniu przestępstwa i mówi, że działał jako osoba prywatna, a nie jako polityk. Jedną bowiem z najważniejszych kwestii, do których musi się odnieść sąd rejonowy, jest to, czy członek zarządu gminy ma być traktowany jako reprezentant władz. Tak uważa kanclerz ds. praworządności. Kiedy Palsson wysyłał e-mail z zapytaniem, sprawował funkcję drugiego wiceprzewodniczącego zarządu gminy. Twierdzi jednak, że funkcji tej brakowało rangi, jaką się jej przypisuje, ponieważ odmówiono mu m.in. wstępu do pomieszczeń, gdzie zasiadało kierownictwo gminy.

Teraz jednak, kiedy o przestępstwo podejrzewa się polityka, nie ma żadnego orzecznictwa. Podobna sprawa trafiła wprawdzie do Sądu Najwyższego, lecz ten nie zaakceptował dowodów, więc nie rozstrzygnięto dylematu, czy polityka obejmuje zakaz szukania źródła informacji.

Przypadki łamania zakazu spoza politycznej sfery jednak były i przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości działali nietypowo. Gdy 15 lat temu z Muzeum Narodowego skradziono wartościowe obrazy i tabloidy opublikowały dane, do których dostęp miało jedynie wąskie grono osób, prokurator prowadzący dochodzenie w sprawie wydał komunikat prasowy skierowany do źródła przecieku: „Zaczynam cię mieć dosyć, przekazicielu informacji o zrabowaniu obrazów do popołudniówek". Prokurator przekonywał go też, że w końcu się zdemaskuje. Śledztwo wstępne w sprawie dociekania, kto jest autorem przecieków, jednak zamknięto. Prokuratora nie oskarżono też o łamanie prawa, ponieważ kanclerz uznał, że ten musi być sfrustrowany całą sytuacją. Stróż prawa udzielił jednak koledze po fachu reprymendy, że tekst o istnieniu ryzyka wykrycia przecieku jest nieco niefortunny.

W tym roku zaś za naruszenie prawa o zakazie szukania źródła informacji skazano dyrektora ds. bezpieczeństwa w Agencji Ubezpieczeń Społecznych. Ten bowiem próbował dociec, kto doniósł popołudniówce o tym, że mianował swoją przyjaciółkę szefem i zaaprobował znaczącą podwyżkę jej pensji.

Dzięki ustawowej wolności dla autorów donosów na jaw wyszło wiele nadużyć i nieprawidłowości. Ostatnio ochronę źródeł informacji nieco osłabiono. Obejmuje ona dane zdobyte jedynie w kraju. Jeżeli zostaną one wysłane do zagranicznych korespondentów stacjonujących w Szwecji e-mailem z zagranicy, nie podlegają immunitetowi.

Anna Nowacka-Isaksson jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA