fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Co słyszeli świadkowie?

Do wypadku z udziałem auta premier Szydło doszło 10 marca 2017 r. w Oświęcimiu
EAST NEWS, KASIA ZAREMBA
Prokurator chce podważyć zeznania członków klubu AA, którzy twierdzą, że limuzyny wiozące Beatę Szydło nie miały włączonych sygnałów dźwiękowych.

Czy świadkowie wypadku premier Beaty Szydło w Oświęcimiu byli w stanie wiarygodnie zapamiętać i odtworzyć jego przebieg? Rafał Babiński, prokurator, który oskarżył Sebastiana Kościelnika, podważa zeznania świadków korzystne dla obrony. Zeznali oni, że kolumna rządowa nie miała włączonych sygnałów dźwiękowych, a więc nie była uprzywilejowana w ruchu. Podczas przesłuchania przed sądem prokurator złapał ich na nieścisłościach.

Chodzi o uczestników terapii AA, którzy znajdowali się najbliżej miejsca wypadku. Sąd na wniosek prokuratury wzywa dwie biegłe psycholożki, które sporządzały opinie dotyczące świadków uczestniczących w terapii uzależnień w poradni przy ul. Orzeszkowej w Oświęcimiu. Przed sądem staną 26 czerwca.

Przeczytaj też: Wypadek Szydło w Oświęcimiu: uszkodzone dowody

Sygnałów nie było?

– Chodzi o określenie zdolności zapamiętywania i odtwarzania faktów przez tych świadków – mówi prok. Rafał Babiński, szef Prokuratury Okręgowej w Krakowie, ponieważ jego zdaniem „to, co mówili świadkowie w śledztwie, w pewnym istotnym zakresie różni się od tego, co zostało zaprezentowane przez nich przed sądem".

Uczestnicy klubu AA są kluczowym elementem obrony Sebastiana Kościelnika, kierowcy seicento oskarżonego o nieumyślne spowodowanie wypadku. Wszyscy już zostali przesłuchani przed sądem. Potwierdzili, że sygnałów nie słyszeli, bo ich nie było. A jeśli tak – nie były to pojazdy uprzywilejowane i nie mogły wymijać seicento na skrzyżowaniu oraz podwójnej ciągłej.

Prokurator chce wykorzystać nieścisłości z zeznań przeciwko nim. – Chcę, żeby sąd dysponował materiałem dowodowym, co do którego nie będzie żadnych zastrzeżeń – zaznacza prok. Babiński.

Jednak uczestnicy procesu twierdzą, że prok. Babiński tak zadawał pytania, by pokazać, że świadkowie z AA nie mieli prawa nic zobaczyć. – Dopytywał, po której stronie bramy wjazdowej stali, jak byli odwróceni do miejsca wypadku itp. Jeden czy dwóch świadków twierdziło, że widzieli to zdarzenie, a on starał się udowodnić, że nie mogli widzieć, co się działo. Dociskał ich – opowiada nam jeden z dziennikarzy, którzy przysłuchiwali się zeznaniom świadków z klubu AA, podkreślając, że „można było odnieść wrażenie, iż chodziło mu o to, żeby ich zdyskredytować". Kiedy pojawiały się rozbieżności, które wskazywał prokurator, tłumaczyli, że upłynęło dużo czasu od tego zdarzenia. – I mówili, że skoro wtedy w śledztwie tak zeznawali, to widocznie tak widzieli. Bo wtedy to było na świeżo. A teraz upływ czasu powoduje, że nieco inaczej coś mogą postrzegać – opowiada nam osoba uczestnicząca w przesłuchaniach.

Podważanie obrony

Wezwaniem biegłych prokuratura chce zdetonować linię obrony – w jakim stopniu zeznania świadków są przydatne do ustalenia faktów. Mówiąc wprost, prokuratura szykuje się do podważenia ich wiarygodności – w efekcie ich zeznania, korzystne dla obrony, nie będą mogły zostać wzięte pod uwagę. Niejawne zeznania 11 funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu mają potwierdzać linię prokuratury – że sygnały i błyski były przed wypadkiem włączone. Jak podkreśla prokurator Rafał Babiński, „ocena wiarygodności świadków pozostaje w gestii sądu".

Jednak i wobec jednej z biegłych mogą być wątpliwości. Już w dniu wypadku 10 marca 2017 roku prokuratura powołała biegłą psycholog Joannę Łuczyńską-Nieśpielak z Oświęcimia – jak ujawniliśmy w styczniu ub.r., jest żoną przedsiębiorcy, który w 2011 r. startował do Sejmu z oświęcimskiej listy PiS, z tego samego okręgu co Beata Szydło (późniejsza premier) i Krzysztof Szczerski (prezydencki minister). Przesłuchała tylko trzech świadków, bo po dwóch tygodniach z „powodów osobistych" zrezygnowała, a w grudniu 2017 r. złożyła w ogóle rezygnację z funkcji biegłej przy sądzie. Pozostałych świadków oceniała nowa biegła – Elżbieta Wrońska. Wtedy prokuratura tłumaczyła nam, że opinie pierwszej biegłej „nie dają podstaw do kwestionowania prawidłowości postrzegania i odtwarzania postrzeżeń w rozumieniu sprawności funkcji poznawczych". Czy teraz prokuratura zmienia zdanie?

Ani obrońca Sebastiana Kościelnika, ani prokuratura dotychczas nie podważyli opinii biegłych oceniających świadków z klubu AA. A po publikacji „Rzeczpospolitej" prokuratura zapewniała, że „w czasie wydawania postanowienia o jej powołaniu Prokuratura Okręgowa w Krakowie nie dysponowała wiedzą o przynależności partyjnej jej męża oraz ewentualnej znajomości jej bliskich z osobami kandydującymi w wyborach parlamentarnych z list jakiejkolwiek partii politycznej".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA