fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Opozycja: Razem, lecz jednak osobno

PAP, Marcin Obara
Wszyscy przeciwnicy PiS usiłują ugrać własny interes.

Prawo i Sprawiedliwość swoimi działaniami w pierwszym miesiącu rządów zdołało zjednoczyć praktycznie całą opozycję. To często powtarzana opinia w ostatnich dniach. Wiarygodności dodawać jej mogą obrazki, jakie oglądaliśmy na sobotnim marszu przeciwko prezydentowi i rządowi, który zorganizował Komitet Obrony Demokracji. Choć manifestacja określana była jako obywatelska, to pierwsze skrzypce grali na niej liderzy trzech opozycyjnych formacji parlamentarnych – Ryszard Petru z Nowoczesnej, Sławomir Neumann z PO i Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL. Ramię w ramię jechali na dachu odkrytego autobusu, a w swoich przemówieniach zgodnie krytykowali prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Wcześniej ten obraz jedności utwierdzać miały wspólne konferencje prasowe, na których trzej liderzy formułowali zarzuty o zamachu na demokrację czy niszczeniu Trybunału Konstytucyjnego.

Opozycja czuje się zagrożona, bo z każdym kolejnym posiedzeniem Sejmu partia rządząca umacnia swoją władzę, coraz mniejszą wagę przykładając do działań konkurencyjnych formacji. PiS przejęło pełną władzę nad sejmową Komisją ds. Służb Specjalnych, nie dając stanowiska wicemarszałka ludowcom, zdobyła większość w Prezydium Sejmu, a kilkoma uchwałami otworzyła sobie drogę do wpływu na Trybunał Konstytucyjny. W kolejnych zmianach pomaga PiS cichy sojusznik w postaci klubu Kukiz'15, który w większości kontrowersyjnych głosowań popiera rządzących.

– Wchodziliśmy do Sejmu, by walczyć ze starym układem. Trudno więc, żebyśmy szli razem z Platformą czy jej bliźniaczką Nowoczesną – mówi nam jeden z posłów formacji muzyka.

Konflikt sojuszników

Przekonanie o jedności i wspólnym froncie pozostałych ugrupowań opozycyjnych nie ma jednak pełnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. PO, Nowoczesną i PSL łączy walka z PiS, ale poza nią dzieli niemal wszystko. Każde z ugrupowań chce na tej wojnie z rządem ugrać jak najwięcej dla siebie. I najlepiej właśnie kosztem rzekomych sojuszników.

Dwa tygodnie temu. Do Sejmu przybywa Mateusz Kijowski, założyciel krytycznej wobec PiS internetowej inicjatywy KOD. Wchodzi do pomieszczeń klubu PO, gdzie spotyka się z liderami tej partii oraz szefostwem Nowoczesnej i PSL. Rozmowa dotyczy m.in. organizacji antyrządowej manifestacji i współpracy partii opozycyjnych z aktywistami KOD. Politycy Platformy są ze spotkania zadowoleni. Kilka dni później na stołecznym placu Konstytucji Kijowski ogłasza marsz 12 grudnia, a chwilę po nim Ryszard Petru apeluje do pozostałych ugrupowań o wsparcie inicjatywy.

Dla PO to wyjście przed szereg było jak uderzenie w policzek. – Umawialiśmy się na wspólne działania, po czym Petru próbuje zawłaszczać protesty. Na to nie będzie naszej zgody – zapewnia nas jeden z posłów Platformy.

Największa partia opozycyjna zaczęła się uważniej przyglądać poczynaniom swojego niby-sojusznika. Szybkie śledztwo przyniosło efekty. Działacze PO odkryli, że Petru z Kijowskim i liderami PSL spotykał się też bez ich udziału. Z tymi ostatnimi nawet kilkukrotnie.

– Tego było już za wiele. Nie możemy skutecznie walczyć z PiS, skoro musimy się ciągle oglądać za siebie – skarży się jeden z liderów PO. Dlatego w byłej partii rządzącej coraz silniejsze staje się przekonanie, że pierwszym celem nowego lidera musi być zniszczenie Nowoczesnej.

Konflikt między ugrupowaniami jest nieunikniony, bo rozwój formacji Petru może się odbywać tylko kosztem Platformy. Sam lider publicznie deklarował, że liczy na przejęcie elektoratu byłej partii rządzącej. Na razie musi się jednak uporać z problemami sejmowego debiutanta. Cała siła Nowoczesnej opiera się bowiem na seryjnych występach medialnych lidera i liczącym 28 posłów klubie poselskim. To mniej niż liczba senatorów, którymi dysponuje PO. Petru w wyższej izbie polskiego parlamentu nie ma żadnego przedstawiciela. W budowie wciąż są też struktury partii.

PSL z pretensjami

– Teraz Nowoczesna, dzięki pomocy mediów, przeżywa miesiąc miodowy. Ale problemy przyjdą już niedługo, gdy powiemy „sprawdzam" – twierdzi doświadczony parlamentarzysta. Jak tłumaczy, posłowie Petru na razie dużo mówią, ale konkretnych działań nie widać.

– Zapowiadali wniosek do Trybunału Konstytucyjnego ws. zmian PiS, ale go nie złożyli. Nie napisali też żadnego projektu ustawy, zwłaszcza społecznej – wytyka jeden z prominentnych działaczy PO.

W Nowoczesnej zdają sobie sprawę ze swoich niedostatków. Największym wyzwaniem będzie stworzenie silnych struktur lokalnych. Z naszych informacji wynika, że formacja Petru próbowała przechwycić część działaczy terenowych PO. Z mizernym skutkiem.

– Dobrze, że mamy teraz wybory wewnętrzne i to nimi zajęci są nasi ludzie w terenie. W przeciwnym razie, przy tym medialnym balonie, połowa struktur już byłaby w Nowoczesnej – przekonuje nas poseł PO.

Swoje ugrać próbuje też PSL, dla którego walka z PiS to – jak pokazały ostatnie wybory parlamentarne – sprawa życia i śmierci. Dotąd współpraca ludowców z PO układała się bezproblemowo, bo elektoraty tych formacji się nie pokrywały. Pod nowym przywództwem Władysława Kosiniaka-Kamysza ludowcy przechodzą jednak rewolucję. 34-letni prezes chce zerwać z wizerunkiem wiejskiej partii i zdobyć młodszych wyborców również z miast. Ludowcy mają też do PO pretensje, że ta przypisywała sobie wszystkie sukcesy poprzedniego rządu, zapominając o mniejszym koalicjancie. – Dziś również traktują nas gorzej, choćby po wizycie u prezydenta, gdy Neumann i Petru zorganizowali konferencję bez nas – skarży się jeden z ludowców. Dlatego PSL nie ma zamiaru oglądać się już na potencjalnych sojuszników i sam rusza do ataku. Również w internecie, gdzie powstał m.in. profil na Twitterze „Obietnice PiS", na którym pracownicy PSL wytykają przypadki odchodzenia od przedwyborczych zapowiedzi obecnie rządzących.

Z kłótni i sporów wewnątrz opozycji cieszy się sejmowa większość. Brak realnej jedności opozycji daje bowiem ekipie Prawa i Sprawiedliwości dużą swobodę działania. Zwłaszcza że Jarosław Kaczyński wciąż potrafi te antagonizmy podsycać. Choćby wtedy, gdy kosztem PO i PSL oddawał Nowoczesnej sejmowe komisje, o które ci ostatni prosili. W efekcie zmiany dokonywane przez nową ekipę rządzącą są realizowane w tempie ekspresowym. A kolejnych rewolucji, m.in. w mediach publicznych, nikt nie będzie potrafił zablokować.

Rewolucje PiS

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA