fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Sześć mitów o ochronie życia - Anna Kubacka o aborcji i fake newsach

Adobe Stock
Odpowiedzi w kwestii aborcji zależą od postawionego pytania.

Dyskusja o obywatelskiej inicjatywie ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję" i wniosku o zbadanie konstytucyjności tzw. przesłanki eugenicznej nie cichnie, a jej argumentacja coraz bardziej traci znamiona merytoryczności. Hasła „Polska jak Salwador" czy „ONZ zakaz aborcji uznaje za tortury" są nośne, jednak nie ma w nich krzty prawdy.

Czytaj też:

Ostateczną instancją jest sumienie

TK powinien zająć się aborcją eugeniczną

„Piekło kobiet" w Salwadorze

Nie tak dawno temu wiele medialnych tytułów epatowało nagłówkami o kobietach „skazanych za poronienie" w Salwadorze. Szczegółowe analizy prawne opublikowane przez Instytut Ordo Iuris wykazały jednak, że salwadorski kodeks karny absolutnie nie penalizuje poronienia, tylko aborcję. Co więcej, treść przepisów oraz orzecznictwo sądów Salwadoru potwierdzają, że kobiety przedstawiane jako skazane „za poronienie" w rzeczywistości odpowiadały za dzieciobójstwo, a więc celowe pozbawienie życia swojego już urodzonego dziecka. Choć nagłówki redagowane są już dużo ostrożniej, zwolennicy prawa do uśmiercania dzieci na prenatalnym etapie rozwoju wciąż przedstawiają Salwador jako najstraszniejsze miejsce na ziemi, ponieważ obowiązuje tam pełna ochrona życia poczętego. Jak pokazuje klasyfikacja opublikowana przez analityków Instytutu Ordo Iuris, jest jeszcze 57 innych państw, które w takim samym stopniu – czyli w pełni - chronią życie od poczęcia. Piekło kobiet na pewno nie leży więc w Salwadorze. Można go natomiast szukać w państwach, w których blisko połowa kobiet deklaruje, że doświadczyła przemocy - w Danii (52 proc.), Finlandii (47 proc.), czy w Szwecji (46 proc.). Według badań OECD odsetek kobiet, które doświadczyły w Polsce przemocy, to 13 proc., natomiast w państwach, które od lat realizują założenia konwencji stambulskiej, upatrującej źródła przemocy w zróżnicowaniu tradycyjnych ról płciowych, odsetek ten jest znacznie wyższy, np. w Wielkiej Brytanii aż 29 proc.

Polska w ogonie

Równie nieprawdziwa jest teza, jakoby poziom ochrony życia w Polsce był szczególnie wysoki. Ta sama klasyfikacja wskazuje, że aż 126 państw zapewnia ochronę życia na poziomie równym lub wyższym niż Polska. Z kolei 69 krajów dopuszcza aborcję na życzenie lub ze względów społecznych. Prócz znanych nam państw europejskich w tym niechlubnym gronie znajdują się Korea Północna, Uzbekistan, Chiny czy Mongolia. Przepisy takie jak w Polsce znajdziemy m.in. w Japonii, Korei Południowej, Zimbabwe czy Kolumbii. Silniej niż w Polsce życie chroni się np. w Brazylii, gdzie aborcja jest dopuszczalna tylko jeżeli jest wynikiem czynu zabronionego. W Peru ustawowo zagwarantowano możliwość ratowania życia matki kosztem życia nienarodzonego dziecka i jest to jedyna sytuacja, w której można przerwać ciążę. Plasujemy się na 127. miejscu w rankingu, więc standard ochrony życia nienarodzonego jest w Polsce stosunkowo niski i wciąż daleko nam do Malty, Grenady, Dominikany czy Andory, gdzie obowiązuje pełna ochrona życia od poczęcia.

Czy prawo coś narzuca

Wielu krzewicieli powszechnego dostępu do możliwości aborcyjnego uśmiercania dzieci szuka poparcia w regulacjach międzynarodowych. Tymczasem nie ma w prawie międzynarodowym żadnego uniwersalnego prawa do aborcji, a argumenty wymieniane przez jej zwolenników pochodzą z komentarzy ogólnych i stanowisk komitetów, które nie tworzą żadnych nowych praw, są jedynie wspólną, niewiążącą opinią. Co więcej, nierzadko dochodzi do wybiórczego powoływania się na fragmenty opinii, które używane są na poparcie tezy zupełnie przeciwnej niż wybrzmiała w danym dokumencie. Tak m.in. powołując się na kazus Amandy Jane Mellet, zwolennicy „prawa do aborcji" głoszą, że Komitet Praw Człowieka ONZ stwierdził w tej sprawie, jakoby zakaz aborcji w Irlandii był „okrutnym, nieludzkim traktowaniem", tymczasem decyzja ta potwierdziła, że Irlandia miała prawo do suwerennej decyzji o pełnym zakazie aborcji.

Komitet rzeczywiście wskazał na trudności w uzyskaniu przez kobietę wiedzy o możliwości legalnego przerwania ciąży poza granicami kraju, mimo że przekazywanie takich informacji nie jest w Irlandii penalizowane. Zaznaczono też, że niedopuszczalne jest nieudzielenie kobiecie pomocy medycznej już po przerwaniu ciąży. To właśnie te okoliczności, nie zaś zakaz aborcji eugenicznej Komitet uznał za „okrutne, nieludzkie lub poniżające traktowanie". Mimo to decyzja Komitetu dotycząca Amandy Jane Mellet wielokrotnie była przywoływana jako niemal miażdżąca wszelkie argumenty przeciwko aborcji eugenicznej. Powoływała się na nią m.in. Kamila Gasiuk-Pihowicz podczas sejmowej dyskusji o projekcie „Zatrzymaj aborcję". Przeczytanie całego tekstu decyzji wystarczyłoby, by powołujący się na nią wiedzieli, że w żadnym jej punkcie Komitet nie wskazał, jakoby zakaz aborcji eugenicznej sam w sobie stanowił naruszenie któregokolwiek z postanowień międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych z 1966 r.

Komitet nie mógł zresztą postąpić inaczej, skoro sygnatariusze Paktu zobowiązali się chronić życie, w tym życie już od najwcześniejszego, prenatalnego etapu rozwoju, co potwierdza art. 6 ust. 5 Paktu. Ochronie prawnej podlega bowiem życie człowieka, a nie tylko wybrane jego etapy. Każda inna interpretacja byłaby niezgodna z zakazem dyskryminacji ze względu na urodzenie, który jest potwierdzony w art. 26 Paktu.

Tak samo, art. 2 konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, a także art. 38 Konstytucji RP, nie mówią, że ochrona życia przysługuje dopiero od momentu urodzenia.

Prawo do życia dziecka nienarodzonego podkreślone jest w art. 6 ust. 5 Paktu, który zakazuje wykonania wyroku śmierci na ciężarnej, by „uratować życie niewinnego dziecka".

Przepisy i orzecznictwo przywoływane jako argument potwierdzający rzekome „prawo do aborcji" w rzeczywistości potwierdzają więc argumenty obrońców życia.

Walka trwa

Zwolennicy ograniczenia prawnej ochrony życia w Polsce tworzą narrację, że na świecie walka o ochronę życia najmłodszych już została zakończona i tylko u nas niektórzy nie pogodzili się jeszcze z tym, że sprawa jest przegrana. I choć ostatnie referendum w Irlandii zdaje się potwierdzać ten przykry stan rzeczy, jest to błędne zapatrywanie. Dyskurs o aborcji trwa bowiem na całym świecie, a projekty wzmocnienia prawnej ochrony życia są procedowane m.in. na Litwie i w USA. Najjaskrawszym tego przykładem jest niedawne odrzucenie przez Argentynę projektu mającego ograniczyć prawną ochronę życia nienarodzonych.

W kwietniu 2017 r. posłowie litewskiego AWPL-Związku Chrześcijańskich Rodzin przedstawili projekt ustawy, zgodnie z którym ochrona życia człowieka ma zostać rozszerzona na cały okres ciąży, z wyjątkiem sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia matki albo podejrzenia, że ciąża powstała w wyniku przestępstwa (do 12. tygodnia ciąży). Posłowie zaznaczyli, że projekt dąży do realizacji ochrony dzieci i ich prawa do życia, gwarantowanego przez art. 19 Konstytucji Republiki Litewskiej („Prawo człowieka do życia jest chronione przez ustawę"), bo na Litwie wciąż obowiązuje sowiecka ustawa aborcyjna z 1955 r., na mocy której dziecko poczęte może zostać pozbawione życia do 12. tygodnia ciąży (aborcja na życzenie). Warto wiedzieć, że postulat ochrony życia poczętego popiera także współrządzący od 2016 r. Litewski Związek Rolników i Zielonych (LVŽS), którego członkiem jest obecny premier Saulius Skvernelis. Świadczy to o znaczącym poparciu dla projektu wśród obozu rządowego i zwiększa szansę na jego uchwalenie.

Batalia o życie trwa także w Stanach Zjednoczonych. W ostatnim roku kolejne stany uchwalały prawa zwiększające ochronę życia. W marcu 2018 r. Kongres Stanu Missisipi zadecydował o skróceniu okresu dopuszczalności przerwania ciąży z 20 do 15 tygodni. Po 15. tygodniu ciąży aborcja miałaby być legalna, tylko gdy ciąża zagraża życiu matki lub dziecko jest tak poważnie chore, że w opinii lekarzy nie przeżyje po urodzeniu. W maju tego roku również stan Iowa ogłosił że od chwili, gdy tętno dziecka staje się wykrywalne, przerwanie ciąży jest zabronione (wyjątkiem jest ciąża będąca wynikiem czynu zabronionego). Niestety sądy federalne, powołując się na kontrowersyjny wyrok Sądu Najwyższego w sprawie Roe vs Wade, na podstawie którego w USA dopuszcza się aborcję do co najmniej 20. tygodnia ciąży, konsekwentnie blokują stosowanie nowych praw. Stało się tak m.in. w Dakocie Północnej i Arkansas, które próbowały ograniczyć dostępność aborcji odpowiednio do 6. i 12. tygodnia ciąży.

Powtarzające się w wielu stanach inicjatywy są jednak wyraźnym znakiem, że walka o życie trwa i że nie zostanie zaniechana. Niewykluczone, że ustawy Iowy czy Missisipi staną się podstawą do zmiany prawa w kolejnych stanach, jeśli tylko Sąd Najwyższy USA po raz kolejny pochyli się nad kwestią aborcji. W najbliższych tygodniach może zmienić się układ sił w amerykańskim Sądzie Najwyższym, gdzie liberalnego sędziego Kennedy'ego zastąpi prawdopodobnie nominat Donalda Trumpa.

Również na Słowacji przedstawiciele większości rządowej i opozycji zadeklarowali, że zamierzają przedstawić własne projekty antyaborcyjne. Nawet w Rosji, gdzie wciąż obowiązuje sowiecka ustawa aborcyjna – ta sama, która stanowiła inspirację dla komunistycznej ustawy obowiązującej w Polsce do 1993 r. – zebrano 1, 2 mln podpisów pod petycją o przyznanie dziecku poczętemu „statusu istoty ludzkiej, której życie, zdrowie i dobrobyt powinny być prawnie chronione".

Wahadło ani drgnie

Tak zwany efekt wahadła to jeden z koronnych argumentów zwolenników zachowania kompromisu aborcyjnego. Ich zdaniem wdrożenie przepisów, które obejmą pełnoprawną ochroną życie nienarodzonych, doprowadzi do reakcji skutkującej wprowadzeniem aborcji na życzenie, jeśli władze przejmą ugrupowania proaborcyjne. Okazuje się jednak, że brakuje jakichkolwiek przykładów potwierdzających tę tezę. Mamy natomiast przykłady świadczące o prawdziwości tezy przeciwnej. Gdy w 1989 r. w Chile wprowadzono całkowitą ochronę życia poczętego poprzez likwidację szeroko interpretowanej i nieostrej przesłanki „aborcji terapeutycznej", także ostrzegano, że posunięcie to zakończy się przeciwną skrajnością. Tymczasem ruch na rzecz dostępu do aborcji rozpoczął walkę o przywrócenie „wyjątków", nie zaś o szeroki dostęp do aborcji. Po 28 latach do chilijskiego systemu prawnego wprowadzono przepisy zezwalające na aborcję ciąży będącej wynikiem czynu zabronionego, aborcję eugeniczną oraz w wypadku konieczności ratowania i tak już chronionego wcześniejszymi przepisami życia matki. Zaistniała sytuacja wskazuje, że efekt wahadła nie istnieje, a mit o nim powielają środowiska proaborcyjne jako straszak mający powstrzymać ustawodawcę przed objęciem każdego życia pełnoprawną ochroną.

Warto podkreślić, że wbrew rozpowszechnianym w mediach nieprawdziwym informacjom obowiązujące do 2017 r. w Chile przepisy nie uniemożliwiały ratowania życia matki, gdy skutkiem podjętych działań leczniczych mogła być utrata życia przez dziecko. Tak jak we wszystkich krajach całkowicie zakazujących aborcji, w Chile dozwolone były wszelkie czynności lecznicze ratujące matkę, zakazano jedynie intencjonalnego działania zmierzającego do uśmiercenia dziecka.

„Polacy chcą..."

Piramidę kłamstw i manipulacji związanych z prawem chroniącym życie wieńczą sondaże, z których raz wynika, że „Polacy chcą całkowitej ochrony życia od poczęcia", a raz, że „większość Polaków chce liberalizacji prawa aborcyjnego". Wyjaśnienie tego zjawiska jest bardzo proste: odpowiedzi w znacznej mierze zależą od sposobu postawienia pytania.

Nieprecyzyjne i sugestywnie zadane pytania są często grą odcieniami językowymi, czy wręcz manipulacją opinią publiczną. Chcąc więc uzyskać wynik „korzystny" dla środowisk aborcyjnych, w sondażu zamiast o matkę zostaniemy zapytani o „kobietę", zamiast o dziecku, usłyszymy jedynie o „ciąży" albo o „płodzie". Fałszowaniu wyników badań sprzyja również łączne ujmowanie przesłanki „zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety". Ochrona życia matki, nawet ryzykując życiem dziecka podczas podejmowanych działań leczniczych, jest wpisana w istotę prawnej ochrony życia, która nie różnicuje wartości obu żyć. Również pojęcia „liberalizacji" i „zaostrzenia" prawa sugerują, że pierwsze daje nam wolność, a drugie ogranicza. Tymczasem pod „liberalizacją" kryje się zmniejszenie prawnej ochrony życia, a pod „zaostrzeniem" jej zwiększenie. Gdy zakaz aborcji przedstawiany jest jako „ograniczenie praw", respondenci opowiadają się przeciwko zmianom. Gdy mowa o „ochronie dziecka" i „prawach dziecka", wyniki świadczą o poparciu dla ochrony życia. Odpowiedzi uzyskane na precyzyjne pytanie – o całkowity zakaz aborcji z zachowaniem możliwości ratowania życia matki – wskazują wyraźnie, że grupa obrońców życia przeważa nad przeciwnikami.

Żyjąc w dobie fake newsów zmuszeni jesteśmy każdorazowo rozważyć, czy docierające do nas wiadomości są wiarygodne. Włączając się w dyskusję o prawie do życia i projekcie „Zatrzymaj aborcję", trzeba być szczególnie uważnym, bo w tym wypadku waży się los ludzkiego życia.

Autorka jest prawnikiem, analitykiem Instytutu Ordo Iuris

Artykuł prezentuje niektóre z tez przygotowanego przez Instytut Ordo Iuris raportu o ochronie życia na świecie pod redakcją Anny Świerzewskiej, dr. Marcina Olszówki oraz dr. Tymoteusza Zycha, który ukaże się w najbliższych tygodniach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA