fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Coraz trudniej o chętnych do pracy tymczasowej

Fotolia
Firmy częściej kuszą kandydatów etatami. Dlatego rok 2018 przyniósł 10-proc., największy od kryzysu, spadek liczby pracowników tymczasowych. Spadek byłby większy, gdyby nie Ukraińcy.

W ubiegłym roku agencje zatrudnienia skierowały do pracy tymczasowej 776,1 tys. osób, prawie o 88 tys. mniej niż w rekordowym 2017 r. – wynika z danych Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS), do których dotarła „Rzeczpospolita". Ostatnio tak duży spadek miał miejsce w 2009 r., gdy do Polski dotarł światowy kryzys finansowy. Jednak, o ile wówczas tąpnięcie było efektem kryzysowego załamania popytu na pracowników tymczasowych, o tyle teraz zostało wywołane odwrotną sytuacją – rosnącym deficytem kandydatów do pracy.

Firmy starają się ich przyciągnąć zarówno wyższymi stawkami, jak i ofertą stałego zatrudnienia, które – jak wynika z danych GUS – w ostatnich latach systematycznie rośnie. Pod koniec zeszłego roku umowy o pracę miało już 12,3 mln pracujących Polaków.

Oferta na stałe

Jak twierdzi Iwona Szmitkowska, prezes Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia, stojąca też na czele zarządu giełdowej grupy Work Service, przyczyn spadku liczby pracowników tymczasowych można upatrywać w ogólnie zmieniającym się rynku pracy w Polsce, w tym w spadającym poziomie bezrobocia.

– Nie bez znaczenia jest też zmniejszająca się liczba ludności w Polsce oraz coraz większa konkurencja w rywalizacji o pracowników – dodaje szefowa SAZ, która też obserwuje rosnącą tendencję firm do bezpośredniego zatrudniania pracowników na umowy o pracę.

– Liczba pracowników zatrudnionych na stałe u pracodawców użytkowników nigdy nie była tak wysoka – potwierdza Anna Wicha, dyrektor generalna Adecco Poland i prezes Polskiego Forum HR. – Walka o pracowników toczy się praktycznie w każdej branży, dotyczy to przede wszystkim stanowisk produkcyjnych i specjalistycznych –dodaje szefowa PFHR, które w swoim raporcie za 2018 r. zakładało jeszcze większy, bo aż 14-proc. spadek liczby pracowników tymczasowych w ubiegłym roku.

Ratunek ze Wschodu

Ubiegłoroczny spadek liczby pracowników tymczasowych byłby jeszcze większy, gdyby nie to, że agencje zatrudnienia i pracodawcy zapełniali część wakatów obcokrajowcami. Według danych MRPiPS, które po raz pierwszy poprosiło agencję o informacje o ich liczbie, w ubiegłym roku prawie 35 proc. pracowników tymczasowych w Polsce stanowili cudzoziemcy, najczęściej Ukraińcy.

To także dzięki rosnącej liczbie obcokrajowców (a także dzięki wyższym wynagrodzeniom) zeszłoroczny spadek wartości rynku pracy tymczasowej nie był tak duży. Jak szacuje PHFR, zmniejszyła się ona tylko o 100 mln zł, czyli o 1,5 proc., do 6,5 mld zł.

– Koszty zatrudnienia pracowników z zagranicy, a co za tym idzie wartość faktur, są wyższe chociażby o koszty zakwaterowania czy tłumaczenia dokumentów – wyjaśnia Anna Wicha.

Prezes PFHR zwraca też uwagę, że na konsekwencje rynku pracownika nałożyły się dodatkowo zmiany legislacyjne: od 1 grudnia 2018 r. weszły w życie bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące 18-miesięcznego limitu długości zatrudnienia pracownika tymczasowego u jednego pracodawcy.

– W grudniu w ubiegłym roku wiele firm stanęło przed trudnym wyborem: mogły z powrotem wypuścić na rynek pracy wyszkolonego już pracownika lub zatrudnić go bezpośrednio w strukturach firmy. Większość pracodawców wybrała drugie rozwiązanie – twierdzi Tomasz Dudek, dyrektor zarządzający OTTO Work Force.

Dominik Malec, ekspert agencji zatrudnienia Manpower, twierdzi, że w jego firmie zeszłoroczny spadek liczby pracowników tymczasowych wynikał głównie ze zmiany regulacji i dotyczy przede wszystkim dużych zakładów przemysłowych. – Firmy zmuszone były wówczas zatrudnić pracowników jako swoich własnych oraz zmienić podejście do sezonowości – dodaje Malec, przyznając, że we znaki dawał się również niedobór odpowiednich kandydatów do pracy.

Bez odbicia w 2019 r.

W tym roku agencje zatrudnienia nie liczą na odbicie zatrudnienia w pracy tymczasowej. – Spodziewamy się, że tendencja spadkowa będzie nadal postępować – twierdzi prezes PFHR.

Dalszego spadku oczekuje też Leszek Kurycyn, dyrektor zarządzający Job House. Według niego tam, gdzie elastyczne zatrudnienie nie jest tak potrzebne, firmy będą oferować stałą pracę, starając się przyciągnąć pracowników.

– Firmy większą uwagę zwracają na pozyskanie i utrzymanie pracownika niż na elastyczność, którą daje agencja pośrednictwa pracy – podkreśla Tomasz Dudek. Liczy, jednak, że w tym roku na rynku pracy tymczasowej powinno być nieco lepiej ze względu na brak nowych regulacji. Stale utrzymuje się jednak tendencja do zatrudniania bezpośredniego.

– Nadal odczuwamy niedobór kandydatów na rynku pracy – podkreśla Dominik Malec z Manpower, który również spodziewa się w tym roku stabilizacji rynku. Zaznacza jednocześnie, że obecna sytuacja nie oznacza, iż praca tymczasowa umiera, ponieważ firmy w dalszym ciągu będą potrzebować elastyczności. Zwraca też uwagę, że na polskim rynku widać też pewien efekt brexitu – głównie w sektorze spożywczym i motoryzacyjnym, czyli w branżach, które najliczniej eksportowały swoje towary na rynek brytyjski. Tam Manpower obserwuje zmniejszone zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych.

Malec zaznacza jednocześnie, że popyt na usługi HR stale rośnie, gdyż przedsiębiorstwa przechodzą na bardziej zaawansowany model współpracy z firmami z tej branży, w tym outsourcing i inne formy partnerskiej współpracy.

Łukasz Kozłowski główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich

Przy ograniczonej dostępności rąk do pracy trend do zatrudniania pracowników tymczasowych na etacie powinien się utrzymać. Firmy wiedzą, że oferta stałej pracy zwiększa ich atrakcyjność. Jest więc skutecznym sposobem konkurencji o pracowników w warunkach dynamicznego rynku pracy, tym bardziej że ogranicza też motywację do poszukiwania nowego zatrudnienia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA