fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Niepoprawnie o konstytucji: trudna praworządność

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Ocenianie wymaga zewnętrznych i obiektywnych kryteriów - pisze Krzysztof Szczucki.

W debacie publicznej, w różnych kontekstach, dyskutuje się o rządach prawa. Procedura, której wszczęcie wobec Polski rozważa Komisja Europejska, określana jest procedurą monitorowania praworządności. Na czym polega zasada demokratycznego państwa prawnego, która znalazła wyraz także w art. 2 konstytucji? Napisano o niej już dużo. Warto jednak wskazać kilka trudności, które ujawniają się przy głębszym namyśle nad jej treścią.

Można powiedzieć, że praworządność to rządy prawa, a więc takie funkcjonowanie państwa, w którym każda decyzja instytucji publicznej musi mieć podstawę prawną. W rzeczywistości chodzi jednak o coś więcej. Zasadę państwa prawa przywołuje się po to, by ocenić obowiązujące prawo. Gdyby oznaczała ona tylko obowiązek jego przestrzegania, nie miałaby potencjału do oceny prawa. Nieważne, jakie by ono było, ważne tylko, żeby go przestrzegano.

Od kiedy tylko ludzkość prowadzi świadomą refleksję nad prawem, wskazywane są różne kryteria, które powinno ono spełniać. W definicji prawa autorstwa św. Tomasza z Akwinu czytamy, że prawo ma być ustanawiane dla dobra wspólnego przez odpowiedzialnego władcę i musi być ogłoszone. Prawu stawiamy kryteria zarówno materialne – spełnianie określonych celów, jak i formalne – musi być wynikiem odpowiedniej procedury i uprzednio ogłoszone. Źródeł zasady państwa prawa należy jednak szukać w osiemnastowiecznych koncepcjach filozoficznych, zwłaszcza powstających w Niemczech.

Nie budzą wątpliwości takie zasady, jak niedziałanie prawa wstecz czy niemożność pociągnięcia kogoś do odpowiedzialności karnej za zachowanie, które w momencie popełniania nie było przestępstwem. Trudno sobie wyobrazić sprawiedliwe państwo, które by ich nie respektowało. Zastanawia jednak, jak dużo zasad można wyinterpretować z demokratycznego państwa prawnego. Pewien niepokój powinien się budzić, kiedy różne pomysły na rozwiązania prawne, zarówno te gorsze, jak i te lepsze, spotykają się z miażdżącą krytyką, odwołującą się właśnie do kryterium praworządności. Częstym argumentem w polemice jest to, że dany pomysł jest błędny, ponieważ narusza standardy państwa prawa. Warto się zastanowić, kto ma legitymację do oceny, czy w danym państwie określone standardy zostały spełnione, czy też naruszone.

Dawno temu punktem odniesienia było prawo naturalne. Prawem sprawiedliwym były normy zgodne z prawem naturalnym. Prawem niesprawiedliwym zaś te, które prawo naturalne naruszały. W niektórych, skrajnych przypadkach mogło dojść nawet do odmowy przestrzegania prawa niesprawiedliwego, jawnie sprzecznego z naturalnym. Takie spojrzenie na prawo państwowe spotkało się z bardzo poważną krytyką, która wciąż dominuje w nauce prawa. Koncepcjom prawa naturalnego zarzucano, że treść jego norm jest niemożliwa do ustalenia. Wskazywano także, że uzależniają prawo od moralności, a nie ma czegoś takiego jak natura człowieka, z której można by czerpać przekonanie o tym, co dobre i co złe.

Prawo, podobnie jak inne zjawiska, nie znosi próżni. Tak jak obrzędy religijne w czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej były zastępowane mszą ku czci rozumu, tak prawa naturalne wyparła zasada demokratycznego państwa prawnego. Problem w tym, że wiele zarzutów wobec prawa naturalnego można także odnieść do standardu praworządności. Skąd bowiem czerpać wiedzę pewną o treści tej zasady?

Jeżeli ma ona służyć ocenie systemu prawnego, to sama nie może być jego wynikiem. W przeciwnym razie można by badać praworządność uchwalenia zasady praworządności. Ocena jakiegoś zjawiska wymaga kryterium zewnętrznego i obiektywnego. Praworządność nie uzależnia prawa od moralności, ale niewątpliwie od takiej czy innej wizji państwa praworządnego i demokratycznego. Można wyobrazić sobie różne odmiany państwa, które wciąż zdaniem różnych myślicieli jest praworządne. Dla jednego będzie nim to, które spełnia kryteria demokracji liberalnej. Dla innego konserwatywne, odwołujące się do tradycji judeochrześcijańskiej. Która z tych wizji jest bardziej praworządna i demokratyczna? Kto miałby o tym decydować?

Owocem refleksji o tych trudnościach są różnego rodzaju gremia i kolejne dokumenty, z których część zyskała rangę aktów prawa międzynarodowego. Na przykład obiektywne standardy tworzą ludzie wywodzący się z określonych środowisk politycznych, doświadczeń i kultur prawnych. Podstawą dokonywanej przez nich oceny są dokumenty, które nie tylko nie są zewnętrzne wobec prawa, ale nierzadko także mają niezwykle słabą legitymację demokratyczną. Dlatego można mieć wątpliwości co do tego, czy gremia te rzeczywiście są zdolne do oceny praworządności, a przede wszystkim do zweryfikowania sprawiedliwości poszczególnych rozstrzygnięć prawnych. ?

Autor jest adiunktem w Katedrze Prawa Karnego Porównawczego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA