Mężczyzna wszedł do biura poselskiego w Piotrkowie przy Rynku Trybunalskim, które służy Antoniemu Macierewiczowi i Annie Milczanowskiej. Zagroził, że jako zwolennik PiS nie zgadza się na wymianę Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego, a jeśli do tego dojdzie - dokona samospalenia.

Mężczyzna był przeciwny nie tylko wymianie premiera, ale też zapowiadanej przez media dymisji kilku ministrów.

Zadeklarował, że jeśli dojdzie do zmian zapowiedzianych dzień wcześniej przez Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości, to w akcie protestu dokona samospalenia. Po czym wyszedł z biura.

Choć mężczyzna nie był agresywny i nikomu nie groził, wyglądał na tak zdesperowanego, że obsługa biura zdecydowała się zawiadomić organy ścigania, w obawie, że może być niepoczytalny.

I miejscowa policja, i posłanka PiS Anna Milczanowska potwierdzają, że do takiego incydentu doszło. Policja usiłuje odnaleźć starszego mężczyznę.

Jak mówiła cytowana przez Onet.pl posłanka, ze względu na narastające w społeczeństwie  emocje w takich przypadkach ważna jest szybka reakcja.