fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Obniżenie stawek za pomoc prawną z urzędu nie pomoże obywatelom

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Świadczenie pomocy prawnej z urzędu jest podstawową misją adwokatury. Nie znaczy to jednak, że państwo nie musi jej należycie opłacać – pisze prawnik.

Adwokat, podobnie jak lekarz, świadczy usługę z poczucia obowiązku. Nie znaczy to jednak, że państwo ma nie wywiązywać się ze swego obowiązku adekwatnego wynagrodzenia za świadczone usługi, zwłaszcza jeśli wymagają one znacznego nakładu pracy.

Na początku listopada wejdzie w życie rozporządzenie ministra sprawiedliwości w sprawie wynagrodzeń za pomoc prawną udzieloną przez adwokata z urzędu. W praktyce nowe regulacje oznaczają pogorszenie w stosunku do i tak niewystarczających zmian wprowadzonych przez rząd minionej kadencji. Zmiany te nie godzą tylko w adwokaturę – ich negatywne konsekwencje poniesie przede wszystkim obywatel.

Nowe rozporządzenie przewiduje drastyczne obniżenie stawek wynagrodzenia dla adwokatów i radców prawnych świadczących pomoc prawną z urzędu. Proponowane zmiany godzą w podstawowy obowiązek państwa, jakim jest realizacja konstytucyjnych praw i wolności obywateli, zwłaszcza tych najbiedniejszych, których nie stać na pomoc profesjonalnego pełnomocnika. Niedofinansowanie systemu pomocy prawnej z urzędu nie jest nowym problemem. Negatywny trend obserwujemy od wielu lat, a odpowiedzialne za niego są wszystkie dotychczasowe rządy.

Niekorzystne zmiany wynagradzania

Przez lata adwokaci i radcowie prawni świadczyli pomoc z urzędu na podstawie stawek ustalonych w 2002 r. W przeważającej mierze już w momencie ustalania dalece odbiegały od standardów rynkowych i były nieadekwatne do nakładów adwokackiej pracy. Dobrym przykładem tej nieproporcjonalności są wynagrodzenia w sprawach pracowniczych. W tych często skomplikowanych, ciągnących się latami postępowaniach pełnomocnik wyznaczony z urzędu otrzymuje zazwyczaj wynagrodzenie rzędu kilkudziesięciu złotych, i to płatnych dopiero po zapadnięciu prawomocnego wyroku w sprawie.

Modyfikacja stawek dla adwokatów nastąpiła w ubiegłym roku, za rządów PO, z inicjatywy ministra sprawiedliwości Borysa Budki. Zmiany miały jednak charakter pozorny – nowe stawki pozostały zasadniczo na tym samym poziomie co 14 lat temu, a w niektórych kategoriach spraw nawet zostały zmniejszone. Doprowadziło to do fali protestów adwokatury, która zarzuciła ministrowi brak woli wprowadzenia zmian, które rzeczywiście urealnią wynagrodzenie adwokata działającego z urzędu i uwzględnią nakład pracy niezbędny do rzetelnego prowadzenia postępowania.

Nowe rozporządzenie pogłębia i tak już negatywny stan rzeczy. Niekorzystnie dla pełnomocników zmienia się sposób wyliczania opłat za pomoc prawną z urzędu. Zasadnicza zmiana to zlikwidowanie opłat maksymalnych oraz zastąpienie ich jednolitymi opłatami dla danego rodzaju spraw, które na tle nowego rozporządzenia mniejsze są aż o połowę względem obowiązujących dotychczas stawek maksymalnych.

Niedoścignione standardy europejskie

Rozporządzenie z 3 października 2016 r. likwiduje pojęcie stawki maksymalnej oraz wprowadza jednolite opłaty, przy czym możliwe jest zasądzenie kwoty wyższej niż opłata podstawowa jedynie o 150 proc.. Skoro zatem na gruncie nowego rozporządzenia opłata w tej samej sprawie wynosić będzie 180 zł, a sąd może ją podwyższyć maksymalnie do kwoty 270 zł, to i tak skromny zarobek adwokata zmniejszy się o kwotę 90 zł, co stanowi obniżenie dotychczasowych wynagrodzeń o ponad 30 proc. Podobne zmiany zostały przewidziane dla wszystkich rodzajów spraw.

Ostatnie cięcia w budżecie przeznaczonym na finansowanie pomocy prawnej z urzędu wprowadzone w Anglii i Walii wywołały protesty na ulicach oraz sprzeciw organizacji pozarządowych działających na rzecz praw człowieka. W najnowszym raporcie organizacja Amnesty International wskazuje, że na rok przed wprowadzeniem zmian bezpłatna pomoc prawna została udzielona w 925 tys. spraw, a rok po reformie jedynie w 497 tys., co stanowiło spadek o 46 proc. Jak zauważa AI, cięcia najmocniej uderzają w najsłabsze i najbardziej zmarginalizowane grupy społeczne: ludzi młodych, osoby biedne, starsze czy niepełnosprawne.

W kontekście danych statystycznych dotyczących finansowania systemu pomocy prawnej z urzędu, zadziwia, iż podobny protest społeczny wobec zmniejszania stawek wynagrodzenia adwokatów nie nastąpił w Polsce. Anglia i Walia to europejscy liderzy, jeśli chodzi o środki przeznaczane na pomoc prawną z urzędu. Według danych opracowanych przez holenderską organizację pozarządową HiiL w 2014 r. budżet Anglii i Walii przewidywał w tym zakresie wydatki wynoszące ok. 2,5 mld euro. Tymczasem Polska znajduje się na szarym końcu rankingu, w tym samym roku bowiem nakłady wyniosły w naszym kraju równowartość ok. 22 mln euro.

Jeśli kogoś nie przekona ta drastyczna różnica (choćby ze względu na przepaść ekonomiczną dzielącą Polskę i Wielką Brytanię), warto sięgnąć po statystyki wydatków na pomoc prawną z urzędu w stosunku do PKB oraz przypadających na jednego mieszkańca. Wielka Brytania wydaje bowiem na tym obszarze ponad dziesięciokrotnie większą cześć PKB (o,13 proc. PKB) niż Polska (jedynie 0,01 proc. PKB). Z kolei w 2011 r. Wielka Brytania przeznaczyła ok. dwudziestokrotnie więcej środków na pomoc prawną z urzędu per capita (ok. 37 euro) niż Polska (ok. 2,5 euro).

To godzi w prawa obywateli

Konstytucyjne prawa i wolności przysługujące każdemu człowiekowi, wymagają istnienia systemu zapewniającego realny dostęp do fachowej, bezpłatnej pomocy prawnej, oferowanej przez adwokatów z urzędu, a opłaconej przez Skarb Państwa. System ten nie może być efektywny, jeśli jest niedofinansowany. Obniżając wynagrodzenia za prowadzenie spraw z urzędu, władza publiczna nie godzi w interesy adwokatów i radców prawnych, lecz uderza w efektywną ochronę podstawowych praw i wolności każdego obywatela.

Świadczenie pomocy prawnej z urzędu na rzecz osób, których nie stać na profesjonalną pomoc z wyboru, jest podstawową misją Adwokatury, jej ustrojową funkcją i etosem. Sam od lat prowadziłem sprawy z urzędu, mimo iż jako członek samorządu adwokackiego zwolniony byłem z tego obowiązku. Adwokat, podobnie jak lekarz, świadczy usługę z poczucia obowiązku, według wysokich standardów obowiązujących w swym zawodzie. Nie znaczy to jednak, że państwo ma nie wywiązywać się ze swego obowiązku zapewnienia adekwatnego wynagrodzenia za świadczone usługi, zwłaszcza jeśli wymagają one znacznego nakładu pracy.

W żadnym razie władza nie powinna też zakładać, iż problem rozwiązuje pomoc prawna świadczona przez adwokatów i ich kancelarie pro bono. Mimo iż jest rozległa, również przy uwzględnieniu aktywnej działalności organizacji pozarządowych, państwo nie może zwalniać się z obowiązku zapewnienia systemowego rozwiązania kwestii dostępu do pomocy prawnej z urzędu osób najbiedniejszych, zmarginalizowanych, będących tzw. wrażliwymi podsądnymi.

Pomocy nie ma tam, gdzie jest najbardziej potrzebna

Rażące niedofinansowanie systemu pomocy prawnej ujawnia się nie tylko w dziedzinie stawek wynagrodzenia za pomoc adwokata w postępowaniu z urzędu.

Najlepszym przykładem jest etap postępowania przygotowawczego (śledztwo i dochodzenie) w sprawach karnych. Jak wskazują dane zgromadzone przez Komisję Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej, dostęp do adwokata z urzędu na etapie całego postępowania przygotowawczego – na którym jest przecież gromadzona największa część materiału dowodowego w sprawie, a największą władzę nad postępowaniem ma prokurator – ma jedynie około 6 proc. zatrzymanych. Znaczny odsetek osób z tych 6 proc. miało zaś pierwszy kontakt z obrońcą dopiero po przedstawieniu zarzutów, co oznacza, iż pierwsze przesłuchania podejrzanych odbywają się bez udziału profesjonalnego pełnomocnika.

Kodeks postępowania karnego przewiduje prawo natychmiastowego kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym dla zatrzymanego. Nie istnieją jednak skuteczne mechanizmy wyznaczania i wynagradzania takiego adwokata lub radcy prawnego z urzędu. W efekcie ludzie najbardziej potrzebujący pomocy, nieorientujący się w gąszczu przepisów i meandrach prokuratorskiego postępowania – nastolatek z patologicznej rodziny wpadający po raz kolejny w tarapaty, samotna matka z dwojgiem dzieci, osoba z niepełnosprawnością – nie decydują się na pomoc prawną, rezygnując tym ze swych konstytucyjnych praw i wolności. Z tego powodu, iż nie zostało objęte systemem pomocy prawnej z urzędu, prawo do kontaktu z zatrzymanym pozostaje dla znacznej części społeczeństwa niedostępne.

Konieczność rozwiązania systemowego

Mimo że na rynku usług prawniczych mamy dziś znacznie więcej adwokatów i radców prawnych niż w latach ubiegłych, dostępność usług prawnych zwiększyła się niewiele . Przyczyną tego jest brak koniecznego łącznika pomiędzy liczbą adwokatów a dostępnością usług prawnych, mianowicie godziwego systemu wynagrodzenia za pomoc świadczoną z urzędu. Sprawy z urzędu stanowią znaczny procent działalności młodych adwokatów, rozpoczynających swą działalność. Aby wykorzystać ich potencjał, zapewniając przy tym pomoc osobom najbardziej potrzebującym, obowiązkiem państwa jest wprowadzenie stawek godziwych, pozwalających adwokatom utrzymać się ze swej pracy.

Apeluję więc zarówno do obecnie rządzących, jak i wszystkich, którzy będą dzierżyć władzę w przyszłości. Waszym obowiązkiem jest chronić prawa i wolności każdego człowieka i obywatela. Elementem tego obowiązku jest stworzenie i finansowanie efektywnego systemu pomocy prawnej świadczonej z urzędu. Stawki wynagrodzeń za taką pomoc nie muszą być równe stawkom rynkowym – nie to jest ich funkcją ani celem. Nie mogą jednak być zupełnie oderwane od realiów rynkowych. Powinny być na tyle wysokie, aby zapewnić godziwe utrzymanie adwokatów i radców prawnych oraz efektywne wykonywanie przez nich swej ustrojowej funkcji. To bowiem leży przede wszystkim w interesie obywateli, oraz realizacji ich konstytucyjnych praw.

Autor jest warszawskim adwokatem

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA