Wicepremier podkreślał, że następny lockdown w Polsce nie wchodzi w grę, bo ponowne zamknięcie gospodarki spowodowałoby radykalne ograniczenie funduszy przeznaczonych na służbę zdrowia i zapewnienie bezpieczeństwa w kraju.
Gowin przekonywał też, że świat i Polska stoją przed zaostrzeniem epidemii w następnych dniach i tygodniach, ale rząd wykorzystał "ostatnie pół roku do tego, żeby polskie państwo i służbę zdrowia do tego przygotować".
Lider Porozumienia zauważył, że w sytuacji epidemii wiele zależy od służby zdrowia, wiele od instytucji państwa, ale wszyscy Polacy są odpowiedzialni za to, jak będzie się sytuacja rozwijać.
Gowin uważa, że noszenie maseczek i przestrzeganie rygorów epidemicznych jest "elementarną chrześcijańską solidarnością z bliźnimi".
Minister rozwoju, pracy i technologii, pytany, czy w obecnej sytuacji nie należy zamknąć szkół, stwierdził, że jest przeciwny temu rozwiązaniu, rozważałby natomiast "zwiększenie hybrydowości w funkcjonowaniu szkół".
- Jeżeli mielibyśmy zostawić uczniów w domach, to nie mogą to być małe dzieci, a młodzież, która może samodzielnie zostać w domu - mówił Gowin. Dodał, że decyzje w tej sprawie zapadną w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin.