fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Joanna Parafianowicz: Wiosna nie dla dinozuarów i leśnych dziadków

Fotorzepa, Andrzej Cynka
Ledwie 43-letni Justin Trudeau, dopiero co zaprzysiężony na premiera Kanady, zyskał przed kilku laty sympatię na całym świecie dzięki temu, że w jego rządzie znalazło się wiele kobiet, osoby wywodzące się z różnych środowisk i zawodów, doświadczeni politycy i debiutanci, a on sam, zapytany przez dziennikarzy, co stoi za takim a nie innym składem osobowym, odparł: Bo mamy 2015 rok (Because it's 20015!).

Ten rząd rozpoczął nową erę w kanadyjskiej polityce za sprawą „odzwierciedlenia w jego składzie różnorodności etnicznej kraju, doprawienia jej osobami bez większego doświadczenia i największą liczbą kobiet niż jakikolwiek rząd przedtem".

Przed kilku laty jeden z portali, nawiązując do polityki premiera Kanady, pokusił się o wytypowanie polskich polityków, którzy mogliby zasilić jego rząd. Robert Biedroń wskazany został wówczas jako, nomen omen, „jedynka" i minister tolerancji, a w uzasadnieniu podano, że gdyby szef rządu naprawdę chciał pochylić się nad problemem nietolerancji w Polsce, Biedroń nadałby się jak nikt. Wystarczy rzut oka na polską scenę polityczną, aby stwierdzić, że jak kania dżdżu potrzebuje ona odnowy, także światopoglądowej. Na tym tle ugrupowanie Roberta Biedronia mogło dawać nadzieję na nową jakość i powiew świeżych idei oraz zmianę sposobu uprawiania polityki i języka publicznej debaty. Narodzinom Wiosny towarzyszło zatem oczekiwanie i atmosfera miłości i tolerancji, niezakłóconej wspomnieniem wypowiedzi jej lidera, który ledwie kilka miesięcy wcześniej, odnosząc się do utworzenia Koalicji Obywatelskiej stwierdził, że Barbara Nowacka była tresowana, zanim do niej dołączyła. Choć słowa te padły z ust osoby, która manifestuje swoją seksualność, jednocześnie przeciwstawiając się seksizmowi, wiele osób nie potraktowało ich jako dowodu stereotypowego myślenia, lecz przejęzyczenie, które może stać się udziałem każdego z nas. W ostatnich dniach jednakże Robert Biedroń dał kolejny wyraz postawy, która przeczy głoszonym przezeń hasłom równości, szacunku wobec osób starszych i tolerancji. Na Twitterze napisał: Myślałem, że dinozaury wyginęły. Parlament Europejski to nie dom spokojnej starości. Leśne dziadki na płatnych wczasach. Mówię nie! Skończmy z dziadostwem w polityce".

Dinozaury, dom spokojnej starości, leśne dziadki i dziadostwo? Serio? Czymże te określenia, jeśli chodzi o skutek i stawianie murów pomiędzy ludźmi różnią się od innych etykiet, jak np. „młokos", „gimbaza", czy „szczeniactwo"? Dlaczego polityk, który często podkreśla swoje liberalne poglądy, otwartość umysłu i pozytywny stosunek do ludzi, sięga po argumenty, które nie dość, że ich antagonizują, to stoją w opozycji do lansowanej przez polityka liberalnej myśli? Dlaczego lider Wiosny zamiast robić to, dzięki czemu zyskał sympatię i zaufanie, staje w jednym rzędzie z politykami, których zachowania, postawy i słowa dotychczas krytykował?

Od dawna żadna wypowiedź polityka wymierzona przeciwko rządzącej partii nie oburzyła równocześnie wszystkich. Nucę więc pod nosem: Wiosna, Wiosna, ach to ty...

Autorka jest adwokatem, redaktorem naczelnym „Pokoju adwokackiego" www.pokojadwokacki.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA