fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Frankowicze: wygrana pewna, ale gdy chodzi o małe pieniądze

123RF
Wydarzenia wokół reformy Sądu Najwyższego pokazały, jak istotną rolę w kształtowaniu polskiego porządku prawnego odgrywa Trybunał Sprawiedliwości UE.

Polska z chwilą podpisania traktatu akcesyjnego została związana całym dorobkiem wspólnotowym. Obejmuje on nie tylko źródła wspólnotowego prawa stanowionego, ale także jego wykładnię dokonywaną przez TSUE.

Czytaj także: Frankowicze sięgają po nowe narzędzie w walce z bankami

Dyrektywa zobowiązuje

Sądy krajowe państw członkowskich UE mają obowiązek stosowania oraz dokonywania wykładni prawa w sposób zapewniający zgodność z prawem wspólnotowym. Na wiążącą moc rozstrzygnięć wskazuje także sam Trybunał, który stoi konsekwentnie na stanowisku, że sędzia krajowy, ilekroć ma do czynienia z kwestią prawną rozstrzygniętą wcześniej przez TSUE, ma do wyboru dwie drogi – albo zastosować się do rozstrzygnięcia Trybunału, albo samemu wystąpić do TSUE z pytaniem prejudycjalnym w sprawie, którą się zajmuje w celu uzyskania rozstrzygnięcia.

Uwagi te są istotne, bo coraz więcej jest „spraw frankowych" rozpatrywanych przez polskie sądy. Należą one do sporów cywilnoprawnych, przy których rozstrzyganiu dorobek prawny UE oraz orzecznictwo Trybunału powinny odgrywać pierwszoplanową rolę. Znaczna część argumentacji prawnej konsumentów oparta jest bowiem na regulacjach prawa wspólnotowego, w tym na interpretowanej wielokrotnie przez TSUE dyrektywie Rady 93/13/EWG z 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Dyrektywa stanowi bardzo istotne (acz niejedyne i niewyczerpujące) źródło argumentacji prawnej.

Sądy krajowe różnych państw członkowskich skierowały do TSUE szereg pytań prejudycjalnych dotyczących właściwej wykładni dyrektywy, słusznie zakładając, że krajowe regulacje ustawowe (w przypadku Polski art. 385[1] i nast. kodeksu cywilnego) powinny być intepretowane zgodnie z jej założeniami, zaś podmiotem uprawnionym do wiążącej wykładni dyrektywy jest właśnie Trybunał. TSUE w orzeczeniach konsekwentnie podkreśla pierwszeństwo oraz dominację prawa wspólnotowego nad wszelkimi krajowymi regulacjami.

Zgodnie z orzecznictwem TSUE organy państw członkowskich są obowiązane do podejmowania działań zgodnych z treścią norm dyrektyw, nawet gdy te nie zostały prawidłowo implementowane do prawa krajowego (wyrok C-431/92 Commission vs. Germany). Stanowisko to potwierdził Sąd Najwyższy, m.in. w uchwale z 19 października 2017 r. (III CZP 42/17), w której wskazał, że spory z udziałem konsumentów, do których zastosowanie znajdują przepisy wprowadzające powołaną dyrektywę, wszczęte po 1 maja 2004 r., zyskały walor spraw o charakterze wspólnotowym, co obliguje sądy krajowe do uwzględnienia dyrektywy oraz jej wykładni dokonanej przez TSUE w sposób zapewniający skuteczność ochrony przyznanej konsumentowi przez prawo wspólnotowe.

Test dla orzekających

W jaki sposób polskie sądy stosują w praktyce reguły wynikające z dorobku prawa wspólnotowego? Przy odpowiedzi na to pytanie trzeba wziąć pod uwagę zasygnalizowany już wcześniej charakter „spraw frankowych", który nie tylko wymusza, ale również testuje umiejętność prawidłowego stosowania prawa wspólnotowego przez polskich sędziów. Jest to istotna okoliczność, jeśli zważyć, że część podstawowych założeń aksjologicznych wspólnotowego prawa konsumenckiego odbiega – niekiedy bardzo znacząco – od kanonów i założeń polskiej szkoły prawa cywilnego, która wykształciła wielu prawników zajmujących się sprawami konsumenckimi. To z kolei znajduje swój wyraz w niektórych orzeczeniach. Widać po nich, że „rodzime naleciałości" biorą niekiedy górę nad respektowaniem reguł wypracowanych w acquis communautaire.

Najbardziej jaskrawym i częstym przykładem stosowania wspólnotowych regulacji „w rodzimym duchu" jest dążenie do utrzymania umowy kredytowej w mocy, z jednoczesną próbą wypełnienia luk powstałych po wyeliminowaniu z niej klauzul abuzywnych. Tymczasem w świetle zarówno samej dyrektywy, jak i bogatego orzecznictwa TSUE jest to podejście nieprawidłowe. Prawidłowym postępowaniem jest całkowite pominięcie klauzul abuzywnych z jednoczesnym pozostawieniem w mocy reszty zapisów umownych – o ile po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków jest to nadal możliwe.

Odstępstwo od tej reguły TSUE dopuszcza na zasadzie wyjątku w orzeczeniu wydanym w sprawie Kasler C-26/13. W myśl tego wyroku, lukę powstałą w umowie można uzupełnić, ale tylko, gdyby wskutek wykonania przez sąd krajowy obowiązku pominięcia nieuczciwych klauzul, nastąpił niekorzystny dla konsumenta skutek w postaci upadku całej umowy.

Niestety, w wielu orzeczeniach wydawanych w sprawach frankowych polskie sądy zdają się przyjmować ten wyjątek za regułę, tj. próbują uzupełniać wadliwą umowę w każdej sytuacji, co prowadzi do ochrony interesu przedsiębiorców.

Zadziwiający dualizm

To tylko przykład jednego spośród licznych problemów, jakie pojawiają się w toku stosowania prawa wspólnotowego i dokonywania prounijnej wykładni prawa konsumenckiego przez polskie sądy.

W tym kontekście należy zwrócić też uwagę na zastanawiający dualizm orzeczniczy w sprawach frankowych. W tych, które dotyczą roszczeń o zwrot składek na Ubezpieczenie Niskiego Wkładu Własnego, orzecznictwo dość jednolicie ustaliło się na korzyść konsumentów. W typowym procesie sąd pomija klauzulę abuzywną, na podstawie której bank pobrał składkę ubezpieczeniową i nie są w praktyce znane żadne próby wypełniania powstałej w umowie luki. Stosowanie prawa konsumenckiego odbywa się zwykle wprost, w pełni zgodnie z jego założeniami i celami. Takie podejście jest obecnie dość powszechne. Tymczasem, w analogicznych sprawach, ale dotyczących zwrotu nienależnie pobranych świadczeń ratalnych (z reguły są to kwoty znacznie wyższe od pobieranych składek) sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Mnożone są rozliczne wątpliwości, jak też podejmowane najrozmaitsze próby „wypełnienia luk". Efektem jest to, przed czym przestrzega TSUE w sprawie Kasler – czyli faktyczna ochrona interesu przedsiębiorcy, na dobitkę stosującego niedozwolone postanowienia umowne.

Dualizm ten prowadzi do zadziwiających sytuacji, gdy ten sam konsument, dochodzący na podstawie tej samej umowy kredytowej zwrotu składek wygrywa bez problemów proces o zwrot kilku czy kilkunastu tysięcy złotych, natomiast w sprawie analogicznej, lecz dotyczącej kilkudziesięciu bądź kilkuset tysięcy złotych nadpłaconych świadczeń ratalnych (pobranych także na podstawie klauzul abuzywnych) – proces przegrywa albo wygrywa w minimalnym stopniu. Dualizm orzeczniczy w sprawach frankowych jest niezwykle trudny do zrozumienia, bo każde z ww. roszczeń oparte jest na tym samym mechanizmie prawnym, sprowadzającym się do żądania zwrotu świadczenia nienależnego, pobranego wskutek stosowania przez przedsiębiorcę klauzuli abuzywnej. Wydawałoby się zatem oczywiste, że podejście wymiaru sprawiedliwości do analogicznych spraw powinno być zbliżone i powinno w jednakowym stopniu respektować reguły wypływające z dorobku prawa wspólnotowego. Tymczasem, o ile w przypadku mniejszych kwotowo roszczeń frankowych (czyli roszczeń o zwrot składek) praktyka orzecznicza dość jednolicieprawidłowo uwzględnia wspólnotowe prawo konsumenckie, o tyle w przypadku większych roszczeń (czyli z tytułu nadpłaconych rat kredytu) podejście wymiaru sprawiedliwości znacząco się różnicuje, prowadząc częstokroć do zanegowania zasadnych w świetle prawa wspólnotowego roszczeń konsumentów. Stan ten nie służy ani wymiarowi sprawiedliwości, ani poszkodowanym konsumentom – służy natomiast stosującym niedozwolone klauzule umowne przedsiębiorstwom.

Autor jest radcą prawnym, wykładowcą w Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Warszawie, pracownikiem zewnętrznym Instytutu Nauk Prawno-Administracyjnych WPiA UW oraz wspólnikiem w kancelarii prawnej Malanowski i Wspólnicy

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA