fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Michał Kolanko: O jeden most za daleko Koalicji Polskiej

Władysław Kosiniak-Kamysz
Zaproponowanie referendum ws. aborcji było zręcznym ruchem PSL
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Ludowcy postawili na współpracę z Konfederacją ws. RPO. Czy słusznie?

Jeden z najwybitniejszych strategów w historii, autor „Sztuki Wojny", chiński myśliciel Sun Tzu powiedział, że jednym z warunków zwycięstwa jest to, by wiedzieć, kiedy walczyć, a kiedy nie walczyć. Podkreślał też rolę strategii, przygotowania, porządku we własnym wojsku, elementu zaskoczenia. Decydując się na wystawienie wspólnie z Konfederacją Roberta Gwiazdowskiego jako kandydata na RPO, Koalicja Polska na pewno zaskoczyła. Gwiazdowski został zaprezentowany w kontrze do popieranej przez organizacje społeczne, prawników oraz KO, Lewicę i Szymona Hołownię mecenas Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz oraz kandydata PiS Piotra Wawrzyka, wiceszefa MSZ. Rudzińska-Bluszcz była dwukrotnie wcześniej popierana przez PSL.

Teraz ludowcy zdecydowali się na inną taktykę, przekonując, że w ten sposób realizują swoją nową strategię docierania do przedsiębiorców i stawiania na przedsiębiorczość w Koalicji Polskiej. Politycy Koalicji – jak np. Jacek Protasiewicz – przekonują też, że opozycja nie powinna pokazywać, iż się sobą brzydzi. – Słyszymy głosy z ust polityków, publicystów: zróbcie coś, opozycjo! Większość w Sejmie bez współpracy z Konfederacją – tego się nie da zrobić – mówił we wtorek w radiu RDC.

I nie sposób odmówić tak doświadczonemu politykowi jak Protasiewicz racji w tym, że opozycja potrzebuje sprawczości. Że do hipotetycznego utworzenia nowej większości w Sejmie potrzebuje nie tylko rozbicia spójności Klubu PiS, ale także współpracy z Konfederacją. Że trzeba sięgać do nowych wyborców z nowymi inicjatywami, wychodzić poza „przekonywanie przekonanych". To jasne, że Koalicja Polska – PSL potrzebuje nowych pomysłów, ale też podejmuje teraz budowę własnej tożsamości, i to zdecydowanie innej niż reszta opozycji. To jest unikalna siła PSL – wizerunek partii, która może współpracować z różnymi politykami i przy różnych inicjatywach. To nie ulega wątpliwości.

Ale w polityce kluczowy jest też timing. I dobór – jakby to powiedział Sun Tzi – wojska. Timing zaś jest taki, że nie ma ważniejszej sprawy obecnie w sferze publicznej niż program szczepień. Opozycja może krytykować działania rządu czy kolejne użycia przymiotnika „narodowy" przez KPRM i premiera Morawieckiego, lecz zgoda jest w tym, że bez zaszczepienia znacznej części populacji końca koszmaru pandemii nie będzie. A tego dnia, kiedy Władysław Kosiniak-Kamysz – lekarz – zaplanował publiczne szczepienie, by pomóc przekonać opinię publiczną, politycy Konfederacji nie wystąpili nawet w maseczkach na wspólnej konferencji prasowej z Gwiazdowskim i ludowcami. Wypowiedzi Grzegorza Brauna czy Janusza Korwin-Mikkego w tej sprawie nie nadają się do cytowania.

Jest też kwestia wojska i dowódców. W amerykańskiej polityce jest metoda „sprawdzania" (vetting) przeszłości kandydata, zwłaszcza jego publicznych wypowiedzi. Teraz ludowcy będą musieli – jeśli sprawdzili, to tym gorzej – bronić wszystkich publicznych wypowiedzi Gwiazdowskiego, w tym o kobietach czy aborcji. To będzie niełatwe. Trudno się dziwić, że w sejmowej opozycji, poza PSL, po konferencji Konfederacji i Gwiazdowskiego zapanowała konsternacja.

PSL, aby rozwinąć skrzydła, przetrwać jako projekt polityczny i wejść do Sejmu, współrządząc, musi stawiać na nowe kierunki, podejmować ryzyka, iść śmiało na nowe pola, które nie są zagospodarowane przez opozycję. Ale nie kosztem swojego kluczowego, rdzeniowego wizerunku partii obliczalnej, centrowej, rozsądnej. Nie dalej jak kilka tygodni temu ludowcy mówili przecież premierowi Morawieckiemu, aby ten pozbył się z rządu radykałów, a do prezesa Kosniaka-Kamysza lider PiS Jarosław Kaczyński z sejmowej mównicy mówił o „cierpliwości".

PSL mówiło też o współpracy nad projektami z ruchem Szymona Hołowni. Czy teraz będzie to trudniejsze czy łatwiejsze? Odpowiedź jest oczywista. Gdy PSL proponowało referendum ws. aborcji, to był to pomysł, który się szybko przyjął. I to był świetny ruch, który powinna poprzeć np. tkwiąca w poważnym politycznym dylemacie Platforma. Ruch z wtorku do takich posunięć nie należy. To po prostu o jeden polityczny most za daleko.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA