fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Jacek Nizinkiewicz: O czyje życie walczy Kaczyński

Fotorzepa, Jerzy Dudek
W czasie epidemii władzę zajmują majowe wybory, a nie potrzeby Polaków.

Koronawirus nie zaskoczył państwa. Kryzysem dotknięte były wcześniej inne kraje, z Włochami na czele, a już w styczniu Agencja Wywiadu ostrzegała polski rząd, że epidemia dotknie nie tylko Chiny. Od grudnia o zagrożeniu koronawirusem alarmowały też media.

Rządzący podjęli szereg trafnych działań, jak szybki lockdown, i wprowadzili nowe obostrzenia dotyczące przemieszczania się. Jednak szereg potrzebnych zmian wciąż czeka na decyzję. Istnieje duże ryzyko, że Polacy podróżujący na Wielkanoc do swoich rodzin rozniosą wirusa po całym kraju. Małe aglomeracje wciąż są enklawami wolnymi od koronawirusa. Polacy przyjeżdżający na święta z metropolii do małych miejscowości mogą stanowić dla nich śmiertelne zagrożenie. Czy nie lepiej ograniczyć na święta ruch na drogach, mimo że to logistycznie trudne i politycznie ryzykowne?

Uniwersytet Warszawski przedłużył przerwę w zajęciach do 15 maja. Co z innymi uczelniami, szkołami, przedszkolami? Wreszcie, co z maturami i egzaminami do szkół średnich? Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera, mówiąc, że decyzja ws. matur zostanie ogłoszona przed świętami lub po nich, wykazał się dużą dezynwolturą w informowaniu o egzaminie, do którego w zeszłym roku przystąpiło 247 230 uczniów. Przedsiębiorcy, czekając na pomoc państwa, jednoznacznie uznali, że tarcza antykryzysowa ma słuszne założenia, ale sprawdza się tylko na papierze.

Przez cały zeszły tydzień rządzący nie potrafili sformułować poprawek, na które czekali pracodawcy. Przed wtorkowym posiedzeniem Sejmu zapisy tzw. tarczy 2.0 dostarczono posłom 30 minut przed debatą.

Państwo w czasie kryzysu ma prawo nie działać jak w zegarku i dlatego nikt nie ma za złe władzy, co pokazują sondaże, używania ekstraordynaryjnych środków. Do takich należałoby wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, z którym realnie mamy do czynienia, a którego władze formalnie nie chcą wprowadzić. Minister Jadwiga Emilewicz wprowadza w błąd opinię społeczną, twierdząc, że można by wtedy zamykać portale internetowe i radia. Nie jest też prawdą, że państwo automatycznie musiałoby wypłacać rekompensaty przedsiębiorcom, którzy by po nie wystąpili.

Polska jest słabo przygotowywana na kryzys. Minister pracy nie chce podawać informacji o stanie bezrobocia. Rządzący nie potrafią odpowiedzieć, kiedy dzieci będą mogły wrócić do szkół i przedszkoli, a ich rodzice do pracy, ale wiedzą, że wybory prezydenckie mogą odbyć się bezpiecznie za kilka tygodni.

Majowe wybory próbował zatrzymać Jarosław Gowin, który obnażył nie tylko pękniecie w obozie władzy, ale także słabość własnej partii. Posłowie Porozumienia nie posłuchali swojego lidera i zagłosowali inaczej, niż zapowiadali. Kamil Bortniczuk przyznał, że z premedytacją głosował w poniedziałek inaczej, niż deklarował w piątek, gdyż „dyscyplina głosowania często wyklucza wiedzę i sumienie poszczególnych posłów". Czy przez kolejne tygodnie władza musi zajmować się wyborami kosztem przygotowania Polaków na kolejne fale kryzysu?

Prezydent chce, żeby wybory odbyły się szybko i bezpiecznie, ale wie, że nie da się pogodzić obu warunków. Andrzej Duda znalazł się w momencie historycznej próby. Albo wykorzysta sytuację kryzysową i kolegów u władzy i – ryzykując zdrowie i życie Polaków – zapewni sobie reelekcję, albo, dążąc do przełożenia wyborów, zaryzykuje powtórny wybór, ale nie bezpieczeństwo społeczeństwa.

Prezydent powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego, podczas której patronowałby wypracowaniu konsensusu wraz ze wszystkimi siłami politycznymi. Andrzej Duda mógłby zyskać, inicjując przełożenie wyborów i zabiegając o porozumienie ponad podziałami.

W oczach wielu obywateli urósłby do rangi męża stanu i zdobyłby zaufanie jako ten, który zaryzykował karierę, aby nie ryzykować ludzkiego życia. Naiwne? Tak, ale alternatywa może okazać się tragiczna w skutkach.

Jeśli dojdzie do majowej elekcji, prezydent nie tylko nie stanie na wysokości zadania, ale przez część Polaków będzie również uważany za uzurpatora pełniącego obowiązki mieszkańca Pałacu Prezydenckiego. Na własne życzenie. Bezpieczeństwo Polaków jest dzisiaj w rękach Andrzeja Dudy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA