fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Lobbing pomaga w powstawaniu prawa - Wojciech Wrochna o lobbingu w Polsce i w Brukseli

Fotorzepa/Radek Pasterski
Polska ma sporo do nadrobienia nie tylko na poziomie krajowym, bo brak nam dobrych praktyk i doświadczeń w lobbingu. Dużo do zrobienia mamy również w Brukseli.

Lobbing nie jest zjawiskiem ani nowym, ani tym bardziej nielegalnym, jeżeli mieści się w ramach określonych dla jego prowadzenia. Może służyć dostarczeniu uczestnikom procesu decyzyjnego wielu istotnych informacji niezbędnych do prawidłowej regulacji, dlatego w nowoczesnych państwach jest wręcz pożądany. Dobrym przykładem dla pokazania jego skali jest regulacja tworzona w Brukseli. To bowiem na poziomie Unii Europejskiej powstaje znacząca ilość prawa regulującego prowadzenie działalności gospodarczej.

Czytaj też:

Oficjalne dokumenty unijne stwierdzają, że „obywatele mogą, a nawet powinni oczekiwać, że proces decyzyjny UE będzie jak najbardziej przejrzysty i otwarty". Dlatego Parlament Europejski oraz Komisja Europejska stworzyły tzw. rejestr służący przejrzystości, aby uzyskać odpowiedź na podstawowe pytania: jakie interesy są reprezentowane, kto je reprezentuje i jakim dysponuje budżetem.

Według dostępnych danych w Unii Europejskiej lobbingiem zajmuje się ponad 11 tys. organizacji, zarejestrowanych jest ponad 82 tys. lobbystów. Szeroko rozumianym lobbingiem w Brukseli zajmują się przedsiębiorstwa reprezentujące swoje własne interesy oraz ich stowarzyszenia branżowe, wyspecjalizowane agencje i firmy zajmujące się zawodowo lobbingiem, czy też kancelarie prawne.

W Polsce oficjalnie w porównaniu z Unią lobbingiem nie zajmuje prawie nikt. Wynika to m.in. z tego, że krajowa ustawa dosyć wąsko definiuje, co i kiedy jest lobbingiem. Na kanwie komentowanych ostatnio szeroko wydarzeń należy wskazać, że działalność, którą prowadził jeden z międzynarodowych koncernów, nie stanowiła w jej rozumieniu lobbingu.

Pokazanie skali działalności lobbingowej w UE i w Polsce, a także ostatnie dyskusje w kraju pokazują, że musimy skoncentrować się na istocie problemu – to jest, aby dobrze i przejrzyście uregulować ten proces. Bo dla każdego, kto rozumie skalę dzisiejszej regulacji biznesu i tego, jak wpływa ona na postrzeganie państwa, jako miejsca do prowadzenia biznesu, jest oczywiste, że nie możemy ograniczać możliwości kontaktu biznesu z przedstawicielami państwa.

Państwo potrzebuje kontaktu z biznesem, aby na podstawie informacji, które od niego uzyskuje, skuteczniej regulować działalność gospodarczą, a biznes nie może być ograniczany w możliwościach przedstawiania swoich racji, pomysłów, rozwiązań. Po to, by kontakt ten był przejrzysty, bo tylko tak jesteśmy w stanie zapewnić jego uczciwość, musimy pomyśleć o tym, jak go lepiej uregulować, bo dzisiejsze rozwiązania nie wystarczają – i na tym należy się skupić.

Na marginesie warto dodać, że brak dobrych praktyk i doświadczeń na poziomie krajowym powoduje, że na poziomie unijnym też mamy sporo do nadrobienia. Z ogólnej liczby brukselskich lobbystów tylko niewielki odsetek to rzecznicy polskich interesów – zdecydowanie nie odpowiada to naszemu potencjałowi gospodarczemu. A to przecież w Brukseli powstaje większość przepisów. Nowa Komisja Europejska i nowy parlament oraz nowa perspektywa legislacyjna z jej priorytetami, to doby moment, by obok podwórka krajowego zmienić też coś na poziomie Brukseli.

Autor jest partnerem, kieruje Praktyką Prawa Europejskiego i Regulacji Gospodarczych w kancelarii Kochański i Partnerzy

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA