fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Beata Szydło jeździ jak premier

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Wicepremier porusza się dwoma samochodami ochronnymi. Eksperci: to niespotykane.

Po czwartkowej kolizji aut Służby Ochrony Państwa w Imielinie (na Śląsku), które odwoziły wicepremier Beatę Szydło do domu w Brzeszczach, rodzi się pytanie, dlaczego wciąż ma ona ochronę taką jak premier.

Beata Szydło poruszała się pancernym bmw, za nią jechał drugi samochód ochronny – audi. To właśnie audi, z niedoświadczonym kierowcą w ochronie VIP – jak ujawnił portal TVN 24 – uderzyło w bmw, wpadając w poślizg na mokrej jezdni. Kierowca SOP, ukarany mandatem (220 zł) przez policję jako sprawca kolizji, ma zaledwie dwa lata służby. Do tej pory nie woził VIP-ów.

Beata Szydło jako jedyna z wicepremierów ma „podwójną" ochronę – Jarosław Gowin i Piotr Gliński mają tylko rządowe auto z kierowcą.

– Dotychczasowe zasady były proste i nie przewidywały wyjątków. Premier po ustąpieniu z urzędu ma ochronę BOR przez sześć miesięcy – z jednym samochodem i jednym oficerem. Tak jak jeździ dziś Szydło, w czasach rządu PO–PSL poruszali się tylko premierzy, a Donald Tusk dodatkowo nie zgadzał się na używanie aut pancernych. To bezsensowny koszt, za który płaci podatnik – mówi „Rzeczpospolitej" były wysoko postawiony oficer BOR.

„Arogancja, buta, poczucie wyższości – wicepremierzy nie jeździli w kolumnie, tylko jednym samochodem" – napisał na Twitterze Krzysztof Luft, były rzecznik rządu Jerzego Buzka (z lat 1999–2001).

„Do-kła-dnie! Tusk by łeb urwał!" – przyznał w sieci Sławomir Nowak, były minister transportu w rządzie PO–PSL, a były wiceszef MON Tomasz Siemoniak fakt, iż Beata Szydło jeździ w kolumnie, nazwał „zbędnym Bizancjum".

Jednak dr Cezary Tatarczuk, ekspert ds. bezpieczeństwa, nie jest już tak jednostronny w ocenie. – Wszystko zależy od stopnia zagrożenia danej osoby.

Nawet jeśli z rozdzielnika wicepremier Szydło nie przysługuje taka ochrona, to być może są jakieś powody, których nie znamy, żeby tu przydzielić szerszą ochronę – tłumaczy. Uważa, że bardziej bulwersuje społeczeństwo sposób poruszania się rządowych pojazdów. Są uprzywilejowane, ale to nie oznacza, że mogą w sposób arogancki traktować innych użytkowników ruchu i nie zwalniać przed przejściem dla pieszych czy „siedzieć" innym kierowcom na zderzaku. A tu tak było, skoro prowadzący audi nie wyhamował i uderzył w rządowy pojazd jadący przed nim, a ten w auto postronnego kierowcy – mówi dr Cezary Tatarczuk.

Dlaczego rządowym audi jechał niedoświadczony kierowca? Powodem są problemy kadrowe nowej SOP. Likwidacja BOR sprawiła, że odeszła rzesza doświadczonych funkcjonariuszy (ok. 90 oficerów). Średnia długość stażu służby funkcjonariuszy SOP to dziś tylko 13 lat.

Z obecną, na pozór drobną, kolizją jest też inny problem – drogie auta SOP nie mają autocasco z powodu wysokich kosztów ubezpieczeń. Koszty naprawy audi mogą wynieść do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA